Styczeń, święci

01 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 19 GRUDNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Świętego męczennika Bonifacego i błogosławionej Aglaidy (290); świętemu Bonifacemu modlimy się o zbawienie, od alkoholowej śmierci.

Święty męczennik Bonifacy (290).

Święty męczennik Bonifacy był sługą bogatej, młodej rzymianki Aglaidy, z którą łączyło go pożycie wbrew prawu. Oboje ich gryzło sumienie i chcieli oczyścić się od grzechu. Pan zmiłował się nad nimi i dał im możliwość oczyszczenia grzechów swoją krwią i zakończyć grzeszne życie pokutą. Aglaida dowiedziała się, że jeżeli w domu będzie miała relikwie świętych męczenników, to za ich stawiennictwem lżej będzie otrzymać zbawienie, bo za ich łaską i sprawą umniejszają się grzechy i rodzą się dobre uczynki. Odprawiła więc ona Bonifacego na Wschód, gdzie w tamten czas prześladowano chrześcijan, i prosiła go, by przywiózł relikwie jakiegokolwiek męczennika, aby on został ich przewodnikiem i opiekunem. Bonifacy żegnając się, w żartach, zapytał Aglaidę:

"A co jeżeli, nie znajdę relikwii, i sam zginę za Chrystusa, czy przyjmiesz moje ciało z cześcią?"

Aglaida wzięła jego słowa na poważnie, zganiła go, mówiąc mu, by zachowywał się poważnie, idąc w pielgrzymkę za świętymi relikwiami. Bonifacy zamyślił się nad jej słowami i przez całą swoją drogę był poważny i skupiony na swoim zadaniu.

Kiedy przybył do Cylicji, do miasta Tars, Bonifacy zostawił w zajeździe swoich towarzyszy, a sam poszedł na plac w mieście, gdzie męczono chrześcijan. Porażony widokiem strasznych męk, widząc uświęcone łaską Pana twarze świętych męczenników, Bonifacy, za sprawą swojego cierpiącego serca, rzucił się do męczenników w nogi, i zaczął je całować, prosząc ich o modlitwy i o możliwość poniesienia śmierci razem z nimi. Wtedy sędzia zapytał Bonifacego, kim on jest. Bonifacy odpowiedział:

"Jestem chrześcijaninem",

- a potem odmówił złożenia ofiary bożkom. Za to został skazany na męki: bito go tak, że mięso odpadało od kości, wbijano mu igły pod paznokcie, a na koniec wlano mu w gardło płynny ołów, jednak mocą Pańską on wyszedł z tego bez szwanku. Stojący wokoło ludzie wzburzyli się na sędzię i zaczęli w niego rzucać kamieniami, a potem zwrócili się i poszli w stronę pogańskiej świątyni, by zniszczyć bożki. Na następny dzień, rankiem, kiedy bunt ucichł, sędzia zarządził, by wrzucić ciało świętego męczennika Bonifacego do kipiącego kotła ze smołą, jednak to również nie uczyniło świętemu żadnego zła: jego ochłodził Anioł, który zszedł z niebios, a smoła wylała się z kotła, wzburzyła się i popaliła samych katów. Wtedy święty Bonifacy został skazany na ścięcie mieczem. Z ran świętego wyciekła krew i mleko; widząc ten cud, około 550 ludzi uwierzyło w Chrystusa.

Towarzysze, czekając na świętego w zajeździe przez dwa dni, zaczęli go szukać, myśląc przy tym, że Bonifacy świetnie się zabawia. Długo szukali świętego Bonifacego, na koniec, spotkali człowieka, który był świadkiem męczeńskiej śmierci świętego. Ten świadek zaprowadził ich tam, gdzie leżało ciało świętego. Towarzysze świętego Bonifacego ze łzami w oczach zaczęli prosić u niego przebaczenia, za niegodne myśli o nim, wykupili za nieduże pieniądze ciało męczennika i przywieźli je do Rzymu.

W przeddzień ich przybycia do Rzymu dla Aglaidy we śnie, objawił się Anioł i nakazał jej, by przygotowała się do przyjęcia byłego jej sługi, a teraz pana i opiekuna, służącego razem z Aniołami. Aglaida przywołała chór cerkiewny, duchownych i z wielką cześcią przyjęła święte relikwie Bonifacego, potem na miejscu jego pogrzebania zbudowała świątynię w imię świętego Bonifacego i złożyła tam relikwie, przy których działy się różne cuda. Oddawszy biednym swoje bogactwo, wstąpiła do monasteru, gdzie spędziła w pokucie 18 lat i jeszcze za życia, otrzymała od Boga dar wyganiania nieczystych duchów. Święta została pogrzebana niedaleko od mogiły męczennika Bonifacego.

02 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 20 GRUDNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Przedświęcie Narodzenia Pańskiego.

Świętego kapłana i męczennika Ignacego Teofora (Niosącego Boga), arcybiskupa Antiochii (107).

Święty Ignacy Teofor, pochodził z Syrii, był uczniem świętego apostoła i ewangelisty Jana Teologa, wraz ze świętym Polikarpem, (wspomnienie 23 lutego), biskupem Smyrny. Święty Ignacy był drugim biskupem Antiochii, następcą biskupa Ewodusa, świętego apostoła jednego z siedemdziesięciu.

Tradycja mówi, że kiedy święty Ignacy był dzieckiem, Zbawiciel objął jego i powiedział:

"Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego". (Mt.18, 3).

Niosącym Boga nazwano go tak, dlatego że zawsze nosił w swoim sercu Imię Zbawiciela i nieustannie się do niego modlił. Święty Ignacy gorliwie i nie szczędząc swoich sił trudził się dla Chrystusa. To on stworzył dla cerkiewnego nabożeństwa śpiewy, zwane antyfonami (na dwa chóry). Podczas prześladowań chrześcijan umacniał dusze swojej pastwy i sam pragnął zginąć za Chrystusa.

W 106 roku cesarz Trajan (98 - 117), ze względu na zwycięstwo nad Scytami, nakazał wszystkim składać ofiary pogańskim bożkom, a chrześcijan, którzy będą odmawiać składania ofiar, zabijać. Podczas wyprawy przeciw Ormianom i Parfom, w 107 roku cesarz podążał przez Antiochię. Tutaj doniesiono mu, że biskup Ignacy otwarcie wyznaje Chrystusa, naucza porzucać bogactwo, naucza by prowadzić dobre życie, by chronić czystość cielesną. W ten czas kapłan Ignacy dobrowolnie stanął przed imperatorem, aby zapobiec prześladowaniom na antiochijskich chrześcijanach. Wszystkie nakazy cesarza Trajana, aby składać ofiary bożkom, były odrzucone przez świętego Ignacego. Wtedy imperator postanowił skazać świętego na zjedzenie dzikim zwierzętom, w Rzymie. Kapłan Ignacy z radością przyjął rozkaz cesarza. Jego gotowość do poniesienia śmierci, została opisana przez świadków, którzy odprowadzali go z Antiochii do Rzymu.

W drodze do Rzymu łódź, która odpłynęła z Seleucji, zatrzymała się w Smyrnie, gdzie święty spotkał się ze swoim przyjacielem, biskupem Polikarpem ze Smyrny. Z innych miast i miejscowości przychodzili do świętego Ignacego kapłani i wierzący. Kapłan Ignacy umacniał wszystkich i mówił, by nie bali się śmierci za Chrystusa, i aby nie rozpaczali po nim. W swoim liście do rzymskich chrześcijan od 24 sierpnia 107 roku prosił ich, aby modlili się za niego w modlitwach, prosił Boga o umocnienie go, w nadchodzącym męczeństwie za Chrystusa:

"Jego szukam, za nas zmarłego, Jego pragnę, za nas zmartwychwstałego... Moja miłość rozpala została ukrzyżowana, i nie ma we mnie ognia, który kocha rzeczy, a jest we mnie woda żywa i mówiąca we mnie, z wewnątrz przywołuje mnie: "Idź do Ojca"".

Ze Smyrny święty Ignacy przybył do Troady. Tutaj spotkała go radosna nowina o zaprzestaniu prześladowań na chrześcijan w Antiochii. Z Troady święty Ignacy odpłynął do Neapolu (do Macedonii), a potem do Filippi.

Po drodze do Rzymu święty Ignacy odwiedzał świątynie, głosił kazania i pouczał innych. Wtedy też napisał 6 listów: do Efezjan, do Magnezjan, do Tralleis, do Fialdelfijczyków, do biskupa Smyrny Polikarpa. Wszystkie te listy zachowały się i przeszły aż do naszych czasów.

