Luty, święci

01 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 19 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Godnego mnicha ojca naszego Makarego Egipcjanina (390-391).

Godny mnich nasz Makary Egipcjanin (390-391)

Godny Makary Wielki, Egipcjanin, urodził się we wsi Ptinapor, w Dolnym Egipcie. Za sprawą rodziców szybko wstąpił w związek małżeński, jednak szybko też owdowiał. Pogrzebawszy żonę, Makary powiedział sobie:

"Patrz uważnie, Makary, i zawsze dbaj o swoją duszę, albowiem i ty pozostawisz też ziemskie życie".

Pan nagrodził swojego wybrańca długim życiem, jednak święty Makary zawsze pamiętał o dniu śmierci, dążąc do trudzenia się dla Boga, nieustannych modlitw i pokuty. Makary zaczął co raz to częściej uczęszczać na nabożeństwa do świątyni i pogłębiał tam Święte Pismo, jednak nadal mieszkał razem ze swoimi starszymi już rodzicami, wypełniając przykazanie o cześci do rodziców. Po śmierci rodziców godny Makary ("Makary" - z greckiego oznacza dobry) rozdał pozostałe bogactwo na wspominki za rodziców i zaczął serdecznie modlić się, aby Pan wskazał mu przewodnika duchownego na jego drodze zbawienia. Pan posłał mu takiego przewodnika, w obrazie znakomitego, doświadczonego starca - mnicha, żyjącego na pustyni, niedaleko od wsi. Starzec przyjął młodzieńca z miłością, nakierował go na duchowe nauki i nauczył czuwania nocnego, postu i modlitwy oraz nauczył go, jak pleść kosze. Starzec zbudował też celę mniszą, niedaleko od swojej, i umieścił tam w niej swojego ucznia.

Pewnego razy do wsi Ptinapor przybył lokalny biskup. Kiedy dowiedział się o dobrym i bogobojnym życiu godnego Makarego, naznaczył go psalmistą, wbrew jego woli, w lokalnej cerkwi. Jednak błogosławiony Makary cierpiał z powodu naruszenia milczenia, i dlatego potajemnie uciekł w inne miejsce. Wróg zbawienia rozpoczął ciężka walkę z mnichem Makarym, starając się zastraszyć go, nie raz trząsł jego celą i naprowadzał grzeszne pomysły. Błogosławiony Makary odpędzał napady biesa, napełniając siebie modlitwą i żegnając się symbolem krzyża. Źli ludzie doprowadzili do tragedii świętego, wymyślili, jakoby święty zgrzeszył z dziewicą z pobliskiej miejscowości. Wyciągnięto go z celi mniszej, bito i naśmiewano się nad nim. Godny Makary znosił upokorzenia z wielką pokorą. Pieniądze, które otrzymywał za kosze, bezproblemowo wysyłał dla dziewicy. Niewinność błogosławionego Makarego szybko wyszła na jaw, kiedy dziewica, przemęczywszy się kilka dni, w żaden sposób nie mogła urodzić dziecka. Wtedy też w męczarniach wyznała, że wymyśliła kłamstwa na godnego Makarego, i wskazał kto jest sprawcą jej grzechu. Kiedy jej rodzice dowiedzieli się prawdy, zlękli się i chcieli iść do błogosławionego Makarego prosić o przebaczenie, jednak Makary, uciekając od ludzi, nocą odszedł od miejsca, gdzie przebywał i przesiedlił się na górę Nitryjską, na pustyni Faranskiej. W taki sposób zło ludzi przyczyniło się do dojrzałości duchowej błogosławionego. Mieszkając trzy lata na pustyni, Makary poszedł do świętego Antoniego Wielkiego, ojca egipskich mnichów, o którym słyszał, jeszcze mieszkając u siebie, na wsi, i rozpałał się pragnieniem, by go zobaczyć. Godny ojciec Antoni z miłością przyjął błogosławionego Makarego, który stał się jego oddanym uczniem i następcą. Z nim, godny Makary, mieszkał przez długi czas, a potem za rada świętego ojca, oddalił się na Skitską pustynię (w północno - zachodniej części Egiptu) i tam zajaśniał swoimi trudami dla Boga, że zaczęli go nazywać "młodzieńcem - starcem", albowiem mając zaledwie trzydzieści lat, objawił siebie doskonałym, doświadczonym i dojrzałym mnichem.

Nie jeden raz godny Makary znosił napady od demonów: pewnego razu niósł on z pustyni palmowe gałązki, potrzebne do tworzenia koszy. Po drodze spotkał go diabeł i chciał uderzyć świętego sierpem, jednak nie mógł tego uczynić, powiedział:

"Makary, ja mam od ciebie wielkie nieszczęście, dlatego że nie mogę cię przezwyciężyć, u ciebie jest broń, którą ty mnie zniewalasz, jest to - pokora".

Kiedy święty miał 40 lat, został wyświęcony na kapłana i naznaczony na przewodnika, ojca mnichów, żyjących na Skitskiej pustyni. W te lata godny Makary często odwiedzał Wielkiego Antoniego, otrzymując od niego porady w duchowych rozmowach. Błogosławiony Makary miał godność bycia przy śmierci świętego ojca i otrzymał od niego płaszcz, z którym otrzymał razem podwójną duchową moc Wielkiego Antoniego, podobną do tej, jak kiedyś prorok Elizeusz otrzymał od proroka Eliasza podwójny dar, razem ze spadającym z nieba płaszczem.

Godny Makary uleczył wielu ludzi, z różnych miejsc przychodzili do niego ludzie i zwracali się do niego z pomocą, radą, prosząc o jego święte modlitwy. Wszystko to jednak naruszało spokój świętego, dlatego też wykopał on nad swoją celą głęboką pieczarę, gdzie uciekał, by pomodlić się i myśleć nad Bogiem. Godny Makary tak bardzo zasłużył się u Boga, że za sprawą jego modlitwy Pan wskrzeszał zmarłych. Nie bacząc na tak wysoki dar przed Bogiem, święty chronił i pielęgnował pokorę. Pewnego razu ojciec zastał w swojej mniszej celi rabusia, który zabierał jego rzeczy i wrzucał na osła stojącego przy jego celi. Nie zdradzając, że jest gospodarzem tego miejsca, godny Makary zaczął pomagać złoczyńcy przywiązywać do osła skradzione mienie. Makary odpuścił go w pokoju i powiedział do siebie:

"Nic nie wnieśliśmy do tego świata, jasne więc jest, że nic i nie możemy stąd i zabrać. Niech będzie błogosławiony Pan we wszystkim!".

Pewnego razu godny Makary szedł przez pustynię, i zobaczył leżącą na ziemi człowieczą czaszkę, zapytał więc ją:

"Kim jesteś?"

Czaszka odpowiedziała:

"Byłem główniejszym kapłanem bożków. Kiedy ty, ojcze, modlisz się za tych, którzy znajdują się w piekle, my otrzymujemy trochę lekkości w swoich mękach".

Godny zapytał:

"Jakie to są męki?"

"Znajdujemy się wielkim ogniu",

- odpowiedziała głowa,

- "I nie widzimy się przyjaciel z przyjacielem. A kiedy ty się modlisz, to wtedy widzimy, przez jakiś czas, przyjaciel przyjaciela, i niektórzy z nas cieszą się z tego powodu".

Słysząc takie słowa, godny zapłakał i zapytał:

"Czy są jeszcze straszniejsze męki?"

Czaszka odpowiedziała:

"W dole, głębiej nas, znajdują się ci, którzy poznali Imię Boże, ale odrzucili Jego i przykazań Jego nie wypełniali i nie strzegli. Oni cierpią jeszcze straszniejsze męki".

Pewnego raz podczas modlitwy błogosławiony Makary usłyszał głos:

"Makary, jeszcze nie osiągnąłeś takiej dojrzałości, jak dwie kobiety, mieszkające w mieście".

Pokorny mnich, wziął swój płaszcz i poszedł do miasta. Tam odnalazł dom, gdzie mieszkały dwie kobiety i zapukał do ich drzwi. Kobiety przyjęły go z radością, a godny powiedział:

"Na wzgląd na was przyszedłem z dalekiej pustyni i chcę dowiedzieć się o waszych dobrych uczynkach, opowiedzcie o nich, nic nie ukrywając".

Kobiety ze zdziwieniem odpowiedziały:

"Mieszkamy ze swoimi mężami, nie mamy żadnych dobrych uczynków".

Jednak święty nie odpuszczał i wtedy kobiety opowiedziały jemu:

"Wyszliśmy za mąż, za rodzonych braci. Za cały czas naszego życia nie powiedzieliśmy przyjaciel przyjacielowi, ani jednego złego, albo kąśliwego słowa, nigdy też nie kłóciliśmy się ze sobą. Prosiliśmy swoich mężów, by pozwolili nam wstąpić do monasteru kobiet, jednak oni nie zgadzają się, i my złożyliśmy obietnicę, że nie będziemy mówić źle ani jednego złego słowa do śmierci".

Święty mnich wysławił Boga i powiedział:

"Zaprawdę Pan nie szuka dziewicy, cz też zamężnej, ani mnicha, ani świeckiego, ale ceni wolny zamiar człowieka i patrzy na dobrowolne jego poświęcanie się, posyła dar Świętego Ducha, który działa i zarządza życiem każdego człowieka, który chce się zbawić".

Za czasów cesarza Walentego - arianina (364 - 378) godny Makary Wielki wraz z godnym Makarym z Aleksandrii byli prześladowani ze strony ariańskiego biskupa Łukasza. Dwóch starców pojmano, wsadzono do łodzi, i osadzono na wyspie, gdzie mieszkali poganie. Tam, za modlitwą świętych, otrzymała uleczenie córka kapłana bożków, po czym sam kapłan i wszyscy mieszkańcy wyspy przyjęli święty Chrzest. Kiedy o tym fakcie dowiedział się ariański biskup, powstydził się swojego czynu i zezwolił starom na powrót do swoich pustelni.

Cichość i pokora godnego zmieniały dusze ludzi.

"Pokorne słowo,"

- mówił abba Makary,

- "I dobrych ludzi czyni pokornymi, a słowo dobre i pysznych czyni dobrymi".

Na pytanie mnichów, jak należy modlić się, godny odpowiadał:

"Dla modlitwy nie trzeba wiele słów, trzeba tylko mówić: "Panie, jak Ty pragniesz i jak Sam wiesz, zmiłuj się nade mną"".

Jeżeli wróg napadł na ciebie, należy tylko wznosić:

"Panie, zmiłuj się!" Pan wie, co dla nas jest korzystne, i poda nam swoją miłość".

Kiedy bracia zapytali:

"W jaki sposób można zostać mnichem?",

godny odpowiedział:

"Przebaczcie mi, jestem złym mnichem, jednak widziałem mnichów, którzy zbawiają się w głębinach pustyni. Zapytałem ich, jak ja mogę stać się mnichem. Oni odpowiedzieli: "Jeśli człowiek nie odrzuci wszystkiego, co znajduje się na świecie, nie może zostać mnichem".

Na to odpowiedziałem im:

"Jestem słaby i nie mogę być takim, jak Wy jesteście".

Wtedy mnisi odpowiedzieli mi:

"Jeżeli chcesz być takim, jak my, wtedy siedź w swojej celi i pokutuj za swoje grzechy".

Jednemu z mnichów godny Makary podał radę:

"Uciekaj od ludzi i zostaniesz zbawiony".

Tamten zapytał:

"Co oznacza uciekaj od ludzi?"

Godny odpowiedział:

"Siedź w swojej cel i pokutuj za swoje grzechy".

Godny Makary mówił także:

"Jeżeli chcesz zbawić się, bądź jak zmarły, który nie gniewa się, chociaż i na niego złorzeczą, i nie wznosi się, kiedy jego wychwalają".

I dalej:

"Jeżeli dla ciebie czyjeś wyrzuty - jak chwała, biedota - jak bogactwo, niedostatek - jak przepełnianie się, ty nie umrzesz. Albowiem nie może być, aby prawo wierzący i trudzący się dla Boga wpadł w nieczystość żądz i diabelskie sieci".

Modlitwa godnego Makarego zbawiała wielu od nieszczęść i wszelkich pokus w życiu. Jego miłosierdzie było tak wielkie, że o nim mówili:

"Jak Bóg pokrywa świat, tak i abba Makary pokrywa grzechy, które on, i widząc, jakby nie widzi, i słysząc jakby i nie słyszy".

Godny Makary dożył do 97 lat, niedługo przed śmiercią objawili się mu godni Antoni i Pachomiusz, którzy obwieścili mu radosną nowinę o zbliżającym się przejściu jego w błogosławione Niebieskie domy. Makary pouczył i nakierował swoich uczni, pobłogosławił ich, poprosił wszystkich o przebaczenie i zasnął ze słowami:

"W ręce Twoje, Panie, oddaję ducha mojego".

Sześćdziesiąt lat spędził święty abba Makary w martwej dla świata pustyni. Większą część czasu godny spędził na rozmowach z Bogiem, często przebywając pod wpływem głębokiego uduchowienia. Nigdy jednak nie przestawał płakać, kajać się i trudzić dla Boga. Swój mniszy trud przelał na głębokie teologiczne pouczenia. Pięćdziesiąt kazań i siedem mniszych listów pozostawił po sobie święty Makary.

Główną myślą jego przekazów było to, że wyższa dobroć i cel człowieka to połączenie duszy z Bogiem. Mówiąc o sposobach, w jaki sposób osiągnąć święte połączenie z Bogiem, godny opierał się na doświadczeniu znakomitych nauczycieli egipskich mnichów i na swoim doświadczeniu. Droga do Boga i obcowanie ze świętymi jest otwarta i dostępna każdemu wierzącemu sercu. Dlatego Święta Cerkiew i zaliczyła w wieczorowe, jak i poranne modlitwy, ascetyczne modlitwy godnego Makarego Wielkiego.

Ziemskie życie, według nauk godnego Makarego, ze wszystkimi jej trudami, ma jedynie względną wartość: przygotować duszę, zrobić ją godną do przyjęcia Królestwa Niebieskiego, wychować w duszy powinowactwo z Niebieską ojczyzną.

"Dusza, prawdziwie wierząca w Chrystusa, powinna zmienić się w inny byt, w dobrą duszę, zmienić się w Boską naturę i oddać się za pośrednictwem mocy Ducha Świętego nowej woli. Osiągnąć to można, jeżeli "my prawdziwie wierzymy i kochamy Boga i we wszystkich jego przykazaniach przebywamy". Jeżeli dusza, poświęcona Bogu w świętym Chrzcie, nie będzie sama iść za darami Ducha Świętego, to zostanie "odejdzie od życia", albowiem nie będzie miała potrzeby i nie będzie godna, by obcować z Chrystusem".

W naukach godnego Makarego zezwala się na pytanie o jedności Miłości Bożej i Prawdy Bożej. Wewnętrzne trudzenie się chrześcijanina wyznacza miarę przyjęcia przez niego tej jedności. Każdy z nas uzyskuje zbawienie według otrzymanej dobroci i Boskich darów Ducha Świętego, jednak osiągnąć dojrzałą miarę dobroci, niezbędnej dla wchłonięcia duszą tego Boskiego daru, można jedynie poprzez

"Wiarę i miłość przy udziale wolnej woli".

Wtedy też, "ile za sprawą daru Bożego, jak również za sprawą prawdy" chrześcijanin otrzyma życie wieczne. Zbawienie jest dziełem Bożym i człowieczym: pełny duchowy rozwój my osiągamy" nie jedną Boską mocą i darem, a dołączeniem do tego naszych trudów, z drugiej strony, na "miarę wolności i czystości" nie wejdziemy tylko poprzez roztropność ale również za sprawą "działania Bożej ręki". Udział człowieka określa rzeczywisty stan jego duszy, walne decydowanie jego o dobru lub złu.

"Jeśli dusza na tym jeszcze świecie nie przyjmie na siebie świątyni Ducha poprzez wiarę i modlitwy, i nie stanie się częścią Bożej natury, to ona jest niepotrzebna dla Niebieskiego Królestwa".

Cuda i widzenie świętego Makarego zostały opisane w księdze prezbitera Rufina, jego żywot opisał godny Serapion, biskup Tmuntski (Dolny Egipt), jeden ze znanych działaczy Cerkwi IV wieku.

02 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 20 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Godnego mnicha ojca naszego Eutymiusza Wielkiego (473).

Godny Eutymiusz Wielki pochodził z miasta Melitene, w Armenii, niedaleko od rzeki Eufrat. Jego rodzice, Paweł i Dionizja, znani ludzie, byli bogobojnymi chrześcijanami. Przez długi czas nie mieli dzieci, na koniec, za sprawą serdecznych modlitw z prośbą o dziecię, urodził się u nich syn, którego narodzenie się zostało objawione w Bożym widzeniu, w którym Bóg mówi o jego przyszłej, wielkiej sławie.