Rzymscy chrześcijanie spotkali świętego Ignacego z wielką radością i głębokim smutkiem. Niektórzy z nich pokładali nadzieję, że uda im się wyzwolić świętego od męki, jednakże święty Ignacy nie chciał tego. Skłonił kolana i modlił się razem z wierzącymi o Cerkiew, o miłość pomiędzy braćmi i o ustanie prześladowań na chrześcijan. W dzień pogańskiego święta, 20 grudnia, świętego Ignacego wyprowadzono na arenę cyrku, święty zwrócił się do narodu:

"Rzymscy mężowie, wiecie, że jestem osądzony na śmierć nie za przestępstwo, a dla Jedynego mojego Boga, miłością Którego jestem zobowiązany i do Którego podążam. Jestem Jego pszenicą i będę zmielony zębami zwierząt, by stać się dla Niego czystym chlebem".

Po tych słowach na arenę wypuszczono lwy. Tradycja mówi, że idąc na śmierć, święty Ignacy nieustannie powtarzał Imię Jezusa Chrystusa. kiedy zapytano go, dlaczego tak robi, święty odpowiedział, że nosi to Imię na swoim sercu, "a Czyja jest pieczęć na moim sercu. Tego ja ustami wyznaję". Kiedy święty był rozszarpany przez zwierzęta, okazało się, że jego serce pozostało całe. Rozrywając serce, poganie zobaczyli na jego wewnętrznej stronie złoty napis: "Jezus Chrystus". W noc, po śmierci świętego, kapłan Ignacy objawił się wielu wierzącym we śnie, aby ich pocieszyć, niektórzy z nich widzieli go modlącego się.

Słysząc o wielkiej odwadze kapłana, Trajan zlitował się i zaprzestał prześladować chrześcijan. Relikwie świętego Ignacego zostały przeniesione do Antiochii, a na koniec z chwałą wróciły i zostały złożone 01 lutego w cerkwi, w imię świętego męczennika Klemensa, papieża Rzymskiego (91 - 100).

03 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 21 GRUDNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Przedświęcie Narodzenia Pańskiego.

Świętej męczennicy Julianny z Nikomedii (304).

Śmierć ojca naszego Piotra, metropolity Kijewa i całej Rusi cudotwórcy (1326).

Święta męczennica Julianna, córka znanego poganina Afrykana, urodziła się w Nikomedii. Mając dziewięć lat została zaręczona z pewnym Eleuzjuszem. Władając głęboką mądrością i duszą skłonną do czynienia dobra, święta Julianna zrozumiała zakłamanie i nicość pogańskiej wiary. Potajemnie przyjęła święty Chrzest. Kiedy przyszedł czas jej ślubu, Julianna stanowczo odmówiła wyjścia za mąż. Jej ojciec, zaczął namawiać ją, aby nie sprzeciwiała się temu, jednak święta Julianna stanowczo odmawiała. Ojciec zaczął ją za to bić i oddał swoją córkę na sąd eparchy miasta, którym właśnie był Eleuzjusz, zaręczony wcześniej z Julianną. Eleuzjusz błagał Juliannę, by wyszła za niego, za mąż, obiecał nawet, że nie będzie jej zmuszać do zmiany jej wiary. Święta Julianna odmówiła i oznajmiła, że chce przyjąć na siebie męczeństwo. Świętą długo i okrutnie torturowano, jednak po zadaniu ran, święta otrzymywała od Boga uleczanie ran i nowe siły na męczeństwo. Tortury odbywały się przy dużej ilości narodu, z których 500 mężów i 130 kobiet, widząc nieskłonność i męstwo świętej dziewicy, cudowne uleczenia jej od ram, wyznali Chrystusa. Za to zostali ścięci mieczem, chrzcząc się własną krwią. Eleuzjusz był pewny, że przez te okrutne tortury odwróci świętą dziewicę od Niebieskiego Męża, skazał więc ją na śmierć. Wyznawczyni Julianna z radością przyjęła rozkaz eparchy i wysławiła Pana, który dał jej możliwość przyjęcia męczeńskiego wieńca. Wykonanie kary na świętej męczennicy Julianny miało miejsce w 304 roku.

Metropolita Piotr pochodził z Galicyjsko Wołyńskiej ziemi. Mając dwanaście lat został już mnichem w jednym z lokalnych monasterów. Ciężko pracował na kuchni, wyróżniał się głęboką pokorą i cierpliwością. Był również wspaniałym ikonopiscem, przy czym otrzymane za ikony pieniądze rozdawał potrzebującym. Kiedy został prezbiterem, wybudował monaster na rzece Rata (zatoka Zachodniego Bugu). Galicyjski książę wysłał jego do Cargrodu (Konstantynopola), chcąc by święty Piotr został metropolitą południowo - zachodniej Rusi. Jednak patriarcha Cargrodu w 1308 roku naznaczył jego metropolitą całej Rusi, w miejsce zmarłego metropolity Maksyma. Święty Piotr znosił wiele oszczerstw i plotek ze strony zarządzających miastem, którzy chcieli widzieć na patriarszym tronie kogoś, kto byłby przychylny i posłuszny ich woli. Święty Piotr został oczyszczony przez sobór i patriarchę ze wszystkich fałszywych obwinień, jednak nie cieszył się on ze swojego zwycięstwa, a z miłością przebaczył im kłamstwa. Podczas książęcych wojen święty Piotr, nie jeden raz, wprowadzał pokój i zawsze dobrze doradzał księciowi. Broniąc praw Rosyjskiej Cerkwi, wyjeżdżał do tatarskiej ordy; nawet zły chan - mahometanin Uzbek, znany ze swojej wrogości do chrześcijaństwa, przeniknął do kapłana poszanowaniem i wydał mu traktat i przymierzu. Święty Piotr przepowiedział, co stanie się z Moskwą, wtedy jeszcze niewielkim miastem, i powiedział, że miasto to zostanie fundamentem zjednoczenia się rosyjskich ziem i pierwszym miastem Rosyjskiej Cerkwi. W Moskwie, z jego błogosławieństwa, była założona Katedra Zaśnięcia Matki Bożej - katedralnej świątyni metropolii. Tutaj też i zmarł kapłan Piotr, w 1326 roku. Jedną z napisanych przez niego ikon jest Boża Matka Piotrowska - wysławiona cudami.

04 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 22 GRUDNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Przedświęcie Narodzenia Pańskiego.

Świętej wielkiej męczennicy Anastazji Farmakolitrii, zwanej Uzoreszytelnicy (około 304).

Święta wielka męczennica Anastazja Uzoreszytelnica (+ około 304) zginęła za rządów rzymskiego cesarza Dioklecjana (284-305). Urodziła się w Rzymie, w rodzinie senatora Pretekstata. Jej ojciec był poganinem, matka Fausta — potajemną chrześcijanką, która zleciła wychowanie maleńkiej dziewczynki znanemu wtedy świętemu Chrysogonowi (+ około 304 roku; wspomnienie 22 grudnia). Chrysogon nauczał Anastazji Świętego Pisma i wypełniania przykazań Bożych. Kiedy Anastazja zakończyła naukę, mówiono o niej wtedy, że jest bardzo mądrą i piękną dziewczyną. Po śmierci swojej matki, nie licząc się ze zdaniem córki, ojciec wydał ją za mąż za poganina Pompiliusza. Aby nie naruszyć obietnicy dziewictwa i uciec od małżeńskiego łoża, Anastazja wymyśliła nieuleczalną chorą, utrzymując w ten sposób czystość cielesną.

W więzieniach Rzymu w ten czas, znajdowało się wielu chrześcijan. W żebraczym odzieniu święta potajemnie odwiedzała więźniów, — omywała ich od ran i karmiła, tych, którzy nie mogli się ruszać, opatrywała rany, pocieszała wszystkich, którzy tego wymagali. Jej nauczyciel i duchowny przewodnik również był więziony przez dwa lata. Spotykając się z nim, uczyła się od niego cierpliwości i oddania się Zbawicielowi. Mąż świętej Anastazji, Pompiliusz, kiedy dowiedział się o jej czynach, okrutnie zbił ją, zamknął ją w oddzielnym pomieszczeniu, a u drzwi postawił strażników. Święta cierpiała z powodu tego, że została pozbawiona możliwości pomagania chrześcijanom. Po śmierci ojca Anastazji, Pompiliusz, żeby otrzymać bogaty spadek, nieustannie torturował ją. Święta pisała do swojego nauczyciela:

«Mąż mój... męczy mnie jak przeciwniczkę jego pogańskiej wiary w tak ciężkim i trudnym dla mnie zamknięciu, że pozostaje dla mnie nic innego, jak oddać ducha Panu, paść martwą».