Ojciec godnego Eutymiusza szybko zmarł, a matka, wypełniając obietnicę, by poświęcić syna Bogu, oddała go na wychowanie swojemu bratu, prezbiterowi Eudoksemu. Ten przedstawił młodzieńca biskupowi Meliteńskiej cerkwi Otriuszowi, który z miłością przyjął na siebie obowiązek dbania o Eutymiusza. W niedługim czasie biskup wyświęcił Eutymiusza na psalmistę. Potem świętyEutymiusz został mnichem i został też wyświęcony na prezbitera. W tym samym czasie polecono mu, by zarządzał wszystkimi miejscowymi monasterami. Godny Eutymiusz odwiedzał często monaster Polieukta, a w dni Wielkiego postu oddalał się na pustynię. Obowiązek zarządzania monasterami przeszkadzała mnichowi, który szukał odosobnienia i przebywania w milczeniu. Mając 30 lat potajemnie uciekł z miasta i skierował się do Jerozolimy, gdzie, pokłonił się świętym miejscom, a potem oddał się do Faranskiej ławry. Tam, znalazł przy monasterze odosobnioną pustelnię, zamieszkał w niej, kupując pożywienie za dobyte pieniądze ze sprzedaży plecionych koszy. Niedaleko od miejsca pobytu Eutymiusza trudził się też mnich Teoktyst. Oboje pragnęli być blisko Boga, oboje mieli jedną wolę i jeden cel. Jak zawsze, po święcie Objawienia Pańskiego, oboje oddalili się na Kutylijską pustynię (niedaleko do Jerycho). Pewnego razu pozostali tam, wybierając w górach jako miejsce swojego pobytu, niedostępne miejsce i zamieszkali w pieczarze. Szybko jednak, Pan objawił ich odosobnienie na korzyść dla innych ludzi: pasterze, przeganiając swoje stado, znaleźli ich pieczarę i opowiedzieli o tym w swojej wsi. Do pustelników zaczęli przychodzić ludzie, szukający duchowych korzyści. Z czasem zaczął budować się i tam monaster, schodzili się tam nawet i mnisi z Farańskiej ławry, wśród nich był Marian i Łukasz. Zarządzanie monasterem godny Eutymiusz polecił swojemu przyjacielowi Teoktystowi, a sam został przewodnikiem duchowym wszystkich braci. Pouczał wszystkich swoich braci:

"Wiedzcie o tym, że ci którzy chcą prowadzić życie mnicha nie mogą mieć swojej woli, muszą znajdować się w posłuszeństwie i pokorze, a w umyśle mieć zawsze myśl o śmierci, bać się Sądu i ognia wiecznego i pragnąć Królestwa Niebieskiego".

Młodym mnichom godny nakazał z bogobojnością i myślami o Bogu łączyć swój cielesny trud.

"Jeżeli świeccy",

- mówił on,

- "Dużo pracują, aby nakarmić siebie i swoją rodzinę i, prócz tego, podają miłość potrzebującym i składają ofiary Bogu, tym bardziej my, mnisi, powinniśmy pracować i trudzić się, by uciec od lenistwa i nie karmić się obcą pracą".

Abba potrzebował, aby mnisi zachowywali milczenie w cerkwi, podczas Boskiej liturgii i przy jedzeniu. Młodym mnichom, którzy chcieli pościć się bardziej niż inni mnisi, nie pozwalał im, aby szli za swoją wolą, a nakazywał im jeść wszystko, co im podadzą przy stole, i jeść z zachowaniem umiaru i nie przejadać się.

W te lata godny Eutymiusz nawrócił i ochrzcił wielu Arabów, wśród których znalazł się i generał wojsk Aspebet, wraz z synem Terebonem, którego godny Eutymiusz uleczył od choroby. Aspebet otrzymał w Chrzcie imię Piotr i na koniec został biskupem wśród Arabów.

Sława o cudach, czynionych godnym Eutymiuszem, szybko rozeszła się po stronie. Ze wszystkich stron zaczęli przychodzić ludzie, przyprowadzając ze sobą chorych, którzy otrzymywali uleczenie. Nie mogąc znieść tłumu ludzi i sławy, godny potajemnie uciekł z monasteru, wziął ze sobą jedynie bliskiego ucznia Domecjana. Oddalił się na pustynię Ruba i zamieszkał na wysokiej górze Marda, niedaleko morza Martwego. Podczas poszukiwania odosobnienia godny wszedł w głąb pustyni Zif i zamieszkał w pieczarze, w której kiedyś skrywał się święty król Dawid, od prześladowań króla Saula. Tam godny Eutymiusz zbudował monaster, a w samej pieczarze Dawida pobudował cerkiew. W ten czas godny Eutymiusz nawrócił wielu mnichów pustelników od herezji manichejskiej, czynił wiele cudów, uleczał chorych i trzymanych biesami.

Przychodzący do świętego pielgrzymi znowu naruszali spokój pustelnika, który miłował milczenie, i święty Eutymiusz ponownie postanowił wrócić do pozostawionego monasteru świętego Teoktysta. Po drodze godny upodobał sobie odosobnione miejsce na górze i zatrzymał się tam. Tam też w ostateczności pogrzebano też jego święte ciało.

Błogosławiony Teoktyst z braćmi wyszedł na spotkanie godnego Eutymiusza i błagał go, by ten wrócił do monasteru, godny jednak nie zgodził się. Jednak obiecał, że będzie przychodzić do monasteru w niedzielne dni na ogólne nabożeństwo.

Godny Eutymiusz nie chciał, by ktokolwiek mieszkał blisko niego, nie chciał też już budować nawet ławry, jednak Pan w widzeniu nakazał mu nie odpędzać tych, którzy do niego przychodzili, aby zbawić swoje dusze. Za jakiś czas wokoło niego znowu zebrało się dużo braci, i on zbudował ławrę na wzór Farańskiej ławry. W 429 roku, kiedy godny Eutymiusz miał 52 lata, Jerozolimski Patriarcha Juwenaliusz poświęcił cerkiew w ławrze i zbudował monaster dla prezbiterów i diakonów.

Na początku ławra była biedna, jednak godny całościowo ufał Bogu, który może podać ludziom wszystko, co jest im potrzebne. Pewnego razu do ławry przyszło około 400 ludzi, pielgrzymów - ormian z Jerozolimy, którzy byli bardzo głodni. Widząc to godny Eutymiusz przywołał skarbnika i nakazał nakarmić wszystkich pielgrzymów. Skarbnik odpowiedział, że w monasterze nie ma aż tyle jedzenia. Godny Eutymiusz jednak naciskał. Skarbnik przyszedł do pomieszczenia, gdzie znajdował się chleb, i tam znalazł dużą ilość chlebów. To samo stało się z winem i olejem. Pielgrzymi jedli do syta na chwałę Bogu, jedzenia w monasterze zostało jeszcze na trzy miesiące dla mnichów. Tak Pan uczynił cud za sprawą wiary świętego Eutymiusza.

Pewnego razu jeden z mnichów odmówił wykonania zleconego mu zadania. Nie bacząc na to, że godny przywołał go i nakłaniał poddać się woli przełożonego, mnich pozostawał nieskłonny. Wtedy godny Eutymiusz wzniósł głos i powiedział:

"Zobaczysz, co jest nagrodą za brak posłuszeństwa!".

Mnich upadł na ziemi, opętany przez biesa. Bracia zaczęli prosić ojca, aby wstawił się za brata u Boga, i wtedy godny Eutymiusz uleczył niepokornego mnicha, który po uleczeniu, zaczął prosić o przebaczenie i obiecał poprawę.

"Posłuszeństwo,

- powiedział święty Eutymiusz,

- "Wielka dobroć. Pan kocha posłuszeństwo bardziej niż ofiarę, a nieposłuszeństwo prowadzi do śmierci".

Dwóch braci w monasterze świętego Eutymiusza prowadzili ascetyczne życie i chcieli uciec z monasteru. Widząc duchowo ich zamiar, godny przywołał ich i długo namawiał, by pozostawili niszczycielski zamiar. Mówił:

"Nie należy słuchać myśli, które zasiewają smutek i nienawiść do miejsca, w którym mieszkamy, a rodzą pragnienie, aby przejść w inne miejsce. Niech mnich nie myśli, że przechodząc w inne miejsce, osiągnie coś lepszego, albowiem dobry uczynek nie osiąga się miejscem, a stanowczą wolą i wiarą. I drzewo, które przesadzane jest często na inne miejsca, nie będzie przynosić owoców".

W 431 roku w Efezie odbył się III Powszechny Sobór, zwołany przeciwko herezji Nestoriusza. Godny Eutymiusz radował się temu, że może umocnić Prawosławie i smucił się za arcybiskupa Antiochii Jana, który będąc prawosławnym, bronił Nestoriusza.

W 451 roku w Chalcedonie odbył się IV Powszechny Sobór przeciwko herezji Dioskura, który, w przeciwieństwie do Nestoriusza, uczył, że w Panu Jezusie Chrystusie jest jedynie jedna natura - Boska, które zagarnęło w zrodzeniu naturę człowieczą (tak zwana herezja monofizytów).

Godny Eutymiusz przyjął wyznanie wiary Chalcedońskiego Soboru i potwierdził, że jest on prawosławnym wyznaniem wiary. Wiadomość o tym szybko rozeszła się wśród mnichów i pustelników, i wielu z nich, wcześniej nieprawidłowo wierzący, biorąc przykład ze świętego Eutymiusza, przyjęli wyznanie wiary Chalcedońskiego Soboru.

Za swoje trudne życie i mocne wyznanie prawosławnej wiary święty Eutymiusz otrzymał przydomek Wielki. Męcząc się obcowaniem ze światem świeckim, święty abba oddalił się na jakiś czas na pustynię. Po powrocie do ławry, niektórzy z braci ławry, widzieli że kiedy święty Eutymiusz odprawiał Boską liturgię, z niebios schodził ogień i okrążał świętego. Sam godny objawił kilku mnichom, że często widział Anioła, który odprawiał razem z nim świętą Liturgię. Godny otrzymał też dar przenikania, widział wewnętrzne działania ducha i poznawał człowiecze myśli. Kiedy mnisi brali udział w Eucharystii, godnemu zostało objawione, kto był godzien tego Sakramentu, a kto czyni to na osądzenie siebie.

Kiedy godny Eutymiusz miał 82 lata, do niego przyszedł błogosławiony Sawa (Sawa Uświęcony, wspomnienie 5 grudnia), wtedy jeszcze młodzieniec. Starzec przyjął jego z miłością i wysłał go do monasteru, do godnego Teoktysta. On przepowiedział, że mnich Sawa uświęci się życiem mnicha.

Kiedy święty miał już 90 lat, jego towarzysz i przyjaciel godny Teoktyst ciężko zachorował. Godny Eutymiusz poszedł odwiedzić przyjaciela i pozostał w monasterze, pożegnał się z nim i był przy jego śmierci. Kiedy pogrzebał jego ciało, wrócił do swojej ławry.

Czas śmierci został też objawiony godnemu Eutymiuszowi. W dzień wspomnienia Antoniego Wielkiego, 17 stycznia, godny Eutymiusz postanowił odprawić nocne czuwanie i, przywołał prezbiterów do ołtarza, powiedział im, że więcej nie będzie służył z nimi nocnego czuwania, dlatego że Pan przywołuje jego i zabiera od czasowego życia. Wszyscy bardzo się zasmucili, a godny nakazał braciom, by rano zebrali się w jego celi. Zaczął też pouczać braci:

"Jeżeli kochacie mnie, przestrzegajcie moich przykazań, zbierajcie miłość, która stanowi więzy doskonałości. Żadna dobroć jest niemożliwa bez miłości i pokory. Sam Pan, na wzgląd na miłość do nas, pokornie stał się Człowiekiem, jak i my. My powinniśmy dlatego nieustannie oddawać Mu chwałę, głównie my, którzy wyrzekli się od świeckiego życia. Nabożeństw cerkiewnych nigdy nie pozostawiajcie, tradycji i reguł monasterskich przestrzegajcie i chrońcie. Jeżeli ktoś z braci walczy z nieczystymi pomysłami, - nieustannie pouczajcie i nastawiajcie ich na prawą drogę, aby diabeł nie złapał w sieci waszego brata. Dołączam też jeszcze i inne przykazanie: niech wrota monasteru nigdy nie będą zamknięte dla pielgrzymów i wszystko co macie, podawajcie potrzebującym, biednym w nieszczęściu według siły swojej pomagajcie".

Po tym, jak pouczył i nastawił braci, godny obiecał przebywać duchem, z tymi którzy pragną nieść trud w jego monasterze, aż po wsze czasy.

Godny Eutymiusz nakazał braciom zająć się swoimi sprawami, a sam wraz ze swoim uczniem Domecjanem, przebywał na ołtarzu przez trzy dni, zmarł 20 stycznia, w 473 roku, mając 97 lat.

Na pogrzeb świętego ojca przyszło wielu ojców mnichów i pustelników z różnych monasterów i stron, wśród nich był też święty Gerasym. Na pogrzebie był też patriarcha Anastazy z chórem, nitryjscy mnisi Martyriusz i Eliasz, którzy na koniec byli Jerozolimskimi Patriarchami, o czym przepowiedział im godny Eutymiusz.

Błogosławiony Domecjan nie odchodził od grobu nauczyciela przez 6 dni. Na siódmy dzień zobaczył on swojego ojca, który z radością obwieścił ukochanemu uczniowi:

"Idź, dziecko, do przygotowanego dla ciebie pokoju, albowiem ja uprosiłem Władcę Chrystusa, abyś ty był ze mną".

Święty Domecjan opowiedział braciom o swoim widzeniu i poszedł do cerkwi, gdzie z radością oddał ducha swojego Panu. Został pogrzebany obok świętego Eutymiusza. Relikwie godnego Eutymiusza znajdowały się w jego monasterze, w Palestynie, w XII wieku widział je rosyjski pielgrzym igumen Daniel.

03 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 21 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Godnego mnicha ojca naszego Maksyma Wyznawcy (662).

Świętego męczennika Neofita (304 - 305).

Świętego męczennika Eugeniusza z Trapezuntu i jego przyjaciół (III).

Urodził się około 580 roku w Konstantynopolu w w bardzo znanej rodzinie. Po zdobyciu wykształcenia cesarz Herakliusz mianował go swym głównym sekretarzem. W tamtym czasie rozpowszechniała się herezja monoteletów, której wpływowi uległ również sam cesarz. Święty Maksym zostawił wtedy dwór i wstąpił do monasteru w Chrysopolis, w którym został opatem.

Gdy pojawiła się groźba najazdu perskiego, udał się na Kretę, a następnie przez Cypr do Afryki. Zwołał wiele synodów afrykańskich. Gdy przybył do Rzymu zwołał tam synod, na którym potępiono herezje monofizytów i monoteletów. Za to był prześladowany przez heretyków. W imię obrony wiary prawosławnej był zsyłany, lecz potem ponownie wzywano do Konstantynopola. Jego przeciwnicy przechodzili od słownych gróźb do czynów, ale Maksym pozostawał wierny swym poglądom.

W 653 roku na rozkaz Konstansa I Maksym został aresztowany i wywieziony do Konstantynopola. Oskarżonego o zdradę stanu zesłano do Bizji, w Tracji. Tam pozbawiono go języka i odrąbano prawą rękę, by również za pomocą pióra nie mógł głosić prawdy. Na koniec wysłano go jako więźnia na Kaukaz, w okolice Batumi, gdzie w 662 roku odszedł do Boga. Przepowiedział swoją datę śmierci.

Święty Maksym Wyznawca jest autorem wielu dzieł, w których najwięcej miejsca poświęca duchowemu życiu człowieka. Szczególnie widoczna jest w nich głębia i przenikliwość myślenia. Jedno z jego pism "Cztery wieki miłosierdzia", składające się z krótkich aforyzmów i refleksji, nazywano "jednym z najgłębszych i najpiękniejszych dzieł w całym piśmiennictwie chrześcijańskim". Do naszych czasów zachowało się również pochodzące spod jego pióra "Wyjaśnienie Świętej Liturgii". Uważany jest za największego uczonego i mistyka chrześcijańskiego VII wieku.

04 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 22 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Świętego apostoła Tymoteusza (96).

Świętego godnego męczennika Anastazego Persa (628).

Święty apostoł Tymoteusz pochodził z miasta Listra, w Azji Mniejszej. Został nawrócony do Chrystusa w 52 roku swojego życia przez świętego apostoła Pawła (+ około 67; wspomnienie 29 czerwca). Kiedy apostołowie Paweł i Barnaba odwiedzali jako pierwsi Likaońskie miasta, apostoł Paweł w Listra uleczył chorego od urodzenia, i wielu mieszkańców miasta uwierzyło w Chrystusa, wśród nich był tez i przyszły apostoł, Tymoteusz, jego matka Eunica i babcia Lois (Dz.14,6 - 12; 2 Tm. 1, 5). Nasiona wiary, zasiane apostołem Pawłem w duszy świętego Tymoteusza przyniosły szczodre owoce. Został on gorliwym uczniem apostoła, a na koniec był jego nieodłącznym współtowarzyszem w głoszeniu Ewangelii. Apostoł Paweł kochał świętego Tymoteusza i w Listach nazywał go swoim ukochanym synem, z dziękczynieniem wspominał o jego wierności i oddaniu. Pisał do Tymoteusza:

"Ty natomiast poszedłeś śladem mojej nauki, sposobu życia, zamierzeń, wiary, cierpliwości, miłości, wytrwałości, prześladowań, cierpień..." (2 Tm.3, 10-11).

W 65 roku życia apostoł Paweł błogosławił apostoła Tymoteusza na biskupa Cerkwi Efezu, którą święty apostoł zarządzał 15 lat. Święty apostoł Paweł, znajdując się w Rzymie, w więzieniu i wiedząc, że czeka go męczeński wieniec, wezwał do siebie wiernego ucznia i przyjaciela apostoła Tymoteusza na ostatnie spotkanie (2 Tm. 4, 9).