W odpowiedzi święty Chrysogon pocieszał męczennicę:

«Światłość zawsze uprzedza ciemność, a po chorobie, często wraca zdrowie, a po śmierci, obiecane jest nam życie».

Przepowiedział też on szybką śmierć jej męża. Za jakiś czas Pompiliusza powołano na posła króla Persji. W drodze do Persji, Pompiliusz utonął podczas nagłej, strasznej burzy.

Ponownie święta mogła odwiedzać więzionych chrześcijan, otrzymane bogactwo przeznaczała na zakup odzienia, jedzenia i lekarstwa dla chorych. Świętego Chrysogona odesłano do Akwilei przed sąd, do cesarza Dioklecjana, — Anastazja szła za swoim nauczycielem. Ciało świętego Chrysogona po jego męczeńskiej śmierci, po Bożym objawieniu, było ukryte przez prezbitera Zoila. Za 30 dni po śmierci, święty Chrysogon objawił się Zoilowi i powiedział o zbliżającej się śmierci trzech młodych chrześcijanek, który mieszkały niedaleko, — Agapii, Hiony i Ireny ( 304; wspomnienie 16 kwietnia). Nakazał też wysłać do tych dziewic świętą Anastazję. Takie samo widzenie miała też i święta Anastazja. Poszła więc ona do prezbitera, pomodliła się u relikwii świętego Chrysogona, potem w duchowej rozmowie umocniła męstwo trzech dziewic przed oczekującymi ich torturami. Po śmierci męczennic, pogrzebała ich ciała w ziemi.

Święta Anastazja zaczęła wędrówkę, aby wszędzie, gdzie to możliwe, służyć chrześcijanom, uwięzionym w celach. Za to otrzymała od Boga dar leczenia. Pracą i słowami otuchy święta Anastazja podnosiła na duchu i leczyła wielu ludzi, dbała o ciała i dusze cierpiących i dawała im nadzieję, oddalając ich od strachu i braku pomocy, dlatego też otrzymała przydomek Uzoreszytelnica (rozwiązująca więzy i pocieszająca). W Macedonii święta poznała z młodą wdową - chrześcijanką imieniem Teodocja, która pomagała jej w uczynkach dobroci.

Doniesiono o tym, że Anastazja jest chrześcijanką, pojmano ją i postawiono straże, by ją pilnowali. Została przyprowadzona na sąd przed cesarza Dioklecjana. Wypytawszy Anastazję, Dioklecjan dowiedział się, że święta poświęciła cały swój majątek na pomoc potrzebującym, a złote, srebrne i miedziane statuetki przetopiła na pieniądze i za nie, karmiła głodnych, ubierała nagich, pomagała słabym. Cesarz nakazał odprowadzić świętą do najważniejszego kapłana pogan Ulpiana, aby ten nakłonił ją do złożenia ofiary bożkom lub oddał ją na okrutne męki. Pogański kapłan dał świętej Anastazji wybór pomiędzy bogactwem, a torturami, kładąc przed nią pieniądze i narzędzia zbrodni. Święta, bez wahania, wskazała na narzędzia:

«Okrążona tych przedmiotami, ja stanę przed Panem, Mężem i Chrystusem, jeszcze piękniejsza i godna...»

Zanim Ulpian oddał ją pod męki, postanowił zbezcześcić ją cieleśnie. Jednak, jak tylko chciał się jej dotknąć, oślepł, straszny ból ścisnął jego głowę, i za jakiś czas zmarł. Święta Anastazja została uwolniona i razem z Teodocją kontynuowała służenie więźniom. W niedługim czasie święta Teodocja i trzech jej synów zostało skazanych na męczeńską śmierć przez antypata (zarządcę miejscowości ) Nikitę, w ich rodzinnej miejscowości Nicei (około 304; wspomnienie 29 lipca i 22 grudnia). Świętą Anastazję ponownie uwięziono w celi i przez 60 dni głodzono ją. Każdej nocy męczennicy ukazywała się święta Teodocja, pocieszała ją i umacniała w cierpieniu. Widząc, że głód nie czyni świętej żadnej krzywdy, sędzia Hilary, nakazał utopić ją wraz z innymi osądzonymi więźniami, wśród których znajdował się prześladowany za wiarę chrześcijańską Eutychian (około 304; wspomnienie 22 grudnia). Żołnierze wsadzili więźniów do łodzi i wypłynęli na otwarte morze. Będąc daleko od brzegu, przesiedli się do innej łodzi, a tą poprzebijali po to, aby zatonęła z więźniami. Strasznie było tonąć, jednak więźniowie zobaczyli świętą męczennicę Teodocję, zarządzającą żaglami i kierującą łódź do brzegu. 120 ludzi, którzy byli porażeni cudem, uwierzyli w Chrystusa — święci Anastazja i Eutychian ochrzcili więźniów. Kiedy o tym fakcie dowiedział się sędzia, nakazał męczyć wszystkich nowo ochrzczonych. Świętą Anastazję rozciągnięto nad ogniskiem, pomiędzy czterema słupami. W taki oto sposób święta Anastazja zakończyła swój żywot.

Ciało świętej zostało nienaruszone, — pogrzebała ją bogobojna chrześcijanka Apolinaria. Po ustaniu prześladowań wybudowała ona nad grobem świętej wielkiej męczennicy Anastazji cerkiew.

05 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 23 GRUDNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Przedświęcie Narodzenia Pańskiego.

Świętych dziesięciu męczenników z Krety: Teodula, Saturnina, Ewłoda, Galasja, Ewnucjana, Zotyka, Panorma, Agofapusa, Wasilda, Euresta (III).

Śmierć w świętych ojca naszego Filipa, metropolity Moskiewskiego i całej Rusi cudotwórcy, nowego wyznawcy (1570).

Dzięsięciu świętych męczenników z Krety: Teodul, Saturnin, Ewłod, Galasij, Ewnucjan, Zotyk, Panorm, Agofapus, Wasild i Eurest zginęli za Chrystusa, w III wieku za rządów cesarza Decjusza (249 - 251). Zarządca Krety, strasznie prześladował Cerkiew na Krecie. Pewnego razu stanęło przed nim 10 chrześcijan, pochodzących z różnych miast Krety, którzy mężnie wyznali na sądzie, że wierzą w Chrystusa i potępili składanie ofiar bożkom. Przez 30 dni poddawano ich okrutnym torturom, jednak z pomocą Bożą znosili je mężnie, wysławiając Pana. Przed śmiercią modlili się, aby Pan uświęcił ich, męczenników, światłością prawdziwej wiary. Wszyscy święci zostali ścięci mieczem.

Metropolita Filip pochodził ze znanego rodu bojarów Kołyczewych. Od młodych lat jego serce było skierowano na drogę trudzenia się dla Boga, chciał być mnichem. Pragnąc uciec od świata, wybrał dla siebie osamotniony monaster - Sołowiecki. Tutaj przez okres dziewięciu lat przebywał w całkowitym posłuszeństwie. Sława o nim doszła do samego cara Iwana Wasiljewicza Groźnego, i on zapragnął, aby święty Filip został metropolitą w Moskwie. Ze łzami w oczach Filip prosił cara nie odłączać go od pustyni, jednak Iwan był nieukłonny i Filip poddał się jego woli. Jednak był on kapłanem przez niedługi czas. Jak żołnierz prawdy, obrońca skrzywdzonych, Filip wytykał wady, nie szczędząc nikomu. Starając się wpłynąć na Iwana Groźnego, aby ten ukrócił samowolę i przemoc gwardzistów, kapłan Filip na początku w rozmowach z Iwanem Groźnym upominał go, a potem i otwarcie przed ludźmi potępiał go i odmówił mu nawet udzielenia błogosławieństwa. Nie minął rok, jak odważny kapłan musiał zginąć za prawdę. Został osądzony, pozbawiony stanowiska i zesłany do twerskiego monasteru w Ostroczi. Jednak car Iwan uważał, że kara jest za mała. Znajdując się blisko Twerska, car Iwan wysłał do monasteru twerskiego swojego sługę Maluta Skuratowa, który zadusił kapłana (1570 rok). Święty Filip przepowiedział osierocenie Cerkwi:

"Raduję się, że dla Cerkwi Pańskiej znoszę to wszystko, jednak bliski już czas, w którym ona zostanie osierocona", co stało się szybko za czasów patriarchy Nikona.