Święty Tymoteusz zakończył swoje życie męczeńsko. W Efezie poganie odprawiali pogańskie święto na cześć bożków i obnosili je po mieście, śpiewając przy tym bezbożne pieśni. Święty biskup Tymoteusz, dbając o Sławę Bożą, starał się zatrzymać i pouczyć zaślepionych pogan, by zaprzestali oddawać cześć bożkom, głosząc przy tym prawdziwą wiarę w Chrystusa. Rozgniewani poganie rzucili się na świętego apostoła, bili jego, ciągnęli po ziemi i, na koniec, pobili kamieniami. Męczeńską śmierć za Chrystusa święty apostoł Tymoteusz przyjął w 80 roku życia. W IV wieku święte relikwie apostoła Tymoteusza zostały przeniesione do Konstantynopola i złożone w świątyni Świętych Apostołów. Święta Cerkiew czci świętego apostoła Tymoteusza w liczbie siedemdziesięciu apostołów.

05 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 23 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Świętego kapłana i męczennika Klemensa, biskupa Ancyry (312).

Świętego męczennika Agatangela (312).

Kapłan i męczennik Klemens urodził się w Galacyjskim mieście Ancyra (obecnie Ankara), w 258 roku. Jego ojciec był poganinem, a matka chrześcijanką. Jako jeszcze dziecko stracił ojca, a mając 12 lat stracił matkę, która przepowiedziała jemu męczeński koniec za wiarę w Chrystusa. Na wychowanie wzięła go pewna kobieta Zofia, dla której święty Klemens stał się synem. Wychowywała go w strachu Bożym. Podczas panującego głodu w Galacji niektórzy poganie porzucali swoje dzieci, nie mając możliwości ich karmić, jednak Zofia brała do siebie porzucone dzieci, karmiła je i ubierała, a święty Klemens pomagał jej w tym. On też nauczał dzieci i przygotowywał ich do przyjęcia świętego Chrztu. Wielu z nich, na koniec zginęli męczeńsko za wiarę w Chrystusa.

Za dobre życie święty Klemens został błogosławiony na psalmistę, a potem na diakona, mając 18 lat został prezbiterem, a w wieku dwudziestu lat został już biskupem Ancyry. Szybko jednak rozpoczęło się prześladowanie przez Dioklecjana (284 - 305) na chrześcijan. Za sprawą złoczyńców przyprowadzono przed sąd i biskupa Klemensa. Zarządca Galacji Domecjan chciał nakłonić świętego, aby ten pokłonił się pogańskim bożkom, jednak na sądzie biskup Klemens odważnie wyznał wiarę w Chrystusa i mężnie znosił wszystkie męki od oprawców, na które skazał go zły zarządca. Wieszano go na drzewie, cięto ciało ostrym żelazem, tak że widać było kości, okrutnie bito pałkami i kamieniami, rozciągano na kole z gwoźdźmi i opalano na ogniu. Pan strzegł Swojego męczennika i cudownie uleczał jego pokaleczone ciało. Wtedy Domecjan wysłał świętego do Rzymu, do samego cesarza Dioklecjana z uwagą, że biskup Klemens był już okrutnie męczony, jednak pozostał uparcie przy swojej wierze. Dioklecjan, widząc męczennika zdrowym, nie uwierzył słowom zarządcy i ponownie skazał go na straszne męki, po czym uwięził w celi.

Wielu z pogan, widząc męstwo świętego i cudowne uleczenie jego od ran, uwierzyło w Chrystusa. Do świętego Klemensa do celi przychodziło wielu ludzi, prosząc go o nauki i pouczenia, prosząc o uleczenie i Chrzest. Ludzi było tak wiele, że cela stała się świątynią. Wielu z nich było męczonych przez cesarza za wiarę. Dioklecjan, dotknięty cierpieniami świętego Klemensa, odesłał go do Nikomedii, do swojego towarzysza i cesarza Maksymiana.

Po drodze, w łodzi, do świętego dołączył jego uczeń Agatangel, który uniknął męk i pragnął zginąć i umrzeć za Chrystusa, wraz z biskupem Klemensem.

Cesarz Maksymian oddał świętych Klemensa i Agatangela zarządcy Agryppie, który poddał ich nieludzkim mękom, tak że nawet obserwatorzy nie mogli tego znieść i pobili katów kamieniami.

Otrzymawszy wolność, święci uleczali mieszkańców miasta poprzez nałożenie rąk na głowę, chrzcili i pouczali ludzi, którzy przychodzili do nich z różnych stron. Ponownie pojmani z rozkazu Maksymiana, zostali odesłani do swojej ojczyzny, do miasta Ancyra, gdzie książe Ancyry Kureniusz ponownie poddał ich mękom, a potem odesłał ich do miasta Amizji, do zarządcy Domecjana, charakteryzującego się okrutnością.

W Amizji święci męczennicy zostali wrzuceni do kipiącego kotła, i przebywali w nim przez dobę, jednak pozostali cali. Ze świętych zdzierano skórę, bito żelaznymi pałkami, kładziono ich na rozpalone, żelazne łoża i polewano siarką. Świętym jednak to wszystko nie szkodziło, i zostali oni odesłani do Tarsu, do nowych katów. Po drodze, na pustyni, święty Klemens, po modlitwie, miał widzenie, że jeszcze przez 28 lat będzie cierpieć za Imię Chrystusa. Znosiwszy wiele męk, święci zostali zamknięci w więzieniu.

Po śmierci Maksymiana święty Agatangel został ścięty mieczem. Świętego Klemensa uwolnili chrześcijanie Ancyry i zawieźli do świątyni, znajdującej się w pieczarze. Tam, po odprawieniu Liturgii, święty obwieścił wierzącym, że za niedługi czas ustaną prześladowania i on już w niedługim czasie odejdzie do Boga. Rzeczywiście tak się stało. Święty męczennik został zabity przez żołnierzy miasta, którzy wtargnęli do świątyni. Świętemu odcięto głowę podczas wznoszenia przez niego Bezkrwawej Ofiary - Sakramentu Eucharystii (+ około 312).

06 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 24 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Godnej mniszki matki naszej Ksenii (V).

Błogosławiona i wspominana Ksenia pochodziła z Rzymu, z bardzo szlachetnej rodziny. Jej ojciec był chrześcijaninem i ochrzcił ją z imieniem Euzebia. Dziewczynka otrzymała wspaniałe wykształcenie, ale też dobrze poznała zasady wiary i bogobojności.

Od dziecka kochała Chrystusa. Złożyła obietnicę pozostać dziewicą, aby móc poświęcić się Zbawicielowi. Gdy rodzice zdecydowali wydać ją za mąż, w sercu świętej odbyła się ogromna walka wewnętrzna miłości rodzicielskiej i miłości do Chrystusa. Poszukując odpowiedzi na pytanie co ma uczynić, wzięła do ręki „Dzieje apostolskie”, których fragment utwierdził ją w przekonaniu, iż powinna wybrać Jezusa. Poprzez służące rozdała wówczas swoje złoto, przebrała się w męskie szaty i wraz z nimi opuściła rodzinny dom.

Święta wraz ze służącymi wsiadła na statek i popłynęła do Aleksandrii, a stamtąd na wyspę Koa, gdzie zamieszkała w odludnym miejscu. Tu zdjęła swe męskie szaty i przybrała imię Ksenia, aby uniemożliwić odszukanie jej przez rodziców. Tam też wszystkie kobiety powierzyły siebie duchowemu kierownictwu przybywającego od czasu do czasu na wyspę mnicha ze Świętej Góry Atos. Wkrótce wokół świętej powstał monaster, a jej życie przepełnione nieustanna modlitwą, postem, pokorą i miłosierdziem, stało się przykładem do naśladowania dla wielu nowych sióstr. Tam też zmarła w młodym wieku około 450 roku.

07 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 25 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Wspomnienie w świętych ojca naszego Grzegorza Teologa, arcybiskupa Konstantynopola (389).

Świętowanie ikonie Przenajświętszej Bogorodzicy "Ukojenie smutku".

Ikona Przenajświętszej Bogorodzicy

Święty Grzegorz Teolog, arcybiskup Konstantynopola, powszechny ojciec i nauczyciel Cerkwi, urodził się w chrześcijańskiej rodzinie i pochodził ze znanego rodu, w 329 roku, w Arianzu (niedaleko od miasta Nazjanzu Kapadocyjskiego). Jego ojciec, także kapłan Grzegorz, był biskupem Nazjanzu (wspomnienie 01 stycznia). Jego matka, święta Nona (+ 374, wspomnienie 05 sierpnia), prosiła Boga o dziecko i złożyła obietnicę poświęcić jego Panu. Miała więc widzenie we śnie, że urodzi się jej syn. Nazwała więc swojego pierwszego narodzonego Grzegorzem. Kiedy syn nauczył się czytać, matka dała mi w prezencie Święte Pismo. Święty Grzegorz otrzymał najlepsze wykształcenie: po domowych zajęciach z wujkiem Amfilochiuszem, znakomitym nauczycielem retoryki, uczył się w szkołach Nazjanzu, Cezarei Kappadockiej, Aleksandrii. Potem, aby dokończyć wykształcenie przyszły kapłan odprawił się do Aten. W drodze z Aleksandrii do Ellady (352 rok), podczas wielodniowego, strasznego sztormu, Grzegorz bał się jedynie tego, że "zabójcze wody pozbawią go możliwości Chrztu".

"Dwadzieścia dni i nocy",

- mówi święty Grzegorz,

- "Leżałem ja na kadłubie łodzi, modląc się do miłosiernego Boga o zbawienie, i w tym strachu złożyłem obietnicę poświęcić siebie Bogu i zostałem zbawiony".

Sześć lat spędził kapłan w Atenach, nauczając się tam retoryki, poezji, geometrii i astronomii. Jego nauczycielami byli znani, pogańscy retorzy Gimoriusz i Proeresiusz. Razem ze świętym Grzegorzem uczył się też święty Bazyli, przyszły arcybiskup Cezarei Kappadockiej (+ 379, wspomnienie 01 stycznia). Przyjaźń, zawarta jeszcze w szkole, w Cezarei, pogłębiała się i stworzyła głębokie duchowe więzy. Razem z nim uczył się przyjaciel, przyszły cesarz Julian Apostata (361 - 363) - odstępca od wiary Chrystusowej, ich przyjaźń szybko zwróciła się we wrogość.

Po otrzymaniu wykształcenia święty Grzegorz pozostał przez jakiś czas w Atenach i uczył tam retoryki. Doskonale znał pogańską, do chrześcijańską filozofię i literaturę.

W 358 roku święty Grzegorz potajemnie porzucił Ateny i powrócił do rodziców, do Nazjanzu. Tutaj, mając prawie 30 lat, przyjął od swojego ojca święty Chrzest. Teraz on, dla którego "bardziej ważne było być ostatnim u Boga, niż pierwszym u króla", wahał się tylko w tym, jaką drogę wybrać: obserwatora, czy też działacza".

Z zaproszenia świętego Bazylego oddalił się na pustynię, aby trudzić się razem z nim.

Za prośbą ojca święty Grzegorz w 361 roku powrócił do Nazjanzu i przyjął tam stopień prezbitera. Jednak, czując, że bliższe dla niego jest odosobnienie i modlitwa, niż działalność pasterza, święty Grzegorz ponownie idzie na pustynię do świętego Bazylego. Tam, w odosobnieniu, umocnił się duchem, znalazł siłę, by powrócić do pastwy i z cześcią kontynuować swój dług przed Bogiem. Szybko jednak święty Grzegorz musiał się zmagać z trudną sprawą, musiał pogodzić biskupa z owcami, które osądzili biskupa za podpisanie dwuznacznego wykładu dogmatów wiary. Święty Grzegorz dał czas ludziom, wysłuchał ich, a potem pouczył ojca otwarcie przyznać się do błędu. Po tym, wygłaszając mogę o pokorze i pogodzeniu się, osiągnął to czego pragnął. Kapłan Bazyli Wielki błogosławił świętego Grzegorza biskupem miasta Sasima, jednak, żeby podtrzymać już starszego wiekiem ojca, kapłan Grzegorz pozostał w Nazjanzu i po śmierci ojca, przez jakiś czas zarządzał ludźmi tego miasta.

Po śmierci Konstantynopolskiego patriarchy Walentego, w 378 roku, Antiochijski Sobór zaprosił kapłana Grzegorza w celu, aby kapłan pomógł Cerkwi Konstantynopola, która w ten czas była pusta, ze względu na szerzenie się herezji. Otrzymawszy zgodę kapłana Bazylego Wielkiego, kapłan Grzegorz przybył do Konstantynopola na Patriarszy tron. W 379 roku zaczął służyć i głosić Ewangelię w niedużej domowej cerkwi swoich kuzynów. Cerkiew tą nazwał on Anastazją ("Zmartwychwstaniem"), wierząc, że właśnie w tej niewielkiej świątyni i zacznie wskrzeszać Prawosławie. Wszędzie rządzili heretycy - arianie i apolianriusze. I im bardziej rozbrzmiewały jego kazania, tym bardziej zwiększała się liczna wiernych w cerkwi i tym mocniej przeciwstawiali się heretycy.

Nocą, na Paschę, 21 kwietnia 379 roku, kiedy kapłan Grzegorz Chrzcił ludzi, tłum uzbrojonych heretyków wtargnął do świątyni i zaczęli rzucać w ludzi kamieniami, zabijając jednego biskupa i raniąc świętego Grzegorza. Cierpienie i cichość świętego były jego najlepszą bronią, a słowo zbierało prawosławnych.

Autorstwa kapłana Grzegorza - słowa, listy, poezja pokazują, że kapłan pragnął być godnym głosicielem prawdy Chrystusowej. Otrzymał od Boga dar słowa i święty chciał ten dar przynieść dla Boga - Słowa:

"Ten dar przynoszę Bogu mojemu, ten dar poświęcam Jemu: - to jedno, co zostało u mnie i w co jestem bogaty ja; od wszystkiego pozostałego wyrzekam się ja według przykazań Ducha; wszystko, czego nie miałem, zamieniłem na drogocenną perłę. Tylko słowem rządzę, jako służący Słowu; nigdy dobrowolnie nie chciałbym zaniedbać to bogactwo, szanuję je, drżę za nie, pocieszam się nim bardziej, niż inni, którzy pocieszają się bogactwem świata. Ono - towarzyszem całego mojego życia, dobry doradca i towarzysz; przewodnik na drodze do Nieba i serdeczny przyjaciel".

Aby godnie głosić Słowo Boże, święty z uwagą przygotowywał i opracowywał swoje prace.

W pięciu kazaniach - "Słowach o Teologii", potępiał skłonnego do osądzania idącego Eunomiusza. Kapłan Grzegorz, przede wszystkim, daje jasne wskazówki, kto z kim i kiedy może rozmawiać o Bogu. O Bogu mogą jedynie rozsądzać tylko ludzie wykształceni, którzy dojrzali, a przede wszystkim mają czystą duszę i ciało, lub tacy, którzy siebie oczyszczają. Rozsądzać o Bogu można tylko z tym, kto przystępuje do tego z serdecznością i dobrocią. Wyjaśniając dlaczego Bóg ukrył od człowieka Swoje istnienie, święty wskazuje, że "odzianym w ciało nie wolno zobaczyć mentalnych obiektów bez mieszanki cielesnej". Rozmawiać o Bogu można tylko wtedy, kiedy jesteśmy wolni od zewnętrznych wrażeń, smutków i pragnień, kiedy przewodnik nasz - umysł nie przyzwyczaja się do nieczystych mijających obrazów. Odpowiadając eunomianom, którzy pokładali nadzieję na logiczną wiedzę, która pomoże im osiągnąć Boską istotę, kapłan wyjaśniał, że człowiek poznaje Boga, kiedy jego bożoobrazowy i boski początek, to jest umysł, łączy się z ojcową Istotą. Dalej na przykładach patriarchów, proroków, apostołów pokazane jest, że dla ziemskiego człowieka istota Boża jest nieosiągalna. Święty Grzegorz przywoływał przykład złego nauczania Eunomiusza:

"Bóg zrodził Syna za Swoją wolą, lub przeciw woli. Jeżeli On zrodził przeciw woli, to On cierpiał przymus. Jeżeli jednak za Swoją wolą, to Syn jest Synem woli".

Odrzucając takie argumenty, kapłan pokazuje na krzywdę, która dotyka człowieka:

"Sam ty, który mówisz i nie zastanawiasz się, za wolą albo poza wolą swojego ojca pochodzisz? Jeśli nie za wolą, to i ojciec twój cierpiał gwałt. Od kogo to jest? Na naturę wskazać nie możesz: ona czci czystość i mądrość. A jeżeli za wolą, to w wyniku kilku sylab ty sam siebie pozbawiasz ojca; albowiem stajesz się synem woli, a nie ojca".

Potem święty Grzegorz opiera się na Świętym Piśmie, w głównej mierze zwraca uwagę na miejsca, gdzie wskazuje się na Boską naturę Syna Bożego. Wielokrotne tłumaczenia świętego Grzegorza Świętego Pisma poświęcone wyjaśnianiu myśli, że Boska moc Zbawiciela działała również i wtedy, kiedy na wzgląd na zbawienie ludzkie On przyjął na siebie słabą naturę. Osobne miejsce w kazaniach kapłana Grzegorza zajmuje polemika przeciwko eunomianom, którzy złorzeczą na Świętego Ducha.

Uważnie śledząc wszystko, co mówi się w Ewangelii o Trzeciej Obrazie Przenajświętszej Trójcy, kapłan odrzuca herezję eunomian, odrzucających Boskość Świętego Ducha. Pokazuje on dwa znaczące fundamenty. Po pierwsze czytając Święte Pismo, należy odejść od ślepego czytania i nauczyć się rozumieć duchowy zamysł tekstu. Po drugie, w Starym Testamencie Duch Święty działał w ukryciu. W Nowym Testamencie

"Duch Święty mieszka z nami i jasnym obrazem odsłania Siebie przed nami. Dopóki nie uznawałeś Ojca Bogiem, nie niebezpiecznie było głosić o Synu, i póki nie przyjąłeś Syna, nie niebezpiecznie było, wyrażę się ze śmiałością, obarczać nas Duchem Świętym. Boskość Ducha Świętego - wysoka i ważna rzecz. Przed tobą jest wiele świadectw. Chrystus się rodzi - Duch Święty przed nim idzie; chrzci się Chrystus - Duch świadkuje; Chrystus czyni cuda - Duch mu towarzyszy; Chrystus wznosi się - Duch przychodzi w Jego miejsce. I co jest wielkie i Boskie, czego On nie może zrobić? Jakie Imię, należące do Boskości, nie należy do Niego, prócz niezrodzenia i zrodzenia?.. Ja dziwię się, kiedy widzę takie bogactwo nazw, - trzęsę się ze strachu, kiedy nawet myślę, przeciwko jakim Imionom złorzeczą ci, którzy przeciwstawiają się Duchowi!"

Kazania kapłana Grzegorza na tym się nie kończą. Napisał on: pięć chwalebnych kazań, dziewięć tłumaczeń na święta, dwa potępiające kazania na Juliana Apostatę - "dwa słupy, na który w sposób trwały zapisano bezbożność Juliana dla potomków" i kazania na inne tematy. Zachowało się do dzisiaj 45 kazań świętego Grzegorza. Listy kapłana należą do jednych z najlepszych teologicznych dzieł. Wszystkie one doskonale stworzone i w większości są krótkie. W swoich hymnach kapłan Grzegorz, jak i we wszystkim, żył dla Chrystusa.

"Jeżeli u heretyków długie kazania, - nowe psałterze, różne od Dawidowych, i przyjęta poezja uważana jest za trzeci Testament: to i my będziemy śpiewać psalmy, i my zaczniemy pisać dużo, i my będziemy tworzyć metry",

- mówił kapłan. O swoim poetyckim darze kapłan pisał tak:

"Ja - Pański organ i ze słodkością złożonej pieści Wyższego wysławiam Króla: w strachu wszystko przed Nim".

Sława o prawosławnym nauczycielu rozeszła się po Wschodzie i Zachodzie. A kapłan mieszkał w stolicy imperium, tak jakby mieszkał na pustyni

- "Jedzeniem jego było jedzenie pustyni; odzieniem - odzienie potrzeby; proste chodzenie, blisko dworu - niczego nie szukał on na dworze".

Podczas choroby kapłana został zadany mu cios. Ten, którego uważał on za przyjaciela, filozof Maksym, był potajemnie poświęcony na miejsce kapłana Grzegorza w samym Konstantynopolu. Dotknięty podstępem Maksyma, kapłan postanowił pozostawić katedrę, jednak wierne owce powstrzymały go od tego zamiaru. Naród wygnał samozwańca z miasta. 24 listopada 380 roku do stolicy przybył święty car Teodozy Wielki i, potwierdziwszy swoje postanowienie przeciwko heretykom, zwrócił prawosławnym główną świątynię, gdzie z cześcią wprowadził kapłana Grzegorza. Szybko jednak kapłan został wystawiony na pokusę, jednak ten, który miał zabić kapłana Grzegorza, sam stanął przed świętym i ze łzami w oczach prosił o przebaczenie. W 381 roku na Drugim Powszechnym Soborze kapłan Grzegorz został zatwierdzony Konstantynopolskim Patriarchą. Po śmierci Antiochijskiego Patriarchy Melecjusza kapłan przewodniczył obradom na Soborze. Pokładając nadzieję, że uda się pogodzić Zachód ze Wschodem, proponował uznać Antiochijskim Patriarchą Paulina. Kiedy przybyli ci, kto wcześniej działał przeciw kapłanowi Grzegorzowi na korzyść Maksymowi, wielu, a przede wszystkim egipski i macedoński episkopat, nie chcieli uznać świętego Patriarchą Konstantynopolskim. Kapłan postanowił złożyć siebie jako ofiarę dla spokoju Cerkwi:

"Niech będę ja prorokiem Jonaszem! Nie winny jestem burzy, no składam siebie w ofierze, aby zbawić łódź. Weźcie i wyrzućcie mnie... Nie cieszyłem się, kiedy wstępowałem na tron, i teraz z ochotą schodzę z niego".

Kiedy oznajmił cesarzowi swój zamiar pozostawienia stolicy, kapłan Grzegorz jeszcze raz pojawił się na Soborze, w ostatnim słowie prosił sobór o zgodę na opuszczenie stolicy. Po powrocie do ojczyzny, dbając o swoją pastwę, wyznaczył na biskupa bogobojnego Eulampiusza i oddalił się w ukochane dla jego serca odosobnienie w Arianz. Nie pozostawiając pustyni, kapłan z gorliwością do prawdy Chrystusowej umacniał Prawosławie swoimi listami i poezją. W 389 roku, 25 stycznia, zmarł ten, kogo Cerkiew nazwała przydomkiem Teologa, które nosił także ukochany uczeń Chrystusa - święty ewangelista Jan.

"Mężnie i mocno chcę mówić, abyście stali się lepszymi, abyście od cielesnego nawrócili się do duchowego, abyście sprawiedliwą postawą wznieśliście się w waszym duchu",

- mówił kapłan Grzegorz Teolog.

W swoich dziełach kapłan Grzegorz, jak pierwszy Teolog, cały zwrócony jest do Przedwiecznego Słowa. Godny Jan Damasceński opiera się przede wszystkim na kapłanie Grzegorzu Teologu w swoim "Wykładzie wiary".

Ciało kapłana Grzegorza zostało pogrzebane w Nazjanzie. W 950 roku święte relikwie były przeniesione do Konstantynopola, do cerkwi Świętych Apostołów. Później część jego relikwii była przeniesiona do Rzymu. Tradycja zachowała Предание obraz świetego:

"Twarz pokorna, blada, brwi wysokie i gęste, spojrzenie krótkie, niedługa broda, jednak gęsta i szeroka".

Już ludzie, żyjący za jego czasów nazywali swojego arcypasterza świętym. Prawosławna cerkiew, nazywając kapłana Grzegorza drugim Teologiem, światłym pisarzem Świętej Trójcy, w nabożeństwie i śpiewach tak zwraca się do niego:

"Teologicznym językiem twoim plecionki retoryczne zniszczyłeś, sławiony, odzieniem Prawosławia, z wysokości utkanym Cerkiew ubrałeś: raduj się, ojcze, dla Teologii umyśle".

08 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 26 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Godnego mnicha ojca naszego Ksenofonta z Konstantynopola i innych (V - VI).

Przeniesienie czczonych relikwii mnicha ojca naszego Teodora, igumena monasteru Studyjskiego (845).

Godny Ksenofont, żona jego Maria i synowie ich Arkadiusz i Jan, znani Konstantynopolscy mieszkańcy, żyli w V wieku. Nie bacząc na bogactwo i znajomości, wyróżniali się duchową prostotą i dobrym sercem. Pragnąc dać swoim synom, Janowi i Arkadiuszowi, dobre wykształcenie, odesłali ich do fenickiego miasta Bejrut. Za sprawą Boga łódź, którą płynęli dwaj bracia, została zniszczona. Bracia zostali wyrzuceni przez fale na brzeg w różnych miejscach. Rozpaczając, że się rozłączyli bracia poświęcili siebie Bogu i zostali mnichami. Rodzice przez długi czas nie otrzymywali żadnej informacji o swoich dzieciach i liczyli, i byli pewni, że ich dzieci nie żyją. Pewnego razu godny Ksenofont, będąc już starcem, nadal utrzymywał mocną nadzieję na Pana, pocieszał swoją żonę Marię i doradzał, aby nie smuciła się i wierzyła, że dzieci będą chronione Panem. Za jakiś czas małżeństwo wyprawiło się na pielgrzymkę po Świętych miejscach i spotkali w Jerozolimie swoich synów, którzy trudzili się dla Boga w różnych monasterach. Pocieszone małżeństwo dziękowało Bogu, który połączył w Jerozolimie całą rodzinę. Pozostałą część swojego życia godni Ksenofont i Maria poświęcili Bogu, zostając mnichami. Godni Arkadiusz i Jan, pożegnawszy się z rodzicami, odeszli na pustynię, gdzie po długich trudach wysławili się darem czynienia cudów i przepowiadania przyszłości. Godni starcy Ksenofont i Maria, trudzili się w milczeniu i rygorystycznym poście i także otrzymali od Boga dar czynienia cudów.

09 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 27 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Powrót czczonych relikwii ojca naszego Jana Złotoustego, patriarchy Konstantynopola (438).

Grób kapłana Jana Złotoustego, miasto Komany, Abchazja

Święty Jan Chryzostom (Złotousty), wielki Ojciec Kościoła i hierarcha, zmarł w 407 roku w mieście Comana, w drodze na miejsce zesłania.

W 403 roku, w wyniku dworskich intryg cesarzowej Eudoksji (żony cesarza Arkadiusza), za napiętnowanie obyczajów, panujących w Konstantynopolu, święty został osądzony i wygnany do Armenii, skąd nadal słał krytyczne listy. Zesłano go wówczas nad Morze Czarne, gdzie nie dotarł, umierając w drodze z wycieńczenia. Przeniesienie jego świętych relikwii z Comany do Konstantynopola miało miejsce w 438 r. za panowania syna Eudoksji - imperatora Teodozjusza II (408-450).

Cerkiew kapłana Jana Złotoustego w Korownikach, w Jarosławiu (1649 - 1654).

Święty Jan Chryzostom cieszył się gorliwą miłością i głębokim szacunkiem ludu, a w sercach chrześcijan na wieść o jego przedwczesnej śmierci przebywał ból. Uczeń świętego, święty Proklus, patriarcha konstantynopolitański (434-447), sprawując nabożeństwo w świątyni Hagia Sofia, wygłosił homilię, w której wysławiając miał rzec:

"O Janie! Żywot twój był pełen trudów, ale śmierć chwalebna, grób twój błogosławiony i łaski obfite według miłosierdzia Pana Boga naszego Jezusa Chrystusa. O łasko, przezwyciężająca granice, miejsce i czas! Miejsce zostało przezwyciężone dzięki miłości, granicę zniszczyła pamięć i miejsca nie ograniczają dzięki cudom świętego."

Obecni w świątyni do głębi zostali dotknięci słowami celebrującego hierarchy. Nie dali mu dokończyć kazania i zaczęli jednomyślnie błagać patriarchę, by ten uprosił u cesarza przeniesienie relikwii świętego Jana do Wielkiego Miasta. Imperator, przekonany słowami świętego Proklusa wyraził zgodę i nakazał przeniesienie relikwii.

Tradycja mówi, że posłańcy nie potrafili podnieść relikwii świętego Jana. Dopiero gdy cesarz zrozumiał swoje przewinienie wobec świętego, wysłał list do świętego, w którym pokornie prosił o przebaczenie dla siebie oraz swojej matki Eudoksji. List odczytano przy trumnie świętego Jana, po czym z łatwością ją podniesiono, a następnie statkiem dostarczono do Konstantynopola.

Relikwiarz został wystawiony w kościele świętej Ireny. Gdy patriarcha otworzył trumnę ciało świętego okazało się nienaruszone. Imperator przypadając do niego ze łzami w oczach prosił o przebaczenie. Lud boży dzień i noc nie odchodził od relikwiarza. Nazajutrz trumnę z relikwiami świętego przeniesiono do nieistniejącego już kościoła świętych Apostołów. Gdy wierni - jak podaje tradycja - krzyknęli

"Przyjmij ołtarz twój, ojcze!",

patriarcha Proklus wraz z duchownymi, stojącymi przy relikwiarzu spostrzegli otwierające się usta świętego i usłyszeli słowa

"Pokój wszystkim".

W IX wieku w święto przeniesienia relikwii świętego Jana Złotoustego napisano pieśni, śpiewane do dzisiaj podczas tego nabożeństwa.

10 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 28 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Godnego mnicha ojca naszego Efrema Syryjczyka (373 - 379).

Godnego mnicha ojca naszego Izaaka Syryjczyka (VII).

Godnego mnicha ojca naszego Efrema, archimandryty Nowotorżskiego, cudotwórcy (1053).

Godny Efrem Syryjczyk, nauczyciel pokuty, urodził się na początku IV wieku (jego rok narodzenia nie jest znany) w mieście Mezopotamii, w chrześcijańskiej rodzinie, biednych gospodarzy. Jego rodzice wychowywali go w wierze i w bogobojności. Wyróżniał się od dziecka wybuchowym, porywczym charakterem, jako dziecko często się kłócił, robił złe rzeczy, a nawet kpił z Zamysłu Bożego. Czynił to wszystko dopóty nie otrzymał od Pana mądrości, która nakierowała go na drogę pokuty i zbawienia. Pewnego razu został niesprawiedliwie obwiniony o kradzież owiec, za to został wtrącony do więzienia. W celi usłyszał we śnie głos, który przywoływał go do pokuty i naprawienia swojego życia. Został oczyszczony z zarzutów i uwolniony.

W Efremie wzbudziła się głęboka pokuta. Młodzieniec oddalił się w pobliskie góry i został pustelnikiem. Taki właśnie obraz chrześcijańskiego trudzenia się dla Boga był wprowadzony w Mezopotamii przez ucznia godnego Antoniego Wielkiego, egipskiego pustynnika Eugeniusza.

Pośród pustelników wyróżniał się doskonały asceta, głosiciel chrześcijaństwa i potępiciel arian biskup Mezopotamii święty Jakub (wspomnienie 13 stycznia). Godny Efrem został jednym z jego uczniów. Pod wspaniałym przewodnictwem kapłana godny Efrem zachowywał chrześcijańską cichość, pokorę wobec ludzi i wobec Boga, która pozwalała zwalczać wszelkie pokusy. Kapłan Jakub wiedział o wysokiej godności swojego ucznia i wykorzystał to dla dobra Cerkwi - pouczał Efrema, by ten czytał kazania, nauczał dzieci w szkole, wziął też świętego Efrema na I Powszechny Sobór w Nicei (325 rok). Godny Efrem przez 14 lat przebywał w posłuszeństwie pod przewodnictwem kapłana Jakuba, aż do jego śmierci.

Po zagarnięciu Mezopotamii przez persów w 363 roku godny Efrem porzucił pustynię i zamieszkał w monasterze niedaleko od miasta Edessy. Tam spotkał on wielu trudzących się dla Pana, którzy prowadzili swoje życie głównie na modlitwie i śpiewaniu psalmów. Pieczary były ich jedyną ucieczką od świata, jedli oni tylko zioła i trawy. Święty Efrem bardzo zbliżył się do świętego Juliana (wspomnienie 18 października), który podobnie jak on kochał pokutę. Godny Efrem łączył z trudami dla Boga nieustanne nauczanie Słowa Bożego, czerpał z niego dla swojej duszy miłość i mądrość. Pan obdarzył go darem nauczania, do niego zaczęli przychodzić ludzie, oczekujący jego pouczeń i kazań, które oddziaływały na duszę dlatego, że on zawsze na początku potępiał siebie. Godny ustami i na piśmie nauczał wszystkich pokuty, wiary i dobrego życia, potępiał herezję arian, która zasiewała złe owoce w chrześcijańskich parafiach. Poganie, słuchając kazań godnego, nawracali się na chrześcijaństwo.

Święty Efrem tłumaczył tez Święte Pismo - objaśniał Pięcioksiąg Mojżesza. Napisał wiele modlitw i pieśni, które wzbogaciły cerkiewne nabożeństwa. Znane są modlitwy do Świętej Trójcy, do Syna Bożego, do Przenajświętszej Bogorodzicy. Napisał on dla swojej Cerkwi pieśni na dni dwunastu wielkich Pańskich świąt (Narodzenie Chrystusa, Chrzest), Zmartwychwstanie, pieśni pogrzebowe. Jego pokutna modlitwa "Panie i Władco życia mojego..." czytana jest w Wielkim poście i przywołuje chrześcijan do duchowego odnowienia się. Cerkiew od dawna bardzo ceniła trudy godnego Efrema: jego dzieła czytane były w niektórych cerkwiach na zebraniach wiernych po Świętym Piśmie. I teraz, zgodnie z Regułą Cerkwi, niektóre jego kazania należy czytać w dni postu. Między prorokami święty Dawid zwany jest Pieśniarzem Psalmów; między świętymi ojcami Cerkwi, godny Efrem Syryjczyk zwany jest pokutnikiem i modlącym się. Duchowa dojrzałość uczyniła go przewodnikiem mnichów i pomocnikiem pasterzy w Edessie. Godny Efrem pisał w języku syryjskim, jednak jego dzieła bardzo wcześnie zostały przetłumaczone na greckie i ormiańskie języki, a z greckiego - na łaciński i słowiański.

W wielu dziełach godnego Efrema widać obrazy życia syryjskich mnichów, u których główne miejsce zajmowała modlitwa, a dopiero wtedy praca na korzyść braci oraz posłuszeństwo. Spojrzenie na życie u wszystkich syryjskich ascetów było jednakowe. Koniecznym celem swojego trudzenia się było według ascetów rozmowa z Bogiem i przyjęcie Boskiego daru do swojej duszy, obecne życie było dla nich czasem płaczu, postu i trudzenia się.