06 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 24 GRUDNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Przedświęcie Narodzenia Pańskiego.

Świętej godnej męczennicy Eugenii (około 262).

Godna męczennica Eugenia, pochodziła z Rzymu, była mieszkanką Aleksandrii, gdzie jej ojciec Filip, był wysłany przez cesarza Kommoda (180 - 192) na stanowisko zarządcy Egiptu. Eugenia otrzymała wspaniałe wykształcenie i charakteryzowała się dobrocią i pięknością. Wielu znanych młodzieńców zabiegało o jej rękę, jednak Eugenia nie chciała wyjść za mąż. Kiedy Eugenia zapoznała się z Listami apostoła Pawła, całą swoją duszą skierowała się do chrześcijaństwa i w tajemnicy przed swoimi rodzicami, w towarzystwie dwóch swoich sług, Prota i Jacka, przebrała się w męskie odzienie, i wstąpiła do męskiego monasteru. Tam ona, wraz ze swoimi sługami, przyjęła święty Chrzest od biskupa Elipiusza, który we śnie miał widzenie o świętej Eugenii, i to on pobłogosławił Eugenię na trudzenie się w monasterze, jako już mnicha Eugeniusza.

Za swoje trudy święta Eugenia otrzymała od Boga dar uleczania. Pewnego razu z pomocą do niej zwróciła się pewna młoda wdowa Melania. Widząc młodego mnicha, kobieta ta rozpaliła się do niego cielesną żądzą, jednak będąc odrzuconą, wymyśliła ona plotkę, jakoby mnich próbował ją zgwałcić. Święta Eugenia stanęła przed sądem, przed zarządcą Egiptu, tj. przed swoim ojcem, i była zmuszona w ten sposób objawić mu swoją tajemnicę. Jej bliscy ucieszyli się, widząc tą, którą tak długo opłakiwali. Za jakiś czas wszyscy oni przyjęli święty Chrzest. Jednak Filip, za sprawą pogan, został pozbawiony stanowiska zarządcy. Chrześcijanie z Aleksandrii wybrali go swoim biskupem. Nowy zarządca, bojąc się gniewu ludzi, nie chciał jawnie męczyć Filipa, wysłał więc do niego zabójców. Podczas samotnej modlitwy, biskup Filip został napadnięty i ciężko pobity, w wyniku czego, za trzy dni męczeńsko zmarł. Jego żona Klaudia, pozostając wdową, wraz z córką i sługami opuściła Egipt i wyjechała do swoich rodzinnych stron, znajdujących się niedaleko Rzymu. Tam Eugenia kontynuowała mnisze życie. Nawróciła ona wiele dziewic do Chrystusa, a jej matka Klaudia wybudowała dom Pielgrzyma i służyła wdowom. Po wielu, spokojnych latach cesarz Galien (260 - 268) ponownie zaczął prześladować chrześcijan, i wielu z prześladowanych znalazło schronienie u świętych Klaudii i Eugenii. W tamten czas, pewna młoda, osierocona rzymianka z królewskiego rodu, Bazyla, słysząc o chrześcijanach i o świętej Eugenii, zapragnęła spotkać się ze świętą i napisała do niej list. W odpowiedzi święta Eugenia przysłała swoich przyjaciół i współtowarzyszy, Prota i Jacka, którzy ochrzcili Bazylę. Służąca Bazyli opowiedziała o tym jej przyszłemu mężowi Pompiuszowi, że jego niewiasta została chrześcijanką. Pompiusz poskarżył się cesarzowi na chrześcijan, którzy pochwalali bezżenność. Przyprowadzona na sąd Bazyla, odmówiła pozostania żoną Pompiusza, i za to została przebita mieczem. Świętych Prota i Jacka przyprowadzono do pogańskiej świątyni, aby tam złożyli ofiarę bożkom, lecz zaledwie weszli oni do tej świątyni, bożek spadł i rozbił się. Święci męczennicy Prot i Jacek zostali ścięci mieczem. Świętą Eugenię również siłą wprowadzono do pogańskiej świątyni bogini Diany, lecz jeszcze święta nie weszła do świątyni, jak cała świątynia wraz z bożkiem rozwaliła się. Świętą męczennicę wrzucili do rzeki Tyber, z kamieniem na szyi, jednak kamień wypadł i ona pozostała nietkniętą. Całą pozostała też i w ogniu. Wtedy wrzucono świętą do głębokiego rowu, gdzie przebywała przez 10 dni. W ten czas pojawił się dla niej Sam Zbawiciel i obwieścił, że wstąpi ona do Królestwa Niebieskiego w dniu Narodzenia Pańskiego. Kiedy w 262 roku nastąpił dzień Bożego Narodzenia, kat pozbawił życia świętą męczennicę, poprzez ścięcie mieczem. W niedługim czasie, męczeński wieniec wzięła też na siebie i święta Klaudia. Godna męczennica Eugenia uprzedziła o dniu jej śmierci.

07 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 25 GRUDNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Narodzenie Pana Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa.

Narodzenie Pana Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa.

W ten dzień, w niedużym miasteczku Betlejem wydarzyła się niezwyczajna rzecz - przyszło na świat Boże Dzieciątko, Syn Boży. Jezus Chrystus narodził się od Dziewicy Maryi, Bogorodzicy.

Przychodząc na ziemię, Chrystus nie był przywitany z cześcią, jak znany i bogaty. U niego nawet nie było kołyski, jak u wszystkich dzieci, nie było też i miejsca - On zrodził się za miasteczkiem, w jaskini i był położony w korytko, z którego podawano jedzenie dla zwierząt.

Pierwszymi gośćmi Bożego Dzieciątka byli nie królowie i wielmożni, a prości pasterze, którym Anioł zwiastował o Narodzeniu Chrystusa:

"Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie" (Łk. 2, 10-12).

Pasterze pierwsi, śpiesząc się, pobiegli pokłonić się nowo narodzonemu Zbawicielowi. W ten czas z darami dla Króla Świata szli też magowie (mędrcy, astronomowie) ze wschodu. Oni oczekiwali, że szybko na ziemię powinien przyjść wielki Król Świata, a cudowna gwiazda pokazała im drogę do Jerozolimy. Magowie przynieśli Dzieciątku dary: złoto, kadzidło i mirrę. Te dary mają głębokie znaczenie: złoto, przynieśli jak dla Króla w postaci daniny; kadzidło, jak dla Boga; a mirrę jak człowiekowi, który musi umrzeć (mirrą w starych czasach namaszczali zmarłych).

Całe stworzenie Boże przyjmowało Zbawiciela: aniołowie przynieśli Jemu śpiew, magowie - dary, pasterze przyszli pokłonić się Dzieciątku, ziemia przygotowała jaskinię, a matką Pana została Dziewica Maryja.

Przed Narodzeniem Chrystusa jest czterdziestodniowy Narodzeniowy post (святая Четыредесятница), w przeddzień święta przestrzega się mocny post. Po Narodzeniu następują "святки" - święte dni albo 12 dni, w których podkreśla się święto Narodzenia Chrystusa.

08 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 26 GRUDNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Sobór Przenajświętszej Bogorodzicy.

Świętego Józefa, zaręczonego Maryi, Oblubieńca.

Wspomnienie świętego męczennika Eutymiusza Sardyjskiego (około 840).

Sobór Przenajświętszej Bogorodzicy.

W Cerkwi Chrystusowej został ustanowiony zwyczaj: na następny dzień wielkich Pańskich i Bogorodzicy świąt wspominać tych świętych, którzy swoją osobą, służyli, przyczynili się danemu świętemu wydarzeniu w historii budowania naszego zbawienia. Soborem (z grec. «Sinaksis») nazywa się zebranie wiernych w cześć i na pamiątkę tego lub innego świętego.

Na następny dzień święta Narodzenia Chrystusa, Cerkiew wysławia Przenajświętszą Bogorodzicę, od Której dobrą, własną wolą zapragnął zrodzić się jako człowiek, Zbawiciel świata Pan nasz Jezus Chrystus. Wielka sława Bożej Matki, objawiona w Narodzeniu Pana Jezusa Chrystusa.

«Popatrz na tajemnicze zrodzenie się z Dziewicy,

– mówi święty Atanazy Wielki,

– "Sama urodził Ona, Sama Swoimi dziewiczymi rękami powiła Niemowlę i Sama położyła Jego w żlobek. Nie pozwoliła Ona nikomu, aby swoimi nieczystymi rękami dotykał Boże Niemowlę».

Potem, jak mówi się w kazaniu o Narodzeniu Chrystusa, Boża Matka pokłoniła się do ziemi Narodzonemu z Niej.

09 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 27 GRUDNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Świętego pierwszego męczennika i pierwszego służącego arcydiakona Stefana (34).

Godnego ojca naszego i wyznawcy Teodora napisanego, brata świętego Teofana, twórcy kanonów (około 840).

Święty apostoł, pierwszy męczennik i arcydiakon Stefan był najstarszym pośród siedmiu diakonów, wyznaczony na tą posługę przez samych apostołów, dlatego też nazywany jest arcydiakonem. Był pierwszym chrześcijańskim męczennikiem i zginął za Chrystusa w wieku około 30 lat. Jak pisze o nim Asteriusz, on był:

"Początkiem męczenników, nauczycielem cierpienia za Chrystusa, fundamentem dobrego wyznania wiary, albowiem nikt przed Stefanem nie przelał krwi swojej za Ewangelię".

Będąc wypełnionym Duchem Świętym, święty Stefan odważnie i z przekonaniem głosił chrześcijańskie nauki i przezwyciężał judejskich nauczycieli w sporach. Judejczycy oskarżyli Stefana, jakoby on złorzeczy przeciwko Bogu i na Mojżesza. Z takim oskarżeniem święty Stefan stanął przed Synhedrynem i arcykapłanami. Tutaj wygłosił płomienną mowę, w której wyłożył historię hebrajskiego rodu i ze śmiałością potępił judejczyków za prześladowania proroków, i za męczeństwo na oczekiwanym przez nich Mesjaszu, Jezusie Chrystusie. Podczas mowy święty Stefan nagle zobaczył otwarte niebo i Jezusa Chrystusa w sławie, stojącego po prawicy Boga. W głośny sposób obwieścił o tym wszystkim. Wtedy judejczycy, zatykając uszy, rzucili się na niego, i wyprowadzili jego za miasto i pobili kamieniami, a święty męczennik w tym czasie modlił się za swoich katów. Daleko, na wniesieniu, stała Matka Boża ze świętym apostołem Janem Teologiem i serdecznie modliła się za męczennika. Przed śmiercią Stefan wzniósł słowa:

"Panie Jezusie, przyjmij ducha mojego, Panie nie bierz im tego za grzech",

- i po tym radośnie oddał Chrystusowi swoją czystą duszę. Ciało świętego pierwszego męczennika Stefana, pozostawione na zjedzenie zwierzętom, potajemnie wziął znany hebrajski nauczyciel Gemailiel, razem ze swoim synem Abibem i pogrzebał na swojej posiadłości. W ostateczności oboje uwierzyli w Chrystusa i przyjęli święty Chrzest.

10 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 28 GRUDNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Świętych dwadzieścia tysięcy męczenników z Nikomedii, spalonych w cerkwi.

Na początku IV wieku cesarz Maksymian (284 - 305) nakazał niszczyć chrześcijańskie świątynie, palić liturgiczne księci i pozbawiać wszystkich chrześcijan praw i obowiązków, przysługujących mieszkańcom. W ten czas biskupem miasta Nikomedii był święty Cyryl, który głoszeniem i bogobojnym życiem wpłynął na rozpowszechnianie się chrześcijańskiej wiary, tak że wielu z podwładnych cesarza stało się potajemnymi chrześcijanami.

Na dworze cesarza mieszkała pogańska kapłanka Domna. Pod nieobecność Maksymiana przeczytała ona Dzieje Apostolskie i Listy apostoła Pawła. Jej serce rozpaliło się i zapragnęło zaznajomić się z chrześcijańskimi naukami. Za sprawą pewnej młodej chrześcijanki, Domna potajemnie przyszła do biskupa Cyryla, w towarzystwie wiernego sługi, eunucha Indesa. Święty Cyryl pouczył ich, i po tym wszyscy przyjęli święty Chrzest. Domna zaczęła pomagać biednym: rozdawała swoje cenności z pomocą Indesa, podawała też ona i jedzenie z królewskiego stołu. Kiedy, zarządca eunucha, dowiedział się o działaniach Domny i Indesa, zamknął ich w celi i głodził ich, jednak oni otrzymywali umocnienie od Aniołów i nic im się nie stało. Aby więcej nie mieszkać razem z poganami, święta Domna udała, że jest chora psychicznie. Wtedy ją i Indesa wydalono z dworu cesarza, i ona zamieszkała w dziewiczym monasterze u igumenki Agafii. Szybko igumenka ubrała jej w męskie odzienie, ostrzygła jej włosy i wypuściła z monasteru.

Cesarz powrócił z podróży i nakazał wszędzie szukać byłą kapłankę Domnę. Uzbrojeni żołnierze weszli do monasteru i zniszczyli go. Siostry zostały uwięzione i poddane pod męki, jednak żadna z nich nie zbezcześciła się. Oddana do publicznego domu, święta Teofila z pomocą Anioła Pańskiego i tam zachowała dziewictwo: Anioł wyprowadził ją z domu publicznego. Pewnego razy cesarz przygotował na placu miasta stół ofiarny, by składać tam ofiary bożkom. Kiedy rozpoczęło się święcenie stołu krwią zwierząt, chrześcijanie zaczęli oddalać się z placu. Widząc to, cesarz rozgniewał się, jednak powstrzymał się z gniewem, albowiem nagle zatrzęsła się ziemia. Za jakiś czas cesarz Maksymian przyszedł do świątyni chrześcijańskiej i nakazał wyrzec się od Chrystusa; za odmowę nakazał spalić cerkiew i uśmiercić chrześcijan. Chrześcijański prezbiter Gliceriusz odpowiedział jemu, że chrześcijanie nigdy nie wyrzekną się swojej wiary, choćby niewiadomo jakie miały czekać ich tortury. Powstrzymując gniew, cesarz wyszedł z cerkwi, a za jakiś czas nakazał przyprowadzić prezbitera Gliceriusza przed sąd. Kaci męczyli męczennika, który nie przestawał modlić się i przywoływać Imię Pana. Nie mogąc skłonić świętego Gliceriusza, aby ten wyrzekł się wiary w Chrystusa, Maksymian nakazał jego spalić.

W święto Narodzenia Chrystusa 302 roku, kiedy w Nikomedyjskiej katedralnej cerkwi zebrało się około 20000 chrześcijan, cesarz wysłał tam swojego posłannika, który nakazał wszystkim chrześcijanom wyjść ze świątyni i złożyć ofiarę bożkom, w przeciwnym wypadku groził spaleniem świątyni, razem z modlącymi się. Wszyscy chrześcijanie odmówili wykonania rozkazu. Zanim kaci przygotowywali się do spalenia cerkwi, odprawiający liturgię biskup Antym (wspomnienie 03 września) ochrzcił wszystkich, którzy chcieli być chrześcijanami i udzielił im Świętej Eucharystii. Wszyscy 20 000 modlących się zginęli w ognie. Wśród nich znajdowała się igumenka Agafia i cudownie uratowana z domu publicznego święta Teofila. Biskupowi Antymowi udało się ukryć.

Maksymian liczył, że zabił wszystkich chrześcijan Nikomedii, jednak szybko dowiedział się, że jest ich o wiele więcej, i nadal, tak jak wcześniej wyznają swoją wiarę i gotowi są umrzeć za Chrystusa. Cesarz postanowił się z nimi ostatecznie rozliczyć. Z jego rozkazu pojmano generała Zenona, który przed ludem potępił cesarza za bezbożność i zło, które wyrządza chrześcijanom. Za to był okrutnie bity, a na koniec, ścięty mieczem. Do więzienia wtrącono też eunucha Indesa, za odmowę brania udziału w pogańskim święcie.

W tym czasie święta Domna ukrywała się w pieczarze i żywiła się ziołami. Prześladowaniom chrześcijan nie było widać końca. Do więzienia wtrącono też zarządcę Włoch Doroteusza, Mardoniusza, Migdoniusza diakona i innych. Biskup Antym umacniał ich duchowo, wysyłał im listy. Jeden z listów został przechwycony od diakona Teofila. Domagając się informacji, gdzie znajduje się biskup, diakona Teofila poddano okrutnym mękom, jednak święty męczennik znosił je mężnie i nie zdradził pobytu biskupa Antyma. Wtedy razem z nim męczono i tych, do kogo zwracał się biskup w liście.