"Jeżeli Syn Boży jest w tobie, to i królestwo Jego jest w tobie. To królestwo Boże - wewnątrz ciebie, grzesznik. Wejdź w siebie samego, szukaj sercem i bez trudu znajdziesz je. Zewnątrz ciebie - śmierć, i drzwi do niej - grzech. Wejdź w siebie, przebywaj w sercu swoim, albowiem tam - Bóg".

Nieustanna duchowa trzeźwość, rozwój dobra w duszy człowieka daje jemu możliwość przyjęcia na siebie trudzenia się dla Boga jako błogosławieństwo, i samo ograniczanie się, jak świętość. Nagroda za to ma swój początek już w ziemskim życiu, i przygotowywana jest stopniem jej duchowego rozwoju. Kto na ziemi przylepił sobie skrzydła, mówi godny Efrem, ten wznosi się ku górze; kto tutaj oczyści swój umysł - ten tam zobaczy sławę Bożą; jaką miarą każdy pokocha Boga - w takiej też mierze nakarmi się Jego miłością. Człowiek, który oczyści siebie i zbiera dar Ducha Świętego jeszcze tutaj, na ziemi, smakuje Królestwo Niebieskie. Zbierać życie wieczne, według nauk godnego Efrema, nie oznacza przejść z jednego miejsca bytu w drugie, a oznacza znaleźć "niebiański" duchowy stan. Wieczne życie nie daje się w darze człowiekowi jednostronną wolą Boga, a jak ziarno, stopniowo rośnie w nim poprzez trudzenie się, pracę i walkę z pokusami.

Sprawa przebóstwienia w nas - Chrzest Chrystusowy, główny motor życia chrześcijańskiego - pokuta. Godny Efrem Syryjczyk był wielkim nauczycielem pokuty. Przebaczenie grzechów w sakramencie Pokuty, według jego nauki, to nie zewnętrzne oczyszczanie się, nie zapomnienie o grzechu, a pełne wyzbycie się ich. Łzy pokuty omywają i spalają grzech. I jeszcze - łzy dają życie, przemieniają grzeszną naturę, dają siłę, aby chodzić drogami przykazań Pańskich, umacniając się nadzieją na Boga. W ogniowej chrzcielnicy Pokuty, pisał godny,

"Sam siebie przeprowadzasz, grzeszniku, sam siebie wskrzeszasz z martwych".

Godny Efrem, będąc pokornym uważał siebie zawsze za gorszego od wszystkich, na koniec swojego życia wyprawił się do Egiptu, żeby zobaczyć trudy wielkich pustynników. Był tam przyjęty przez nich jak oczekiwany gość i sam otrzymał tam wielką pociechę od obcowania z nimi. W drodze powrotnej odwiedził on w Cezarei Kapadockiej kapłana Bazylego Wielkiego (wspomnienie 01 stycznia), który zapragnął błogosławić go na prezbitera, jednak godny uważał, że jest niegodny tego kapłaństwa, jednak za namową kapłana przyjął na siebie jedynie stopień diakona, w którym przebywał do śmierci. Na koniec kapłan Bazyli Wielki zapraszał Efrema na katedrę biskupią, jednak święty pokazał siebie jako "Szaleńca Bożego", aby tylko nie wziąć na siebie stopnia biskupa. Z pokory uważał, że jest niegodzien tego stanowiska.

Po powrocie na Edesską pustynię godny Efrem chciał ostatnie dni swojego życia spędzić w samotności. Jednak Zamysł Boga jeszcze raz powołał go na służenie bliskim. Mieszkańcy Edessy cierpieli z powodu głodu. Swoimi mocnymi słowami godny Efrem rozbudził bogatych, aby okazali pomoc potrzebującym. Święty Efrem zbudował dom dla bezdomnych i szpital. Potem święty oddał się do swojej pieczary pod Edessą, gdzie pozostał już do końca swoich dni.

11 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 29 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Przeniesienie relikwii świętego kapłana i męczennika Ignacego Teofora "Niosącego Boga" (107).

Kapłan i męczennik Ignacy urodził się w Syrii. Jego dzieciństwo pokryło się z ostatnimi dniami życia Pana Jezusa Chrystusa. Według cerkiewnych przekazów, święty Ignacy był tym dzieckiem, którego Jezus Chrystus wziął na ręce i powiedział:

«Jeżeli nie nawrócicie się i nie będziecie, jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego».

Kapłan Ignacy był uczniem świętego apostoła i ewangelisty Jana Teologa. Kapłan Jan Złotousty mówi o nim:

«Święty Ignacy... wychowywał się pod przewodnictwem apostołów, nieodłącznie przebywał z nimi i był ich towarzyszem we wszystkim».

Głównie to apostołowie wpoili w młodzieńca męstwo, twardość ducha, płomienną miłość do Pana Jezusa Chrystusa, Zbawiciela.

Około 67 roku zmarł pierwszy biskup Cerkwi w Antiochii święty Ewod, jeden z apostołów spośród siedemdziesięciu. Jego następcą został właśnie kapłan Ignacy. Przyjął błogosławieństwo z rąk apostoła Piotra, któremu towarzyszył w niektórych jego wyprawach.

Kapłan Ignacy gorliwie trudził się dla sławy Bożej, wychowywał wierne dla niego w słowach owce stada Chrystusowego. Zarządzał Cerkwią w Antiochii przez około 40 lat, umacniał w wierze nowo nawróconych, wpajał ducha mądrości i wiary, pouczał i nastawiał mało dusznych i nierozumnych, przestrzegał i bronił pastwę przed heretykami i kłamliwymi nauczycielami.

Po widzeniu Aniołów, śpiewających pieśni Świętej Trójcy na dwóch naprzemiennych stronach, kapłan Ignacy Teofor wprowadził w nabożeństwach cerkiewnych śpiewy antyfonne (śpiewanie naprzemienne na dwa chóry).

W 106 roku rzymski cesarz Trajan zwyciężył w walce z Dakami. W podziękowaniu za zwycięstwo nakazał złożyć ofiarę bożkom, a chrześcijan, którzy odmówią to uczynić, skazać na śmierć. Podczas rozpoczętego prześladowania na chrześcijan kapłan Ignacy umacniał dusze swojej pastwy. Podczas nowej walki na wschód, droga cesarza prowadziła przez Antiochię, gdzie dla niego wskazali na kapłana Ignacego Teofora jako przewodnika chrześcijan i ich główną podporę.

W 107 roku kapłan Ignacy stanął przed sądem Trajana, mężnie wyznał swoją wiarę w Pana Jezusa Chrystusa, odrzucił proponowane mu cześci (bogactwo, chwałę) i stanowczo odmówił złożenia ofiary bożkom i zapewnił również, że będzie głosić nieustannie wiarę w Chrystusa. Z rozkazu cesarza Trajana kapłan został osądzony na śmierć poprzez pożarcie przez dzikie zwierzęta, na arenie cyrku w Rzymie. Święty Ignacy z radością przyjął na siebie wyrok cesarza. Pragnął on męczeńską śmiercią potwierdzić swoją miłość do Ukrzyżowanego. Chrześcijanie z Antiochii z wielkim smutkiem żegnali swojego biskupa, zakutego w ciężkie kajdany. Niektórzy z Antiochian poszli za nim do Rzymu i zostali świadkami jego męczeńskiej śmierci.

Łódź, na której wieźli pod strażą świętego więźnia, zatrzymała się w Smyrnie, gdzie kapłan Ignacy spotkał się ze swoim przyjacielem — biskupem Smyrny Polikarpem. Chrześcijanie Cerkwi w Małej Azji przez swoich posłanników wyrażali dla świętego swoją miłość. Oni robili wszystko, by bronić go, jednak on prosił ich, aby nie przeszkadzali mu stanąć w męczeńskim wieńcu przez twarzą Chrystusa. W drodze do Rzymu kapłan napisał sześć pouczających i pocieszających listów dla chrześcijan. Głównie kapłan Ignacy skupiał uwagę nauce o jedności Cerkwi, Bogorodzicy oraz przestrzeganiu się przed heretykami. Znaczenie «Kafolicka Cerkiew (ze słowiańskiego — soborowa), nadane najpierw przez kapłana Ignacego, zostało wprowadzone w ostateczności do Wyznania wiary. Listy świętego kapłana i męczennika Ignacego Teofora miały duży wpływ na dzieła ojców Cerkwi.

W Trojadzie kapłan Ignacy otrzymał radosną wiadomość, że prześladowania na chrześcijan w Cerkwi Antiochijskiej ustały. Wysłał on list do Rzymskich chrześcijan, gdzie uprzedzał ich nie przyjmować niczego w jego obronie i prosił ich o modlitwę, aby Pan umocnił jego w męczeństwie za Chrystusa. Pisał on:

«Jego szukam, za nas umarłego, Jego pragnę, za nas zmartwychwstałego...»

Do ostatniego tchu swojego życia kapłan i męczennik Ignacy nie przestawał przyzywać Imienia Pana Jezusa Chrystusa.

Kiedy święty męczennik był pożarty zwierzętami na arenie cyrku, jego serce okazało się całe i nietknięte lwami. Poganie rozcięli serce kapłana i zdziwili się, bo zobaczyli w nim zapisane literami Imię Jezusa Chrystusa, od czego też kapłan i męczennik otrzymał przydomek "Noszący Boga" (Teofor).

W noc po śmierci, kapłan objawił się wielu chrześcijanom we śnie, pocieszając i umacniając ich w wierze. Czczone pozostałości świętego kapłana i męczennika zostały zebrane przez chrześcijan i ze śpiewami psalmów zostało złożone do grobu, który z wielką cześcią był strzeżony w Rzymie. Cesarz, kiedy dowiedział się o mężnej śmierci świętego odpokutował za swój czyn i wydał rozkaz o zaprzestaniu prześladowań na chrześcijan.

W 108 roku relikwie kapłana i męczennika Ignacego były przeniesione na przedmieścia Antiochii. Drugie przeniesienie, świętowane 29 stycznia według starego stylu, miało miejsce w 438 roku. Cesarz Teodozjusz II, przekazał pogańską świątynię Fortuny i nazwał ją imieniem Ignacego, nakazał przenieść jego święte relikwie do Antiochii. Kiedy Persowie zawładnęli miastem, relikwie świętego Ignacego wróciły do Rzymu i zostały złożone w świątyni na cześć kapłana i męczennika Papieża Klemensa, w 540 roku.

12 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 30 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Świętego kapłana i męczennika Hipolita, papieża Rzymskiego (III).

Wspomnienie w świętych ojców naszych trzech kapłanów Bazylego Wielkiego, Grzegorza Teologa z Nazjaznu i Jana Złotoustego (1084).

Świętych ojców naszych trzech kapłanów Bazylego Wielkiego, Grzegorza Teologa z Nazjaznu i Jana Złotoustego (1084).

Cztery dni w styczniu poświęcone są wspomnieniu wielkich kapłanów, powszechnych nauczycieli, którzy wzbogacili świat wyjaśnieniem Chrystusowych nauk: 1-go stycznia - wspomnienie Bazylego Wielkiego, 25-go stycznia - Grzegorza Teologa, 27-go stycznia - Jana Złotoustego, wspomnienie przeniesienia relikwii jego, i 30-go stycznia - powszechne święto wszystkich trzech kapłanów.

Święty Bazyli Wielki urodził się około 330 roku, w miasteczku Cezarei (Azja Mniejsza), za rządów imperatora Konstantego Wielkiego. Otrzymał dobre wykształcenie. Uczył się w Cezarei, Konstantynopolu i Atenach. Odbył podróże do Egiptu, Palestyny, Syrii i Mezopotamii. Spotykał się z ascetami. Brał z nich przykład, prowadził ascetyczny tryb życia. Przez jakiś czas mieszkał w pustyni ze swoim przyjacielem Grzegorzem Teologiem, z którym uczył się w Atenach. Z pustyni przywołał go Euzebiusz, arcybiskup z Cezarei, który poprosił go zaopiekować się Cerkwią i uchronić ją przed naukami arian. W tym Bazyli miał wielki wkład. Po śmierci Euzebiusza, na cezarejski kapłański tron został powołany Bazyli Wielki. On pasł Cerkiew Chrystusa osiem lat. Wychwalił się czynieniem cudów. Napisał dużo przykazań, ksiąg i prawideł dotyczących chrześcijańskiego życia. Zmarł w 379 roku.

Święty Grzegorz z Nazjanzu (Teolog), przyjaciel Bazylego Wielkiego, - syn biskupa z Nazjanzu Grzegorza (miasto Nazjanz - w południowej Kapadocji) był wychowywany w wierze Chrystusowej i czystości. Otrzymał dobre świeckie wykształcenie. Uczył się w Cezarei, Aleksandrii i Atenach. W Ateńskiej szkole był też i Bazyli Wielki. Oni razem uczyli się i stali się bliskimi przyjaciółmi. W Atenach Grzegorz i Bazyli mieszkali razem dużo lat. Tutaj oni umacniali się w naukach i wznosili się w poznaniu ateńskiej mądrości. Potem, podążając za mądrością duchową, weszli na drogę służby dla Cerkwi Chrystusa. Najpierw przyjął stopień arcybiskupa święty Bazyli, a za niedługi czas on namaścił i przyjaciela swojego Grzegorza na biskupa miasta Sazima. Potem została mu przekazana arcybiskupia katedra Cerkwi Konstantynopola. Niestety Grzegorz musiał zmagać się z heretyckimi naukami Apolinariusza, który przewrotnie nauczał, że Syn Boży przyjął nierozumną duszę i ludzkie ciało. W miejsce ludzkiego rozumu miał Boskość - niepełna ludzka natura; walczył też z heretyckimi naukami Macedoniusza duchoborcy, który przewrotnie nauczał że Syn jest podobny do Boga Ojca. Jako że Macedoniusz chciał być ojcem i twórcą nowej nauki, w tonie Ariusza zaczął nauczać o Duchu Świętym. Duch Święty jest stworzoną i służalczą siłą. Nie był równy co do Bóstwa Ojcu i Synowi oraz walczył też z Arianami, umniejszającymi Boskość Jezusa Chrystusa. Za prawdziwe nauczanie o Bogu Cerkiew Chrystusowa nazywa kapłana Grzegorza - Teologiem. Pasł Cerkiew Chrystusa 12 lat. Napisane przez niego pisma charakteryzują się głębokim duchem wiary i wyśmienitą znajomością pisma świętego. Kapłan Grzegorz zmarł w 389 roku.

Kapłan Chrystusowy Jan Złotousty - wielki objawiciel pokuty - urodził się w I połowie IV wieku w Antiochii Syryjskiej. W młodości uczył się w ateńskiej szkole. Po naukach początkowo pracował dla państwa, a potem oddał się służbie Cerkwi Chrystusa. Przechodząc stopnie hierarchiczne, diakona i prezbitera w Antiochii, w 379 roku on, naprzeciw swojej woli, otrzymał naznaczenie na arcybiskupią katedrę w Konstantynopolu, i został patriarchą. Zakończył życie na zesłaniu w 407 roku.

Powszechne święto trzech kapłanów ustanowione zostało w XI wieku, za rządów Aleksego Komnena. W tamten czas wśród uczonych w Konstantynopolu pojawiły się różnice i spory w ocenie znaczenia kapłanów: jedni podkreślali znaczenie Bazylego Wielkiego za żarliwość, duchową mądrość i powstrzymywanie się; drudzy, odwrotnie, wznosili Grzegorza Teologa za jego zwycięskie wypowiedzi i wysokie nauczanie o Bogu; trzeci wychwalali Jana Złotoustego za jego miłość do ludzi, za rozumienie ludzkiej słabości i przywoływanie do pokuty. Właśnie z tego powodu powstały podziały: jedni nazywali siebie bazylianami, drudzy - gregorianami, trzeci - joanitami. Wtedy to trzej kapłani pojawili się dobremu mężowi Janowi, biskupowi Ewchaitskomu, i powiedzieli jemu:

"Jesteśmy równi u Boga, jak i Ty. I widzisz nie ma u nas, ani pierwszego, ani drugiego, ani ostatniego. Jeżeli kierujesz się na jednego, w tym są zgodni i pozostali (oboje). Dlatego przekaż tym, którzy się różnią, aby zaprzestali sporom: my przywołani jesteśmy, aby siać pokój i jednomyślność".

Powiedziawszy to, oni wznieśli się ku niebu. Po tym widzeniu, kochający mądrość biskup Jan, z należytą duchową starannością wprowadził spokój i porozumienie. A po tym ustanowiono i powszechne święto trzech kapłanów, miesiąca stycznia w 30 dzień.

Kapłan i męczennik Hipolit, męczennicy Kensorin, Sawin, Chrysija dziewica i innych dwudziestu męczenników zginęło w III wieku.

Święty Kensorin był pierwszym skarbnikiem za panowania rzymskiego cesarza Klaudiusza II (268 - 270). Za donosem był on pojmany i zamknięty w celi więziennej, za wiarę w Chrystusa. Tutaj Imieniem Pana Jezusa Chrystusa wskrzesił zmarłego, po czym nawróciło się do Chrystusa 20 żołnierzy - strażników więzienia. Razem ze świętym Kensorinem zostali oni ścięci mieczem. Wtedy też przyprowadzono na sąd dziewicę Chrysiję, która mężnie wyznała, że jest chrześcijanką i została poddana mękom. Po okrutnych mękach została utopiona w morzu.

Świętego Sawina bito ciężkim młotem, a potem zawieszono na drzewie i opalano ogniem. W okrutnych mękach święty oddał Panu swoją duszę.

Ze świętą Chrysiją zginęli: Filikł, Maksym, Gerkulin, Wenerij, Stirakin, Menas, Kommod, Erm, Maur, Euzebiusz, Rustyk, Monagrej, Amandyn, Olimpiusz, Cypr, Teodor, Trybun, Maksym prezbiter, Archeliusz diakon i Cyryn biskup.

Święty Hipolit, biskup Ostii, Rzymskiej przystani przy ujściu Tybr, dowiedział się o cierpieniach męczenników, nie bacząc na swoje podeszłe lata, stanął przed sądem i potępił kata w braku człowieczeństwa, nazywając go krwiopijcą. Rozjuszony sędzia oddał świętego biskupa na tortury. Po długich mękach świętemu związano ręce i nogi, i wrzucono do morza.

Męczennicy ci zginęli w 269 roku. Relikwie świętego kapłana i męczennika Hipolita zostały złożone w Rzymie, w świątyni świętych męczenników Laurenciusza i papieża Damasa. Święty kapłan i męczennik Hipolit był uczniem świętego Ireneusza, biskupa Lyonu, znany był jako chrześcijański Teolog, który napisał wiele dzieł przeciwko heretykom. Napisał też on kanon Paschy, znakomite dzieło o Chrystusie i Słowo o antychryście. Święty Hipolit uczynił także wiele tłumaczeń Świętego Pisma, Księgi Stworzenia, Wyjścia, Przysłów, Eklesiasta, Pieśni nad Pieśniami, Ewangelii od Mateusza, Ewangelii od Łukasza, Ewangelii od Jana, proroka Izajasza, Ezechiela, Daniela, Zachariasza, Psalmy Dawida i Apokalipsę. Część jego dzieł zachowała się do dzisiaj we fragmentach. W całości zachowały się słowa, poświęcone Bożemu Objawieniu i prorokowi Danielowi. Słowa jego są przykładem sztuki starożytnych kazań w Cerkwi.

13 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 31 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Świętych cudotwórców i bezsrebrenników Cyrusa i Jana, darmo leczących (311).

Wspomnienie w świętych ojca mnicha naszego Nikity, biskupa Nowogrodzkiego, cudotwórcy (1108).

Święci cudotwórcy i bezsrebrennicy Cyrus i Jan, darmo leczący (311).

Święty męczennik Cyrus, był znakomitym lekarzem w Aleksandrii, gdzie urodził się i wzrastał. Był chrześcijaninem i leczył ludzi, nie biorąc za to żadnej zapłaty. Wszystkim chorym udzielał bezpłatnych porad. Leczył również siłą swej wiary i modlitwą, przez co na wiarę w Chrystusa nawrócił wielu pogan. Gdy za cesarza Dioklecjana (284 - 305) rozgorzały prześladowania chrześcijan, Cyrus przeniósł się do Arabii, został tam mnichem i w dalszym ciągu pomagał bliźnim.

W tym samym czasie o czynionych przez Cyrusa cudach dowiedział się pochodzący z Edessy żołnierz o imieniu Jan. Mieszkał przez pewien czas w Jerozolimie, skąd przybył do świętego, aby zostać jego uczniem. Razem zaczęli uzdrawiać chorych i nawracać pogan na wiarę chrześcijańską.

Pewnego razu Cyrus i Jan dowiedzieli się, że w ręce prześladowców dostała się święta Atanazja z Kanopy oraz jej trzy córki: Teoktysta - 15 lat, Teodozja - 13 lat i Eudoksja - 11 lat. Udali się więc do miasta w Dolnym Egipcie, aby umocnić je w wierze. Tam zostali pojmani. Najpierw torturami zmuszano ich do wyrzeczenia się Pana. Następnie, w 311 roku, wraz z męczennicami ponieśli śmierć.

W 412 roku relikwie Cyrusa i Jana przeniesiono do położonej nie opodal Kanopy miejscowości Manufin, skąd w okresie późniejszym odesłano je do Rzymu, a stamtąd do Monachium.

Do świętych Cyrusa i Jana wierni modlą się o zdrowie, szczególnie przy ospie, guzach, wrzodach i chorobach żołądka..

W młodości przyszły kapłan Nikita zamieszkał w Kijewo - Pieczerskim monasterze, znosił wielkie pokusy od biesów. W 1096 roku został biskupem Wielkiego Nowgorodu, gdzie Pan wysławił go darem czynienia cudów. Pewnego razu za sprawą jego modlitwy został ugaszony wielki pożar, innym razem wyprosił u Boga deszcz podczas suszy. Zmarł w 1108 roku. Jego relikwie spoczywają w Nowogrodzkim Soborze Zofii. Święty posiada dar strzeżenia przed pożarem i burzą.

14 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 01 LUTEGO (kalendarz juliański, stary styl).

Przedświęcie Spotkania / Ofiarowania Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Świętego wielkiego męczennika Tryfona z Apamei (250).

Święty wielki męczennik Tryfon z Apamei (250).

Święty męczennik Tryfon urodził się w jednej z miejscowości Azji Mniejszej - Frygji, niedaleko od miasta Apamei, we wsi Kampsada. Od młodości Pan podał mu dar wyganiania biesów i uleczania przeróżnych chorób. Pewnego razu mieszkańcy jego rodzinnej wsi byli zbawieni przez niego od głodu: święty Tryfon mocą swojej modlitwy zmusił szarańczę do odwrotu z pól, na których czynili szkody. Święty Tryfon wysławił się wygnaniem biesa z córki rzymskiego cesarza Gordiana (238 - 244). Pomagał wszystkim cierpiącym, potrzebował jedynej zapłaty - wiary w Jezusa Chrystusa, darem Którego on uleczał ich.

Cerkiew świętego wielkiego męczennika Tryfona z Apamei w Moskwie.

Kiedy na tron wstąpił cesarz Decjusz (249 - 251), zły prześladowca chrześcijan, eparchowi Akilinie doniesiono, że święty Tryfon śmiało wyznaje wiarę w Chrystusa i wielu doprowadza do Chrztu. Święty został pojmany i przyprowadzony przed sąd, podczas którego bez bojaźni wyznał swoją wiarę. Był poddany okrutnym mękom: bito go pałkami, rozrywali jego ciało żelaznymi hakami, opalali rany ogniem, oprowadzali po mieście, wbijając w nogi gwoździe. Wszystkie męki święty Tryfon znosił mężnie, nie wydając żadnego głosu. Na koniec został skazany na ścięcie mieczem. Przed śmiercią święty męczennik modlił się, dziękując Bogu, który umacniał go w cierpieniach, i wyprosił u Boga dar dla tych, którzy będą przywoływać jego imię na pomoc. Zanim żołnierze podnieśli miecz nad jego głową, święty oddał swoją duszę w ręce Boga. Wydarzenie to miało miejsce w Nicei, w 250 roku. Święte ciało męczennika chrześcijanie złożyli do czystego całunu i chcieli pogrzebać w mieście Nicei, w którym on zginął, jednak święty Tryfon, w widzeniu, nakazał przenieść jego ciało do rodzinnych stron, do wsi Kampsada. Tak też i zostało uczynione.

W ostateczności relikwie świętego Tryfona zostały przeniesione do Konstantynopola, a potem do Rzymu. Dużą częścią wyróżnia się święty męczennik w Rosyjskiej Cerkwi.

Istnieje tradycja, że za cara Iwana Groźnego podczas polowania carowi uciekł ukochany sokół. Car nakazał sokolnikowi Tryfonowi Patrikiejewu odnaleźć ptaka. Sokolnik Tryfon objechał okoliczne lasy i nie znalazł sokoła. Na trzeci dzień, zmęczony długimi poszukiwaniami, zatrzymał się pod Moskwą, na miejscu, dzisiaj nazywanym "Marijna Roszcza", i tam ze zmęczenia położył się i zasnął, modląc się przed snem do swojego świętego opiekuna - męczennika Tryfona, prosząc jego o pomoc. We śnie zobaczył on młodzieńca na białym koniu, który trzymał na ręku carskiego skoła, i ten młodzieniec wzniósł słowa:

"Weź tego ptaka, który zaginął, i jedź z Bogiem do cara i o nic się nie martw". Kiedy obudził się, sokolnik zaprawdę zobaczył, że niedaleko na sośnie siedzi sokół. Wziął go i zawiózł do cara, opowiadając o cudownej pomocy, otrzymanej nim od świętego męczennika Tryfona. Za jakiś czas na tym miejscu, gdzie objawił się święty, sokolnik Tryfon zbudował świątynię w imię świętego męczennika Tryfona.

15 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 02 LUTEGO (kalendarz juliański, stary styl).

Spotkanie / Ofiarowanie Pana Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa

Spotkanie / Ofiarowanie Pana Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa

Kiedy Słowu Bożemu przyszedł czas pojawić się na ziemi, wtedy Mądrość Boża wybrała sobie grono sprawiedliwych, które to przywita Jego cudowne, dla wszystkich zbawione pojawienie się oraz będzie zwiastować o nim całemu światu. Jednym z wybrańców był wypełniony Duchem Świętym starzec Symeon, któremu było obiecane od Boga, że nie zostawi on tego świata, dopóty nie zobaczy Chrystusa Zbawiciela. To SPOTKANIE przez Symeona świętuje każdego roku Staroprawosławna Cerkiew.

Kiedy Ptolomeusz II, faraon Egiptu, założyciel sławnej Aleksandryjskiej biblioteki, nakazał aby księgi Mojżeszowe i proroków przetłumaczyć z hebrajskiego języka na grecki, wtedy pośród Izraelitów wybrano siedemdziesięciu dwóch mądrych i władających doskonale dwoma językami mężów - "70 tłumaczy", jak powszechnie się ich nazywa. Było to w III p.n.e. Wśród tych 72 mądrych i świetnie władających językami mężów, znalazł się też i sprawiedliwy Symeon.

Zajmując się tłumaczeniem ksiąg Izajasza, Symeon dostrzegł proroctwo:

"Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel",

zaczął się więc zastanawiać, jak to możliwe: jak Panna może zrodzić dziecię? Potem wziął nóż i w swoim rękopisie chciał zatrzeć to proroctwo. Nagle Anioł Pański objawił się jemu i, wstrzymał rękę, i powiedział: "Uwierz temu, co jest napisane; ty sam zobaczysz wypełnienie się tego proroctwa; nie umrzesz, dopóty nie zobaczysz zbawienia Izraela". Od tego czasu Symeon "z gorejącym" pragnieniem oczekiwał przyjścia Chrystusowego: żył sprawiedliwie i w czystości, każdy dzień przychodził na modlitwę do świątyni i po woli Boga znalazł się tam wtedy, kiedy i Boża Matka przyniosła niemowlę Chrystusa.

Według prawa Mojżeszowego kobiecie po zrodzeniu dziecka płci męskiej, przez czterdzieści dni po narodzeniu należało przynieść na wszechspalenie, w ofiarę za grzech, baranka, młodego gołębia albo turkawkę. Na wzgląd, że jest się biednym, można było przynieść dwa gołębie lub dwie turkawki. Wszystkich pierworodnych płci męskiej należało poświęcić Bogu i "wykupić" pięcioma szeklami.

Przenajświętsza Dziewica Maryja, aby wypełnić prawo, wyprawiła się ze Swoim Synem i sprawiedliwym Józefem do Jerozolimskiej świątyni. Przenajświętsza Bogorodzica była biedna, dlatego też prócz pieniężnego wykupu, mogła przynieść jedynie dwa gołębie.

W ten czas w świątyni znajdował się sprawiedliwy Symeon. Duchowo dostrzegł, że to Niemowlę jest obiecanym Mesjaszem i że ta Matka jest Świętą Dziewicą (Panną), na której wypełniło się proroctwo Izajasza, z miłością i wielką radością przyjął on na ręce swoje Pana i wzniósł słowa modlitwy:

"Teraz odpuszczasz sługę Twego, Panie, według słowa Twego, w pokoju, gdyż oglądały oczy moje zbawienie Twoje, które zgotowałeś przed obliczem wszystkich narodów; Światłość na objawienie pogan, i chwałę ludu Twego Izraelskiego."

Następnie, odwrócił się do Przenajświętszej Bogorodzicy, dopowiadając:

"Oto ten, położony jest na upadek i powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A duszę Twą własną przeniknie miecz, aby były objawione myśli z wielu serc".

Tymi słowami przepowiedział starzec cierpienia Matki Bożej, na oczach której będzie ukrzyżowany Jej Syn, a także to, że pojawienie się Chrystusa stanie się kłamstwem dla niewierzących i zbawieniem dla wierzących." Wypowiedziawszy te słowa i dziękując Bogu, który dał pocieszenie Izraelowi, sprawiedliwy Symeon odszedł w pokoju, do życia wiecznego, będąc już starcem, mając 360 lat.

W świątyni znajdowała się też poważana wdowa Anna - proroczyca, osiemdziesiąt cztery lata, która służyła Bogu postem i modlitwą przez dzień i noc. I ona też poznała Zbawiciela i, podeszła, wychwaliła Pana i mówiła o nim wszystkim w Jerozolimie, którzy oczekiwali przyjścia na ziemię Chrystusa Zbawiciela.

Przenajświętsza Dziewica Maryja i sprawiedliwy Józef wypełnili to, co było podyktowane prawem, i wrócili do Nazaretu.

Dzisiaj miało miejsce SPOTKANIE Pana z twarzą Symeona, reprezentanta całej starotestamentowej świątyni, która wypełniła swoje przeznaczenie. Symeona, który doczekał się wypełnienia proroctwa i przyjął na ręce Boga, za to został nazwany "Boga przyjmującym" ("Богоприимцем").

Święto Ofiarowania uczy nas prawdy, że Bóg wierny jest we wszystkich swoich słowach i obietnicach. On obiecał jeszcze Adamowi i Ewie, którzy upadli w raju, prarodzicom naszym, że pośle im Zbawiciela na ziemię i całemu ludowi człowieczemu, co również się wypełniło. Święto Ofiarowania uczy nas również tego, że Pan Sam idzie na spotkanie tylko do tych, którzy czynią prawdę lub do pragnących i łaknących sprawiedliwości, - jak starzec Symeon, dlatego że On przyszedł na ziemię po to by

"Wypełnić wszystko, co sprawiedliwe" (Mt.3, 15)

i nauczyć nas czynić tą sprawiedliwość, prawdę i wybawić nas od wszelkiej nieprawości, od wszelkiego zła i darować nam pokutę z owocami zbawienia.

SPOTKANIE Pańskie - to spotkanie z Bogiem, które powinno zaistnieć w duszach każdego człowieka jeszcze na ziemi, przed przyszłym spotkaniem w ostatni Sądny dzień.

16 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 03 LUTEGO (kalendarz juliański, stary styl).

Świętego i sprawiedliwego Symeona "Boga przyjmującego" i Anny proroczycy (I).

Święty i sprawiedliwy Symeon

Święty sprawiedliwy Symeon "Boga przyjmujący" był, wg poświadczenia świętego ewangelisty Łukasza, jednym z wybrańców Bożych, którzy oczekiwali na pocieszenie Izraela, i Duch święty spoczywał na nim (Łk. 2, 25). Jemu było obwieszczone od Boga, że on nie umrze, dopóty na świat nie przyjdzie obiecany Mesjasz - Chrystus Pan.

Historycy mówią, kiedy egipski faraon Ptolomeusz II Filadelf (285 - 247 p.n.e) zapragnął wypełnić swoją Aleksandrską bibliotekę tekstami Świętego Pisma, przywołał z Jerozolimy uczonych w piśmie. Przybyło 72 mądrych tłumaczy. Wśród 72 uczonych, którzy przybyli do Aleksandrii, celem przetłumaczenia ksiąg na grecki język, znajdował się też i sprawiedliwy Symeon (Prace nad tłumaczeniem zostały dokończone, a prace zostały nazwane "Tłumaczeniem 72-ch tłumaczy". Owocem tłumaczenia było też przetłumaczenie Starego Testamentu na słowiański język dla Bułgarskiej, Serbskiej oraz Rosyjskiej Prawosławnych Cerkwi).

Sprawiedliwy Symeon, tłumaczył księgę proroka Izajasza. Czytając ją zobaczył słowa proroka:

"Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel" (Wyj. 7, 14),

on postanowił, że słowo "Dziewica", zostało wpisane przez pomyłkę, zamiast słowa "żona" i chciał poprawić tekst. Nagle objawił się mu Anioł i powstrzymał jego rękę, mówiąc:

"Wierz tym słowom, które są zapisane, ty sam się utwierdzisz, że te słowa wypełnią się, albowiem nie umrzesz, dopóty nie ujrzysz Chrystusa Pana, który zrodzi się od Czystej i na zawsze Świętej Dziewicy".

Od tego dnia sprawiedliwy Symeon oczekiwał przyjścia Obiecanego Mesjasza. I pewnego razu sprawiedliwy Symeon, prowadzony Duchem Bożym przyszedł do Jerozolimy, do świątyni. To było w ten sam dzień (czterdziesty dzień po Narodzeniu Chrystusa), kiedy Przeczysta Dziewica Maryja i jej opiekun Józef przyszli również, aby wypełnić obrządek, dany przez prawo judejskie, - położyć przed Panem swojego Boskiego Pierworodnego i złożyć za niego ofiarę.