Kiedy święta Domna wróciła do miasta, długo płakała nad spaloną cerkwią, żałując, że nie miała godności umrzeć razem ze swoimi siostrami. Potem poszła nad brzeg morza. W ten czas rybacy wyciągnęli w sieciach z wody ciała męczenników: Indesa, Gorgoniusza i Piotra. Cały czas ubrana w męskie odzienie, święta Domna zaczęła pomagać rybakom wyciągać sieci. Rybacy pozostawili jej ciała męczenników. Z dobrocią patrzyła ona na pozostałości świętych; głównie w duchu cieszyła się, że ujrzała jeszcze ciało swojego duchowego przyjaciela - męczennika Indesa. Po odprawieniu pogrzebu, święta Domna nie odchodziła od cennych dla niej mogił, każdego dnia święciła je kadzidłem. Kiedy cesarzowi doniesiono, że nieznany młodzieniec, czci mogiły męczonych chrześcijan, ten nakazał ściąć głowę temu młodzieńcowi. Razem z Domną był umęczony i męczennik Eutymiusz.

11 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 29 GRUDNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Świętych czternastu tysięcy dzieci, którzy za Chrystusa zostali zabici, przez Heroda, w Betlejem.

Godnego ojca naszego Marcelego, igumena monasteru Akoimetoi "Nieśpiących" (485).

Święci męczennicy 14000 dzieci zostali zabici przez króla Heroda, w Betlejem. Kiedy nadszedł czas ważnego wydarzenia - Zrodzenia się Syna Bożego od Przenajświętszej Dziewicy Maryi, magowie wschodu zobaczyli na niebie nową gwiazdę, która obwieszczała narodzenie Króla Judei. Wtedy wyprawili się do Jerozolimy, aby pokłonić się Narodzonemu, a gwiazda wskazywała im drogę. Kiedy pokłonili się Bożemu Dzieciątku, nie wrócili już do Jerozolimy, do Heroda, tak jak on im nakazał, jednak otrzymawszy objawienie z góry, oddali się w swoje strony inną drogą. Wtedy Herod zrozumiał, że zamysł jego, by odnaleźć Dziecię nie spełnił się, nakazał zabić w Betlejem i okolicznych miejscowościach wszystkich dzieci płci męskiej, mających dwa lata i mniej. W ten sposób myślał, że wśród zabitych dzieci będzie też Boże Dzieciątko, w Którym widział wroga i swojego następce. Zabite dzieci byli pierwszymi męczennikami za Chrystusa. Gniew Heroda padł również i na Symeona Przyjmującego Boga, który przed narodem świadkował o Narodzonym Mesjaszu. Kiedy święty starzec zmarł, Herod nie pozwolił, aby jego z godnością pogrzebać. Z rozkazu króla był też zabity święty prorok kapłan Zachariasz: został zabity w Jerozolimskiej świątyni, pomiędzy stołem ofiarnym i ołtarzem za to, że on nie wskazał, gdzie znajduje się jego syn, Jan, przyszły Chrzciciel Pana Jezusa Chrystusa.

Gniew Boży szybko dosięgł i samego Heroda: dotknęła go straszna choroba, i zmarł, jeszcze żywym, będąc zjedzonym przez robaki. Przed śmiercią bezbożny król dopełnił miarę swojego zła: zabił pierwszych kapłanów i uczonych Judejczyków, zabił też rodzonego brata, siostrę i jej męża, swoją żonę Mariamnę i trzech synów, a także 70 uczonych mężów, członków Synhedrynu.

12 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 30 GRUDNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Świętej męczennicy Anizji (285 - 305).

Godnego ojca naszego Zotyka, ten który karmił trędowatych (IV).

Święta męczennica Anizja zyła w mieście Soluń (Tesaloniki) za czasów cesaza Maksymiana (284 - 305). Po śmierci rodziców, którzy wychowywali ją w duchu chrześcijaństwa, święta Anizja rozdała całe swoje bogactwo biednym i zaczęła prowadzić ascetyczne życie na czuwaniach nocnych, poście i modlitwie.

Za czasów prześladowania chrześcijan Maksymian wydał edykt, według którego każdy otrzymał prawo do zabijania chrześcijan. Pewnego razu, kiedy Anizja szła na modlitwę do świątyni, zatrzymał ją żołnierz poganin i zażądał, by ta poszła na pogańskie święto słońca, Święta Anizja z cichością odmówiła. Kiedy żołnierz chwycił mocno Anizję i chciał z jej głowy zrzucić chustę, święta odepchnęła go, plunęła mu w twarz i powiedziała:

"Niech zabroni ci Pan mój Jezus Chrystus!"

Żołnierz w gniewie wyciągnął miecz i przekuł świętą męczennicę. Zebrani ludzie nad jej ciałem rozpaczali i głośno narzekali na złego cesarza, który wydał tak zwierzęcy edykt. Chrześcijanie pogrzebali męczennicę niedaleko od miejscowych wrót, a nad jej mogiłą został zbudowany modlitewny dom.

13 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 31 GRUDNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Oddanie święta Bożego Narodzenia

Godnej matki naszej Melanii rzymianki (439).

Godna Melania, jedna z pierwszych znanych rzymianek "od młodości garnęła się do Chrystusa, pragnąc cielesnej czystości, była porażona miłością do Boga", urodziła się w rodzinie chrześcijańskiej. Jej rodzice - znani ludzie i bogaci - widzieli w córce następczynię i pokładali nadzieję w kontynuacji ich rodu. Mając 14 lat Melania, na przekór własnej woli, została wydana za mąż, za znanego młodzieńca Apiniana (Waleriusza Piniano). Od samego początku pożycia małżeńskiego święta prosiła męża, by ten żył z nią w czystości. Apinian odpowiadał:

"Kiedy za sprawą Pana będziemy mieli już dwójkę dzieci, którzy staną się następcami naszego bogactwa, wtedy razem wyrzekniemy się tego świata".

W niedługim czasie Melania urodziła dziewczynkę, którą młodzi rodzice poświęcili Bogu. Żyjąc nadal w małżeństwie, Melania potajemnie zaczęła nosić odzienie z włosa, a noce spędzać na modlitwie. Drugi poród dla Melanii był przedwczesnym i bardzo trudnym. Urodził się chłopiec, został ochrzczony, i zaraz odszedł do Pana. Widząc cierpienia swojej żony, błogosławiony Apinian prosił Boga, by ten uchronił życie świętej Melanii i złożył obietnicę, że dalsze życie ze świętą będzie prowadzić w czystości. Kiedy święta wyzdrowiała, zrzuciła z siebie na zawsze całe jedwabne odzienie. Po jakimś czasie zmarła też dla nich i córka. Rodzice świętych Melanii i błogosławionego Apiniana sprzeciwiali się ich pragnieniu, poświęcenia siebie Bogu. Tylko, kiedy ojca Melanii dosięgnęła śmiertelna choroba, ojciec zaczął prosić u nich przebaczenia i nastawiał świętych, by ci poszli wybraną przez nich drogą, prosił też ich, aby modlili się za niego. Święci pozostawili więc Rzym, i rozpoczęli nowe życie, w całości poświęcone służbie Bogu. Apinian miał wtedy 24 lata, zaś Melania - 20 lat. Zaczęli oni odwiedzać chorych, przyjmować bezdomnych, szczodrze pomagać biednym. Chodzili po więzieniach, do miejsc zesłań i do kopalń i uwalniali nieszczęśników, którzy znajdowali się tam za długi. Sprzedawszy swoje bogactwo we Włoszech i w Hiszpanii, święci szczodrą ręką pomagali starcom i monasterom, kupowali dla cerkwi ziemie w Mezopotamii, w Syrii, w Egipcie, w Finicji i w Palestynie. Za ich pieniądze zbudowano wiele świątyń i szpitali. Cerkwi Zachodu i Wschodu otrzymywali od nich środki finansowe. Kiedy oni, porzucili ojczyznę i odpłynęli do Afryki, podczas rejsu miała miejsce wielka burza. Marynarze mówili, że to gniew Boży, jednak błogosławiona Melania powiedziała, aby oni oddali statek pod wolę Pana. Fale dobiły łódź do wyspy, na której znajdowało się miasto, zawładnięte barbarzyńcami. Barbarzyńcy wymuszali od miastowych wykupu, grożąc miastu zniszczeniem. Święci zapłacili im wykup i w ten sposób zbawili miasto i jego mieszkańców od zniszczenia. Kiedy święci przybyli do Afryki, tam również okazywali swoją pomoc potrzebującym. Z błogosławieństwa i za zgodą miejscowych biskupów święci składali ofiary na cerkwie i monastery. W ten czas święta Melania kontynuowała umartwianie swojego ciała rygorystycznym postem, a duszę umacniała poprzez nieustanne czytanie Słowa Bożego, przepisywała święte księgi i rozdawała bogactwo nie mającym. Sama zszyła sobie wór i nie zdejmowała go, nosiła go zawsze na sobie.

W Afryce święci spędzili 7 lat, a potem, kiedy rozdali już całe swoje bogactwo, idąc za przykazaniem Chrystusa, odeszli do Jerozolimy. Po drodze, w Aleksandrii, przyjął ich święty biskup Cyryl. Tam też spotkali w świątyni świętego starca Nestoriusza, który miał dar prorokowania i uleczania. Starzec zwrócił się do nich, pocieszając ich, przywoływał do męstwa, do znoszenia cierpień, w oczekiwaniu na Chwałę Niebieską. W Jerozolimie święci rozdali jeszcze biednym pozostałości swojego bogactwa i zaczęli spędzać swoje dni w biedzie i na modlitwie. Po niedługiej pielgrzymce do Egiptu, gdzie święci odwiedzili wielu ojców - pustynników, święta Melania zamknęła się sama w odosobnionej celi mniszej, na Oliwnej górze, widząc się już ze świętym Apinianem bardzo rzadko. Stopniowo, obok jej celi powstał monaster, gdzie zebrało się 90 dziewic. Święta Melania, z pokory, nie wyraziła zgody, by zostać igumenką monasteru, i żyła tak jak wcześniej, modliła się w odosobnieniu. W kazaniach święta Melania przywoływała siostry do nocnych czuwań i do modlitw, do tego, by nie dopuszczały do siebie złych pomysłów i starały się rozpalać w sobie miłość do Boga i do przyjaciół, by strzegły święta Prawosławną wiarę i czystość duchową i cielesną. W głównej mierze prosiła ich, by były posłuszne woli Bożej. Wspominając słowa apostoła, radziła by utrzymywać post

"Nie ze smutkiem i nie na siłę: albowiem z własnej woli chcących i dających miłuje Bóg".

Przy monasterze, poprzez jej starania została zbudowana cerkiew i ołtarz, gdzie zostali pogrzebane relikwie świętych: proroka Bożego Zachariasza, świętego Pierwszego męczennika Stefana i Czterdziestu świętych, którzy przyjęli męczeńską śmierć w Sebaście. W ten czas święty Apinian odszedł do Pana. Święta Melania pogrzebała relikwie błogosławionego i spędziła około cztery lata na tym miejscu, przebywając w poście i na nieustannej modlitwie.

Święta zapragnęła też zbudować męski monaster na górze Wniebowstąpienia Chrystusa. Pan pobłogosławił jej zamysł, wysłał do niej człowieka, który przeznaczył środki na budowę monasteru. Święta przyjęła środki z radością i monaster wybudowano w ciągu jednego roku. W wybudowanym monasterze, święci mężowie nieustannie wznosili modlitwy swoje Bogu, w cerkwi Wniebowstąpienia Chrystusa. Kiedy święta skończyła swój trud, porzuciła Jerozolimę, i skierowała się Konstantynopola, do swojego wujka - poganina, z nadzieją by zbawić jego duszę. Po drodze modliła się przy relikwiach świętego Laurencjusza, na miejscu jego męczeństwa, i otrzymała tam łaskę. Kiedy przyszła do Konstantynopola, święta odnalazła tam swojego wujka, który był bardzo chory i zaczęła rozmawiać z nim. Pod wpływem jej kazań chory porzucił pogaństwo i zmarł już, jako chrześcijanin. W ten czas wielu mieszkańców stolicy sprowadzały na złą drogę heretyckie nauki Nestoriusza. Święta Melania przyjmowała wszystkich, którzy kierowali się do niej za radą. Wiele też cudów miało miejsce za sprawą modlitw błogosławionej Melanii. Kiedy święta powróciła do swojego monasteru, poczuła że zbliża się jej koniec i obwieściła o tym prezbiterowi i siostrom. W głębokim smutku, ze łzami w oczach siostry wysłuchały ostatnich słów świętej. Święta poprosiła ich o modlitwę za nią, prosiła ich, aby strzegli siebie w czystości, z radością i świątecznie przyjąwszy Święty Sakrament, cicho i spokojnie oddała duszę swoją Panu. Miało to miejsce w 439 roku.

14 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 01 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Obrzezanie Pana Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa.

Wspomnienie w świętych ojca naszego Bazylego Wielkiego, arcybiskupa Cezarei Kapadockiej (379).

Na ósmy dzień po Swoim Narodzeniu Pan nasz Jezus Chrystus, według prawa starotestamentowego, przyjął obrzezanie, ustanowione dla wszystkich niemowląt płci męskiej, w znak Przymierza Boga z praojcem Abrahamem i jego potomkami (Rdz. 17, 10-14; Kpł. 12,3).

Według przekładów ojców Cerkwi, Pan, Twórca Prawa, przyjął obrzezanie, pokazując przykład, jak ludziom trzeba przestrzegać z pokorą Boże postanowienia. Pan przyjął obrzezanie dlatego, aby nikt w ostateczności nie mógł pomyśleć, zwieść się w tym, że On był prawdziwym Człowiekiem, a nie jak nauczali inni poganie (dokeci - doktryna, która kwestionowała podstawowe dogmaty wiary chrześcijańskiej, czyli wcielenie i zbawienie ludzkości poprzez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa) - że był pozornie człowiekiem.

Razem z obrzezaniem, przyjętym przez Pana, jak symbol Przymierza Boga z ludźmi, On otrzymał też i imię Jezus (Zbawiciel) jak opieczętowanie Swojej służby dla uczynku zbawienia świata (Mt.1,1; Mk.16,17; Mk.9,38-39; Łk.10,17; Dz.3,6; Dz.3,16; Flp.2,9-10).

Te dwa wydarzenia, które miały miejsce na początku ziemskiego życia Zbawiciela, napominają chrześcijanom, że oni wstąpili w Nowe Przymierze z Bogiem i

"I w Nim też otrzymaliście obrzezanie, nie z ręki ludzkiej, lecz Chrystusowe obrzezanie, polegające na zupełnym wyzuciu się z ciała grzesznego" (Kol. 2,11).

Samo imię chrześcijanin potwierdza wejście człowieka w Nowe Przymierze z Bogiem.

W Nowym Testamencie obrządek obrzezania został zastąpiony Sakramentem Chrztu, kopią którego i on się jawi (Kol. 2,11-12).

Jak chrzest, tak i obrzezanie w znaczeniu Słowa Bożego oznacza wyzucie się z ciała grzesznego, odrzucenie ziemskich trosk, prawdziwą pokutę i obrócenie się do nowego życia w Bogu.

Potwierdzenie świętowania Obrzezania Pańskiego we Wschodniej Cerkwi pochodzą już z IV wieku.

15 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 02 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Przedświęcie Chrztu Pańskiego.

Świętego ojca naszego Sylwestra, papieża Rzymskiego (335).

Po przyjęciu chrztu przez cesarza Konstantego wszystkie pogańskie i żydowskie świątynie zostały zamknięte. Cesarz Konstanty wydał rozporządzenie zezwalające chrześcijanom na budowanie świątyń. Żydzi rozwścieczyli się na cesarza, jak również na panującego wtedy biskupa Rzymu Sylwestra. Zebrali się więc żydzi - uczeni, aby podważyć nauki Sylwestra. Zarzucili cesarzowi, że znajduje się on pod wpływem papieża, i zaczęli złorzeczyć przeciwko Chrystusowi. Jednakże święty Sylwester, jak żołnierz Chrystusa, mężnie pokonał żydów i podważył wszystkie ich błędne nauki, dotyczące Mesjasza. Żydzi nie byli w stanie przeciwstawić się mądrości Bożej. Pewien żyd imieniem Zambriusz wymyślił więc, że przyprowadzą woła i poprzez jedno słowo uśmierci woła. Przyprowadzono więc woła przed cesarza i Zambriusz powiedział coś w ucho woła i zwierzę padło jak martwe. Święty Sylwester skierował się do żydów i powiedział, że niech Zambriusz wskrzesi zwierzę. Zambriusz odpowiedział, że nikt z żyjących nie jest w stanie wskrzesić zwierzę i dopowiedział:

"Jeżeli Ty Sylwestrze jesteś w stanie go wskrzesić, my wszyscy uwierzymy w Chrystusa i ochrzcimy się".