Jak tylko sprawiedliwy Symeon zobaczył przychodzących, Duch Święty objawił mu, że Boże Dzieciątko, które trzymała Przeczysta Dziewica Maryja, jest oczekiwanym Mesjaszem, Zbawicielem świata. Starzec przyjął na swoje ręce Dziecię Chrystusa i wzniósł swoje prorocze słowa:

"Teraz odpuszczasz sługę Twego, Panie, według słowa Twego, w pokoju, gdyż oglądały oczy moje zbawienie Twoje, które zgotowałeś przed obliczem wszystkich narodów; Światłość na objawienie pogan, i chwałę ludu Twego Izraelskiego."

Pobłogosławił Przeczystą Dziewicę i sprawiedliwego Józefa, obrócił się do Bogorodzicy i powiedział:

"Oto ten, położony jest na upadek i powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A duszę Twą własną przeniknie miecz, aby były objawione myśli z wielu serc" ( Łk. 2, 22 - 35).

Dalej święty ewangelista Łukasz mówi:

"Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela, z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach, od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem, i pozostała wdową, liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia, nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i prorokowała o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy" ( Łk. 2, 36 - 38).

O świętym sprawiedliwym Symeonie "Boga przyjmującym" wiadome jest, że on zakończył żywot, w wieku 360 lat. W VI wieku jego święte relikwie zostały przeniesione do Konstantynopola. W 1200 roku jego grób z ciałem widział rosyjski podróżujący kapłan Antoni, arcybiskup Nowogrodzki (1212 - 1220; + 1232; wspomnienie 8 października).

17 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 04 LUTEGO (kalendarz juliański, stary styl).

Świętego mnicha Izydora Piłusijskaho (około 436-440).

Zabicie świętego wielkiego księcia Jerzego II Wsiewołodowicza, Włodzimierskiego cudotwórcy. Zabity w 1238 roku, w bitwie z Tatarami, na rzece Sita.

Świętego Mnicha Cyryla, igumena Biało-nowo-jeziorskiego, cudotwórcy (1532).

Mnich Cyryl w wieku 16 lat w tajemnicy uciekł z domu, pragnąc służyć Bogu jako mnich. Rozpoczął swoje życie w Korniiewsko-Komelskim monasterze. Po objawieniu mu się Bożej Matki wyprawił się na północ, gdzie zbudował monaster na brzegu Nowego jeziora / Białego jeziora (1517).

Otrzymał dar czynienia cudów, które również działy się i po jego śmierci przy relikwiach.

W 1542 roku, dziesięć lat po swojej śmierci, objawił się we śnie młodemu księciowi Iwanowi IV Groźnemu (Wasiliewiczowi) i, podał mu swoje imię, uprzedzając księcia, aby nazajutrz nie wchodził do swojego gościnnego pokoju. Książe posłuchał się słów świętego Cyryla i rzeczywiście nazajutrz pokój gościnny zawalił się. Dziękując Bogu i świętemu Cyrylowi, książe złożył w ofierze Bogu dużo bogactwa, które zostało przeznaczone na wyposażenie monasterskich cerkwi. Dzięki ofiarności księcia Biało-nowo-jezierski monaster stał się jednym z najbardziej znanych monasterów na Rusi.

18 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 05 LUTEGO (kalendarz juliański, stary styl).

Świętej męczennicy Agaty (251).

Święta męczennica Agata (251).

Święta męczennica Agata była córką znanych i bogatych rodziców, chrześcijan z miasteczka Palermo (wcześniej zwane Panorm), w Sycylii. Podczas prześladowań przy imperatorze Decjuszu (249 - 251), zarządca miasta Katany - Cyntian, nie mógł znieść bogactwa i urody Agaty, wysłał po nią żołnierzy, aby przyprowadzić ją na sąd, jak wyznawczynię chrześcijaństwa.

W Katanii świętą umieszczono u pewnej bogatej kobiety, która miała pięć córek. Wszystkie one starały się sprowadzić świętą na złą drogę poprzez noszenie bogatego ubioru, gościny, hulanki, mając nadzieję, że stanie się ona ofiarą ich bożków. Jednak święta Agata nie dała im zwieść. Darem Ducha Świętego poznała ich zamiar i modliła się do Boga podać jej siłę na męczeństwo.

Kiedy ponownie przyprowadzono świętą przed sąd, ona nie przestała publicznie wyznawać Chrystusa, nie pomogły ani łaski, ani zastraszania. W ostateczności święta została poddana strasznym torturom: w jej ciało wbijano żelazne haki i kaleczono jej ciało. Na koniec odcięto jej piersi.

W celi dla męczennicy objawił się apostoł Piotr i uleczył ją od ran. Ponownie więc przyprowadzono świętą przed sąd ale święta zaczęła pouczać sędzię Cyntiana i pokazała wszystkim, że jej ciało nie nosi żadnych ran. Wtedy ponownie zaczęli ją męczyć. W ten czas w mieście zaczęła trząść się ziemia, która rozstąpiła się i pożarła najbliższych przyjaciół Cyntiana. Wystraszeni mieszkańcy szybko przybiegli do Cyntiana i zaczęli go błagać, aby nie męczył świętej Agaty. Bojąc się buntu w narodzie Cyntian odesłał świętą Agatę ponownie do celi, gdzie męczennica pomodliła się do Boga i w spokoju oddała swą duszę Bogu.

19 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 06 LUTEGO (kalendarz juliański, stary styl).

Mnicha Wikuła, biskupa Smyrny, ucznia świętego Jana ewangelisty (оkoło 100).

Mnich Wikuł, biskup Smyrny, uczeń świętego apostoła i ewangelisty Jana, był pierwszym biskupem Cerkwi w Smyrnie (obecnie Izmir - Mała Azja). Darem od Boga, święty Wikuł nawrócił wielu ludzi na chrześcijaństwo, ochrzcił wielu pogan i jak dbający pasterz chronił swoje owce ot ciemności herezji. Zakończył swój żywot około 100 - 105 roku. Swoje biskupstwo przekazał świętemu Polikarpowi, znamienitemu mężowi apostolskiemu, który także był uczniem Jana ewangelisty (wspomnienie jego 23 lutego). Przy grobie świętego Wikuła wyrosło drzewko, wydzielające leczniczą mirrę, które uleczało chorych.

20 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 07 LUTEGO (kalendarz juliański, stary styl).

Świętego mnicha ojca Parteniusza, biskupa Lampsakos (318).

Świętego mnicha ojca Łukasza z Ellady (Grecja) (około 946).

Święty Parteniusz, biskup Lamsakos, wywodził się z miasta Melitopol (Azja Mniejsza), gdzie jego ojciec Krzysztof służył jako diakon. Młodzieniec nie był kształcony ale doskonale przyswoił Boże Pismo, uczestnicząc w nabożeństwach organizowanych w świątyni. Miał bardzo dobre serce, zajmował się rybołówstwem, a otrzymywane pieniądze rozdawał biednym. Otrzymawszy dar od Boga, święty Parteniusz już od osiemnastego roku życia leczył choroby, wyganiał biesów i czynił inne cuda. Dowiedziawszy się o jego darze, Melitopolski biskup Filip, umożliwił mu kształcenie się i wyświęcił go na prezbitera. W 325 roku, za panowania Konstantego Wielkiego, arcybiskup miasta Kyzikos, Achilij, wyświęcił go na stopień biskupa miasta Lampsakos. W mieście tym było dużo pogan, i święty zaczął z żarliwością rozpowszechniać wiarę w Chrystusa, umacniając i potwierdzając wiarę, czynionymi przez siebie cudami i uleczeniami chorych. Ludzie zaczęli porzucać pogańską wiarę i wtedy święty Parteniusz udał się do króla Konstantego Wielkiego z prośbą, aby dał mu zgodę na burzenie pogańskich świątyń, a stawiać w ich miejsce chrześcijańskie świątynie. Król przyjął świętego z wielką cześcią, dał jemu pozwolenie na burzenie świątyń i obiecał pomoc w budowie chrześcijańskich świątyń. Wróciwszy do Lampsakos, święty Parteniusz wydał polecenie burzenia pogańskich świątyń, a w centrum miasta wybudować przepiękną Bożą świątynię.

Burząc pogańskie świątynie, na miejscu zgliszcz święty odnalazł wielki kamień, który był odpowiednim dla wykonania z niego ołtarza w świątyni. Święty polecił odpowiednio go ociosać i przewieźć na miejsce nowo budowanej świątyni. Jednakże diabeł nie mógł znieść faktu, że święty zabrał kamień z pogańskiej świątyni i spowodował, że podczas przewozu kamienia został zabity (przyciśnięty kamieniem) woźnica Ewtichiusz. Święty Parteniusz zmartwychwstał jego swoją modlitwą, i przepędził biesa, który chciał przeszkodzić w tak dobrym uczynku.

Miłosierdzie świętego było tak wielkie, że on nie odmawiał uleczenia nikomu, z wielu przychodzących do niego lub spotykających go na drogach ludzi, cierpiących na różne choroby i często opętanych przez nieczystych duchów. Lud wręcz przestał zwracać się do lekarzy, bo wszystkie choroby, w Imię Pana Jezusa Chrystusa, uleczał święty Parteniusz. Wielką mocą Imienia Chrystusa wygnał święty wiele biesów z ludzi, z domów, z wód. Kiedy święty przepędzał biesa z jednego człowieka, opętanego od dzieciństwa, nieczysty duch zaczął prosić świętego, aby ten podał mu inne miejsce przebywania. Święty obiecał dać mu takie miejsce i, otworzył usta swoje, powiedział biesu:

"Wejdź i zamieszkaj we mnie".

Diabeł, jakby rozpalony ogniem, wzniósł głos:

"Jak ja wejdę do domu Bożego?",

i uciekł na miejsce pustynne i niedostępne ludziom. Nieczysty duch, przepędzony świętym z domu, gdzie były przygotowywane królewskie szaty, krzyczał w głos i wszyscy słyszeli, że Boży ogień przepędza jego do piekła.

W taki sposób, objawiając ludziom wielką moc wiary, święty nawrócił wielu bezbożników do prawdziwego Boga.

Święty Parteniusz zakończył życie w pokoju i był z cześcią pogrzebany przy Cerkwi, którą sam wybudował.

21 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 08 LUTEGO (kalendarz juliański, stary styl).

Świętego wielkiego męczennika Teodora Stratelatesa (około 319).

Świętego proroka Zachariasza sierpowidca (około 520 p.n.e) - nie mylić z ojcem Jana Chrzciciela.

Święty wielki męczennik Teodor Stratelates (około 319).

Wielki męczennik Teodor Stratelates pochodził z miasta Ewchait. Otrzymał on od Boga wiele darów i z urody był bardzo przystojny. Za miłosierdzie Bóg obdarzył go darem dojrzałości w poznawaniu chrześcijańskiej prawdy. Odwaga świętego żołnierza była znana dla wielu, a głównie po fakcie tego, jak on z pomocą Bożą zabił ogromnego węża, który mieszkał w studni, na obrzeżach miasta Herakleja. Wąż ten pożarł wiele ludzi i zwierząt, trzymając w strachu całą okolicę. Święty Teodor, wziął miecz i kierując modlitwę do Pana, przezwyciężył jego, wysławiając również pośród ludzi imię Chrystusa. Za odwagę święty Teodor był postawiony wojewodą (stratelatesem, ros. стратилатом) w miasteczku Heraklei, gdzie pełnił jakby podwójne role, szanując stopień wojewody połączony z apostolską ewangelizacją wśród podwładnych jemu pogan. Jego gorące przekonania, które znajdują umocnienie w dobrym przykładzie chrześcijańskiego życia, nawracało wielu pogan od "złej drogi".

Niedługo prawie wszyscy mieszkańcy Heraklei przyjęli chrześcijaństwo. W tamten czas panował imperator Licyniusza (307-324), który rozpoczął okrutne prześladowania na chrześcijan. Pragnąc zniszczyć nową chrześcijańska wiarę, on rozpoczął prześladowania tych, którzy uświęcili się wiarą chrześcijańską, w których widział największe zagrożenie dla umierającego już pogaństwa. Pośród prześladowanych znalazł się również i święty Teodor. Święty sam przywołał Licyniusza do Heraklei, obiecując mu, że złoży ofiarę pogańskim bożkom. Dla wypełnienia swojej obietnicy (odprawienia ceremonii) poprosił, aby zebrać w jego domu wszystkie złote i srebrne wyobrażenia bożków, które znajdowały się w Heraklei.

Oślepiony nienawiścią do chrześcijan Licyniusz, uwierzył słowom świętego. Jednakże jego oczekiwania nie spełniły się, został oszukany: święty mając wszystkie bożki roztrzaskał je na kawałki i rozdał bogactwo biednym. W ten oto sposób wyniszczył pustą wiarę w bezdusznych bożków i ustanowił / umocnił na gruzach pogaństwa prawa chrześcijańskiego miłosierdzia. Święty Teodor został pojmany i oddany okrutnym torturom. Świadkami kar świętego Teodora był sługa - święty Uar, który ledwo odnajdywał w sobie siły, aby opisywać straszne męki swojego pana. Czując bliską śmierć, święty Teodor kierował do Boga ostatnie modlitwy, mówiąc:

"Panie, powiedziałeś mi najpierw, Ja jestem z Tobą, teraz dlaczego zostawiłeś mnie? Zobacz, Panie, jak zwierzęta dzikie niszczą mnie ze względu na Twoje imię, wykłute są oczy moje, ciało moje obłożone jest ranami, na twarzy jawią się rany, łamane są zęby, jedynie nagie kości na Krzyżu wiszą: wspomnij mnie, Panie, cierpiącego, Krzyż za Ciebie, żelazo, i ogień, i gwoździe przyjmuję za Ciebie: proszę Cię przyjmij ducha mojego, albowiem odchodzę już od życia tego".

Jednakże Bóg na wzgląd na wielką swoją miłość, zapragnął aby śmierć świętego Teodora była owocna dla jego bliskich, tak jak i było całe jego życie: On uleczył poranione ciało świętego i zdjął go z Krzyża, na którym on był pozostawiony na całą noc. Z rana żołnierze króla zastali świętego Teodora żywym i bez ran; umocnili się tylko w mocy chrześcijańskiego Boga i oni, niedaleko od miejsca kaźni, przyjęli święty Chrzest. Tak święty Teodor objawił się, "jak dzień jaśniejący", dla przebywających w ciemnościach bezbożników i uświęcił ich dusze "światłymi, swoimi promiennymi cierpieniami". Nie chcąc uniknąć męczeńskiej śmierci za Chrystusa, święty Teodor dobrowolnie oddał siebie w ręce Licyniusza, zatrzymał buntujących się ludzi przeciwko królowi, który uwierzył w Chrystusa i powiedział:

"Przestańcie umiłowani! Pan mój Jezus Chrystus, wisiał na Krzyżu, powstrzymywał Aniołów, aby oni nie dokonali zemsty na rodzie człowieczym".

Idąc na mękę, święty męczennik jednym słowem otwierał drzwi celi i wyzwalał więźniów z kajdan. Ludzie dotykający jego odzienia i cudem odnowionego ciała, uleczali się od chorób i wyzwalali od mocy biesów.

Na rozkaz imperatora święty Teodor został ścięty mieczem. Przed męczeńską śmiercią Teodor powiedział swojemu słudze Uarowi:

"Zapisz pośpiesznie dzień mojej śmierci, a ciało moje połóż w rodzinnej miejscowości Ewchait".

Tymi słowami on prosił Uara o coroczne wspominanie jego śmierci. Potem powiedział "Amen", i skłonił głowę pod miecz. Stało się to 8 lutego 319 roku, w sobotę, o trzeciej godzinie dnia.

22 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 09 LUTEGO (kalendarz juliański, stary styl).

Świętego męczennika Nicefora (około 257).

Święty męczennik Nicefor żył w mieście Antiochii Syryjskiej. W tym mieście był też prezbiter Saprycjusz, z którym Nicefor bardzo się przyjaźnił, aż tak, że uważano ich za rodzonych braci. Jednak za sprawą wroga człowieczego doszło między nimi do kłótni, i ich miłość zmieniła się w nienawiść. Jednak za jakiś czas Nicefor zrozumiał, że czyni źle, odpokutował za swój grzech i nie raz prosił poprzez swoich przyjaciół o przebaczenie u Saprycjusza, jednak tamten nie chciał mu wybaczyć. Wtedy Nicefor sam przyszedł do swojego byłego przyjaciela i gorąco błagał go o przebaczenie, jednak Saprycjusz był nieukłonny. W tym czasie cesarzami byli Walerian (253 - 259) i Galileon (260 - 268), którzy zaczęli prześladować chrześcijan. Jako pierwszy przed sądem stanął prezbiter Saprycjusz. Twardo wyznał przez cesarzem, że jest chrześcijaninem, cierpiał rany za swoją wiarę i był już przygotowany na śmierć, poprzez ścięcie głowy. Kiedy był prowadzony na wykonanie wyroku, Nicefor, ze łzami w oczach, zaczął błagać go o przebaczenie, nazywając go świętym męczennikiem, który szybko stanie przed Panem i otrzyma wieniec od Niego.

Jednak prezbiter Saprycjusz, mając zatwardziałe serce, nawet przed śmiercią, nie przebaczył dla swojego brata - chrześcijanina. Za to Pan zabrał od niego swój dar, który podczas męczeństwa umacniał go, i on, kiedy już prawie był krok od wykonania wyroku, wystraszył się śmierci i zgodził się złożyć ofiarę bożkom. Daremnie święty Nicefor prosił ze łzami Saprycjusza, by tego nie czynił, tłumaczył mu, aby nie niszczył siebie wyrzeczeniem od Chrystusa, stojąc u progu Królestwa Niebieskiego. Wtedy też święty Nicefor z płaczem powiedział:

"Jestem chrześcijaninem i wierzę w Pana naszego Jezusa Chrystusa, Którego wyrzekł się Saprycjusz. Męczcie mnie, zamiast Saprycjusza".

Kaci donieśli o tym zarządcy, a za tym wydano rozkaz: Saprycjusza uwolnić, a w jego miejsce ściąć mieczem Nicefora. W taki oto sposób otrzymał męczeński wieniec święty Nicefor.

23 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 10 LUTEGO (kalendarz juliański, stary styl).

Świętego męczennika Haralampiusza. Świętemu Haralampiuszowi modlimy się o uchronienie przed nagłą śmiercią (człowiek umierający bez pokuty).

Święty męczennik Haralampiusz był biskupem miasta Magnezji (w Grecji). W wieku 113 lat był pojmany i oddany pod tortury, za odmowę złożenia ofiary bożkom. Podczas jego męczeństwa miały miejsce dziwne objawienia i cuda, które spowodowały, że wielu pogan uwierzyło w Chrystusa. Kiedy generał Lucjusz zaczął torturować świętego męczennika, u niego nagle odpadły ręce (jakby je odcięto). Zarządca Łucjan, który przyszedł do Haralampiusza plunął mu w twarz, i nagle jego głowa odwróciła się na stałe do tyłu. Lucjusz zaczął błagać o litość: święty pomodlił się i oboje zostali uleczeni. Wiele męk zniósł męczennik i wielu przez to uwierzyło w prawdziwego Boga. Na koniec, został skazany na ścięcie mieczem, jednak Pan objawił się jemu i wziął duszę świętego męczennika, darował mu spokojną śmierć (202). Modlimy się do świętego Haralampiusza od nagłej, bez pokuty, śmierci.

24 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 11 LUTEGO (kalendarz juliański, stary styl).

Świętego męczennika Błażeja, biskupa Sebasty i z nim dwóch młodzieńców i siedmiu kobiet (około 316).

Godnego ojca mnicha naszego Dymitra, znad Wołogdy (Pryłucki), wołogodzkiego cudotwórcy (1392).

Śmierć świętego dobrze wierzącego wielkiego księcia Wszewłada, nazwanego na świętym chrzcie Gabriela. Pskowskiego cudotwórcy (1138).

Święty męczennik Błażej, biskupa Sebasty (około 316).

Od młodych lat święty Błażej był cichy i dobry. Mieszkańcy Sebastopola ceniąc charakter świętego Błażeja, wybrali go na biskupa.

Rozpoczął się jednak czas prześladowań chrześcijan przez cesarza Dioklecjana. Pamiętając o swoich obowiązkach, Błażej pocieszał prześladowanych i cierpiących za Chrystusa, odwiedzał ich w celach, ale sam dobrowolnie nie oddał siebie na męki, wiedząc, że jego życie potrzebne jest jeszcze owcom.

Kiedy chrześcijanie uciekli z miasta, on także uciekł i osiedlił się w jaskini. Tutaj, ukrywał się na czas prześladowań, dni swoje spędzał na modlitwie i w poście. Tutaj tez został odnaleziony przez pogańskie wojska, które przyprowadziło go przed zarządcę miasta. Zarządca najpierw z łaską prosił Błażeja, aby ten oddał pokłon bożkom, ale widząc żarliwą wiarę świętego biskupa Błażeja, nakazał bić jego okrutnie pałkami, a następnie zamknął go w celi.

Kiedy o tym fakcie dowiedziała się pewna wdowa, to ona zabiła swoje jedyne prosię, ugotowała je, wzięła owoce i warzywa i poniosła jedzenie świętemu Błażejowi, do celi. Dziękując jej i błogosławiąc za jej dobroć, święty Błażej powiedział:

"Każdy rok czyń tak na wspomnienie moje, a nigdy nie zabraknie Ci niczego w domu Twoim, o jest potrzebne".

Ponownie wezwano świętego przed oblicze zarządcy, na sąd. Ani okrutne męki, ani prośby - nic nie mogło zachwiać wiarą świętego Błażeja. Moc jego wiary zaraziła tak bardzo, przebywających przy jego mękach, siedem kobiet chrześcijanek, że one również jawnie wyznały, że wierzą w Chrystusa i zostały za to uśmiercone.

Po okrutnych mękach świętemu Błażejowi ścięto głowę.

Godny mnich nasz Dymitr.

Godny Dymitr, syn kupca z Perejesławia. W młodym wieku został mnichem, przebywał w monasterach, znajdujących się niedaleko jego rodzinnych stron. Poważany, ceniony przez ludzi za jego święte życie, zawsze uciekał od chwały i cześci, z tego względu uciekł na Wołogodzką ziemię, gdzie postawił nowy monaster. Jedynym odzieniem Dymitra był płaszcz z wyschniętej skóry owczej, a jedynym jedzeniem, które przyjmował tylko w niedziele i świąteczne dni - prosfora (chleb) z wodą. Pielęgnował miłość, pomagał potrzebującym i opiekował się biednymi. Zmarł w 1392 roku.

25 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 12 LUTEGO (kalendarz juliański, stary styl).

Świętego ojca naszego Melecjusza, arcybiskupa Antiochii (381).

Śmierć ojca naszego Aleksego, metropolity Kijewa, moskiewskiego cudotwórcy (1378).

Święty Melecjusz, arcybiskup Antiochii, na początku był biskupem Sebesty, w Armenii (około 357), a na koniec został powołany przez imperatora Konstancjusza do Antiochii, w obronie przed ariańską herezją i otrzymał katedrę Antiochijską.

Święty Melecjusz żarliwie zwalczał herezję ariańską, przez wrogów trzykrotnie był wygnany z katedry. Antiochijski kapłan odznaczał się cichością, bez przerwy czynił dobre uczynki, nauczał też, że tylko od dobrych nauczycieli można poznać wschodzące, prawdziwe owoce wiary.

Święty Melecjusz poświęcił w diakony ojca naszego Bazylego Wielkiego. Przy nim również wzrastał i przez niego był chrzczony inny ważny nauczyciel naszej Cerkwi - święty Jan Złotousty (Chryzostom), który na koniec swojego życia wysłał do swojego arcypasterza pochwalne słowo.

Po Konstancjuszu tron objął Julian Odstępca, święty ponownie został wygnany z katedry. Ukrywał się w miejscach pustynnych. Jednakże przyszedł i czas jego powrotu. Za sprawą Nowiana w 363 roku, święty Melecjusz został przywrócony do katedry i przygotował "Wyznanie wiary" (zatwierdzone na Powszechnym Soborze), które przysłużyło się nawróceniu na Prawosławie wielu arian.

W 381 roku, przy imperatorze Teodozjuszu Wielkim (379 - 395), odbył się II Powszechny Sobór. W 380 roku święty przybył na II Powszechny Sobór do Konstantynopola i został przewodniczącym soboru. Przed rozpoczęciem Soboru, na którym osądzono ariaństwo, święty Melecjusz wzniósł ludowi znamię "trzy palce" i nie było żadnego cudu, następnie złączył znamię "dwa palce", jeden z nich nachylił i błogosławił naród, i wyszło od złożenia dwóch palców znamię, pojawił się ogień w postaci błyskawicy. Melecjusz powiedział:

"Trzy postacie poznajemy, ale o jednej naturze (Bogu) rozmawiamy"

i w taki to sposób przezwyciężył heretyków (poprzez symbol dwupalcowego żegnania się). I wszyscy wierni byli wypełnieni strachem Bożym.

Podczas tego Soboru, święty Melecjusz odszedł do Boga. Święty Grzegorz Wielki uczcił jego pamięć słowem pochwalnym.

Uchroniły się kazania świętego Melecjusza o współistotności Syna Bożego z Bogiem Ojcem i jego list do imperatora Nowiana o wyznaniu Świętej Trójcy. Relikwie świętego były przeniesione z Konstantynopola do Antiochii.

Śmierć ojca naszego Aleksego, metropolity Kijewa, moskiewskiego cudotwórcy (1378).

Aleksy, metropolita Kijewa i całej Rosji, wywodził się ze znanego rodu bojarskiej rodziny. W wieku 20 lat wstąpił do monasteru Bogojawlienskiego w Moskwie, gdzie spędził jeszcze 20 lat w modlitwach duchowych.

Metropolita Teognost zbliżył duchowo Aleksego do siebie i dał mu władzę zarządzać metropolią. W 1352 roku został powołany zastępcą starego już metropolity, a w 1354 roku błogosławiony na metropolitę Kijewskiego i całej Rusi. W 1357 roku został przywołany do Złotej Ordy i tam poprzez modlitwy uzdrowił od ślepoty żonę chana królewnę Tajdułę.

Po śmierci wielkiego księcia Iwana metropolicie Aleksemu było oddana opieka nad małoletnim następcą tronu - Dymitrem. Przez wiele lat święty zajmował się nie tylko sprawami duchowymi ale również i sprawami świeckimi Moskiewskiej Rusi. Był nazywany człowiekiem pokoju i mądrym nauczycielem rosyjskich książąt. Zmarł w 1378 roku.

26 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 13 LUTEGO (kalendarz juliański, stary styl).

Godnego ojca mnicha naszego Martyniana (V).

Godny ojciec mnich nasz Martyniana (V).

Godny mnich Martynian w wieku 18 lat zamieszkał na pustyni, niedaleko miasta Cezarei Palestyńskiej. Mieszkał tam, trudząc się przed Bogiem, przez 25 lat. Otrzymał od Boga dar uleczania chorób. Jednakże wróg (szatan) nie pozostawił pustelnika, naprowadzał na niego przeróżne pokusy. Pewnego razu kobieta - cudzołożnica założyła się z niedobrymi ludźmi, że nakłoni świętego Martyniana do nieczystości. Chwała o dobrym życiu świętego Martyniana szybko rozeszła się po mieście.

I przyszła w nocy cudzołożnica do świętego, udając biedną, poprosiła świętego o nocleg. Święty wpuścił kobietę do siebie, ponieważ pogoda była bardzo zła. Zła kobieta szybko przebrała się w nieodpowiedni, bogaty i kuszący ubiór i zaczęła kusić świętego. Wtedy święty wyszedł ze swojego miejsca zamieszkania, rozpalił ogień i stanął bosymi nogami na rozpalone węgle. Mówił przy tym do siebie:

"Trudno tobie, Martynianie, cierpieć ten czasowy ogień, jak ty będziesz znosić wieczny ogień, przygotowany tobie diabłem?"

Kobieta przerażona tym widokiem, zaczęła przed nim pokutować, i zaczęła prosić świętego, by naprowadził ją na prawdziwą drogę zbawienia. Za jego radą ona odprawiła się do Betlejem, do monasteru świętej Pawły, gdzie w wielkich trudach przeżyła 12 lat, aż do swojej błogosławionej śmierci. Imię kobiety było Zoja.

Uleczywszy się od oparzeń, święty Martynian przesiedlił się na bezludną, skalistą wyspę i mieszkał pod otwartym niebem przez wiele lat, jedząc jedynie co przynosił mu jeden człowiek. W zamian za jedzenie święty robił mu wiklinowe kosze.

Pewnego razu podczas wielkiej burzy rozbił się niedaleko statek i do wyspy, gdzie mieszkał święty, fale przyniosły na częściach statku kobietę, dziewicę imieniem Focinija (zwana inaczej Swietłana). Święty pomógł jej dostać się na wyspę i powiedział jej:

"Zostań tutaj - masz chleb i wodę, a za dwa miesiące przypłynie po ciebie łódź".

Jednakże święty Martynian, aby uniknąć pokusy cielesnej rzucił się w morze i popłynął, i od tej pory prowadził wędrowny tryb życia (przez okres dwóch lat). Na suchy brzeg został wyrzucony przez dwa delfiny.

Gdy dotarł do Aten, święty zachorował, i czując że zbliża się jego koniec, wszedł do świątyni, położył się na ziemię, przywołał biskupa i poprosił, aby oddać jego ciało ziemi. Było to około 422 roku.

Błogosławiona dziewica Focinija (Swietłana) mieszkała na wyspie, gdzie w osobności przeżyła 6 lat i zmarła. Jej śmierć widział ten człowiek, który wcześniej przynosił jedzenie świętemu Martynianowi. Później to dla niej dowoził jedzenie. I właśnie to on przewiózł jej ciało (błogosławionej Swietłany) do Cezarei Palestyńskiej, gdzie z cześcią zostało pochowane samym biskupem wraz z wiernymi.

Wspomnienie godnych kobiet Zoi i Focinii (Swietlany) przypada na dzień śmierci świętego Martyniana.

27 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 14 LUTEGO (kalendarz juliański, stary styl).

Godnego ojca mnicha naszego Auksencjusza (ok.470).

Kapłana Cyryla, biskupa Katańskiego, nauczyciela słowianom i bułgarom (869).

Przeniesienie relikwii świętego dobrze wiernego księcia Michała czernihowskiego (1578).

Godny Auksencjusz, Syryjczyk, służył na dworze imperatora Teodozjusza Młodszego II (418 - 450). Był znany jako człowiek dobrego serca, uczony i mądry człowiek, miał bardzo dużo dobrych przyjaciół i wiernych Bogu.

Przeszkadzało mu życie świeckie, dlatego też najpierw przyjął stopień prezbitera, a w późniejszym okresie został mnichem. Następnie udał się do Bitynii, znalazł tam odosobnione miejsce na górze Oskia, niedaleko do Chalcedonu i prowadził tam życie samotnika (góra ta w ostateczności została nazwana górą Auksencjusza). Miejsce, gdzie zamieszkał święty było odnalezione przez pasterzy, którzy poszukiwali zaginiętych owiec. Wieść o bogobojnym mnichu szybko rozeszła się po okolicy, do świętego zaczęli przychodzić ludzie z prośbą o uleczenie. Przez imię Boże święty Auksencjusz uleczał wielu ludzi i chorych.

W 451 roku święty Auksencjusz został zaproszony na IV Powszechny Sobór, który odbył się w Chalcedonie, gdzie został wychwalony jako potępiciel herezji Eutychiusza i Nestoriusza. Był wielkim znawcą Świętego Pisma, dzięki czemu bezproblemowo przezwyciężał w walce wrogów chrześcijaństwa. Po zakończeniu Powszechnego Soboru święty Auksencjusz ponownie wrócił do swojej samotnej pieczary na górze.

Świętemu miał widzenie śmierci Symeona Słupnika (459). Godny Auksencjusz zmarł około 470 roku, pozostawiając po sobie wielu uczni i wiele monasterów, w Bityńskiej ziemi.

28 LUTEGO (kalendarz gregoriański) 15 LUTEGO (kalendarz juliański, stary styl).

Świętego apostoła Onezyma (Anezyma), jednego z siedemdziesięciu apostołów, ucznia świętego apostoła Pawła (około 109).

Apostoł, jeden z siedemdziesięciu apostołów. W młodości był sługą Filemona, znanego rodem chrześcijanina, mieszkającego w miasteczku Kolosów, w okręgu Frygii. Będąc winnym przed swoim Panem, bojąc się nakazu i kary uciekł do Rzymu. Tam trafił do celi, jako zbiegły sługa. W więzieniu spotkał świętego apostoła Pawła, który również był więziony, został nauczony wiary chrześcijańskiej, a w ostateczności ochrzczony. W celi święty Onezym służył jak syn apostołowi Pawłowi. Apostoł Paweł, osobiście znał świętego Filemona i napisał do niego list, przepełniony miłością, prosząc o przebaczenie zbiegłemu słudze Onezymowi, i żeby przyjąć go jak swojego brata. Kiedy Onezym został uwolniony, święty apostoł Paweł wysłał go do Filemona z tym listem, pozbawiając siebie opieki, której tak bardzo w celi potrzebował.

Święty Filemon, otrzymawszy list od Pawła, nie tylko wybaczył Onezymowi, ale także uwolnił go od służenia, prosząc go aby wrócił do potrzebującego apostoła Pawła w Rzymie.

Na koniec święty Filemon był błogosławiony na biskupa miasta Gazy (wspomnienie jego 04 stycznia, 19 lutego i 22 listopada).

Po śmierci apostoła Pawła święty Onezym służył apostołom do ich śmierci i był naznaczony przez nich na biskupa. Po śmierci świętych apostołów głosił Ewangelię w wielu stronach i miastach: w Hiszpanii, Patrze, Efezie, Kolosach, Grecji i Azji Mniejszej. W głębokiej starości święty Onezym przyjął stopień biskupstwa w Efezie, zaraz po apostole Tymoteuszu. Kiedy to Ignacjusza "Boga noszącego" prowadzono na męki, on biskup Onezym wyszedł na spotkanie z pewnym chrześcijaninem, o czym wspomina święty Ignacjusz w swoim liście do Efezjan.

Przy królestwie imperatora Trajana święty Onezym został pojmany i przyprowadzony przed sąd przed eparchę Tertuliusza. On przetrzymał świętego przez 18 dni w celi, a następnie posłał go do dalekich stron, do miasta Puteoli.

Minęło dużo czasu, eparcha ponownie przywołał do siebie świętego Onezyma, widząc że twardo wyznaje wiarę w Chrystusa, poddał go okrutnym mękom: poprzez pobicie kamieniami, a w ostateczności na odcięcie głowy świętemu.

Ciało męczennika wzięła jedna znana kobieta i złożyła je do srebrnej skrzyni. Było to około 109 roku.

Read more →