Sylwester wzniósł swój głos i powiedział:

"W imię Ojca i Syna i Świętego Ducha"

i wziął woła za ucho i podniósł go. Zwierzę ożyło. Car nakazał żydom przyjąć chrzest, a tych którzy odmawiali nakazał ściąć mieczem. W ten dzień ochrzciło się bardzo dużo żydów, bojarów. Świątynie pogańskie zostały spalone, a wszelkie bogactwo przekazane zostało papieżowi. Papież Sylwester zbudował za te środki zbudował wiele świątyń. Odszedł do Pana w pokoju.

16 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 03 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Przedświęcie Chrztu Pańskiego.

Świętego proroka Malachiasza (400 rok do Narodzenia Chrystusa).

Świętego męczennika Gordiusza, setnika (IV).

Święty prorok Malachiasz żył 400 lat do Narodzenia Chrystusa, za czasów wyzwolenia Judejczyków z niewoli Babilońskiej. Malachiasz był ostatnim ze starotestamentowych proroków, dlatego święci ojcowie nazywają go "pieczęcią proroków". Święty Malachiasz charakteryzował się duchową dobrocią i bogobojnością, on dziwił naród swoimi działaniami i był nazwany Malachiaszem, to jest aniołem, albo "niosącym nowinę". W poczet Świętych ksiąg zalicza się też jego prorocza księga, w której potępia Judejczyków, przepowiadając przyjście Jezusa Chrystusa i Poprzednika Pańskiego oraz Sąd ostateczny (Ml.3, 1 - 5; Ml.4, 1 - 6).

17 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 04 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Przedświęcie Chrztu Pańskiego.

Sobór siedemdziesięciu apostołów: Jakuba - brata Pańskiego, Symeona - kuzyna Pańskiego, Tadeusza, Ananiasza, Stefana, Filipa, Prochora, Nikanora, Tymona, Parmenasa, Barnaby, Marka ewangelisty, Silasa, Łukasza ewangelisty, Siluana, Kryspa, Eleneta, Andronika, Ampeliusza, Urbana, Stachysa, Apellesa, Tymoteusza, Tytusa, Archipa, Apolosa, Arystobula, Narcyza, Herodiona, Agaba, Rufa, Asygryta, Flegonta, Hermasa, Patroba, Hermesa, Linusa, Gajusza, Filologa, Herodiona, Lucjusza, Nassona, Sozypatra, Tercjusza, Erasta, Olimpiusza, Apellesa, Kefasa, Sostenesa, Tichika, Epafrodyta, Cezarego, Marka - kuzyna Barnaby, Jozjasza (Józefa), zwanego Barsabą, przezwanego Iustusem, Artemasa, Klemensa, Onyzyfora, Tichika innego, Kwartusa, Karpa, Ewwoda, Arystarcha, Marka - zwanego Janem, Zina, Filemona, Arystarcha innego, Pudensa, Trofyma, Onezyma i Fortunata.

Godnego ojca naszego Teoktysta z Kukumy Sycelyjskiej (800).

Sobór świętych siedemdziesięciu apostołów (zgodnie ze starymi cerkiewnymi źródłami; bardziej prawdziwa liczba - 72) został ustanowiony przez Cerkiew (nie później VIII wieku) po to, aby pokazać równą cześć każdemu z siedemdziesięciu apostołów, których Pan wybrał i posłał głosić Ewangelię wszystkim narodom.

Prócz świętowania Soboru świętych apostołów, Cerkiew świętuje również wspomnienie każdego z tych apostołów, w ciągu całego roku:

- apostoła Jakuba, brata Pańskiego - 23 października,

- Marka ewangelisty - 25 kwietnia,

- Łukasza ewangelisty - 18 października,

- Kleofasa, brata Józefa zaręczyciela Marii, Symeona, syna jego - 27 kwietnia,

- Barnaby - 11 czerwca,

- Jozjasza, albo Józefa, zwanego Barsabą lub Justusem - 30 października,

- Tadeusza - 21 sierpnia,

- Ananiasza - 01 października,

- Stefana, arcydiakona - 27 grudnia,

- Filipa, jednego z 7 diakonów - 02 października,

- Prochora, jednego z 7 diakonów - 28 lipca,

- Nikanora, jednego z 7 diakonów - 28 lipca i 28 grudnia,

- Tymona, jednego z 7 diakonów - 28 czerwca i 30 grudnia,

- Parenasa, jednego z 7 diakonów - 28 czerwca,

- Tymoteusza - 22 stycznia,

- Tytusa - 25 sierpnia,

- Filemona - 22 listopada i 19 lutego,

- Onezyma - 15 lutego,

- Epafrasa i Archipa - 22 listopada i 19 lutego,

- Silasa, Siluana, Kryscenta lub Kryska - 30 lipca,

- Kryspa и Eleneta - 30 lipca,

- Andronika - 17 maja i 30 lipca,

- Stachysa, Ampeliusza, Urbana, Narcyza, Apolosa - 31 października,

- Arystobula - 31 października i 16 marca,

- Herodiona - 08 kwietnia i 10 listopada,

- Agawa, Rufa, Asygryta, Flegonta - 08 kwietnia,

- Hermasa - 05 listopada i 31 maja,

- Patrosa - 05 listopada,

- Hermesa - 08 kwietnia,

- Linusa, Gajusza, Filologa - 05 listopada,

- Lucjusza - 10 września,

- Nassona - 28 kwietnia,

- Sozypatra - 28 kwietnia i 10 listopada,

- Olimpiusza lub Olimpiana - 10 listopada,

- Tercjusza - 30 października i 10 listopada,

- Erasta, Kwartusa - 10 listopada,

- Ewwoda - 07 września,

- Onyzyfora - 07 września i 08 grudnia,

- Klemensa - 25 listopada,

- Sosfena - 08 grudnia,

- Apolosa - 10 września i 08 grudnia,

- Tichika, Epafrodyta - 08 grudnia,

- Karpusa - 26 maja,

- Kondrata - 21 września,

- Marka, on też nazywany Janem, Ziny - 27 września,

- Arystarcha - 15 kwietnia i 27 września,

- Pudensa, Trofyma - 15 kwietnia,

- Marka, kuzyna Barnaby, Artemiusza - 30 października,

- Akwila - 14 lipca,

- Fortunata, Achaika - 04 stycznia.

Po zejściu Świętego Ducha na apostołów oni głosili Ewangelię w różnych stronach, niektórzy z nich towarzyszyli z dwunastu apostołom, jak święci ewangeliści Marek i Łukasz, towarzysz świętego apostoła Pawła Tymoteusz, uczeń świętego ewangelisty Jana Teologa święty Prochor i inni. Wielu z nich byli więźniami za Chrystusa, wielu też przyjęło na siebie wieniec męczeńskiej śmierci.

Do siedemdziesięciu apostołów wliczają się również jeszcze dwaj - święci apostołowie Kefas, któremu objawił się Pan po Zmartwychwstaniu (1Kor.15, 5 - 6), i Symeon, zwany Nigerem (Dz.13, 1)], albowiem oni także wysławili się apostolskim głoszeniem.

Cerkiew wspomina i wysławia osobno 70 apostołów za to, że oni nauczyli nas czcić Trójcę Współistotną i Nierozdzielną.

W IX wieku Prawosławna Cerkiew przyjęła od Józefa Pieśniarza kanon na dzień Soboru siedemdziesięciu apostołów Chrystusowych.

18 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 05 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Przedświęcie Chrztu Pańskiego.

Świętych męczenników Teopempta i Teonasa (303).

Godnej matki naszej Synkletyki (około 350).

Dzień postny - 1 raz dziennie. Wielkie poświęcenie wody.

Święci męczennicy Teopempt i Teonas zginęli w Nikomedii, w 303 roku. Święty Teopempt był biskupem w Nikomedii, za czasów cesarza Dioklecjana. Przeciwstawiał się składaniu ofiar bożkom, był obrońcą wiary Chrystusowej. Przywołany do cesarza, odmówił spełnić jego rozkaz, by pokłonić się bożkowi Apollosowi. Świętego Teopempta wrzucono do rozpalonego pieca, jednak on, mocą Bożą, pozostał żywy. Nocą cesarz z zastępem żołnierzy poszedł do pieca i tam zaprawdę zobaczył świętego żywym i modlącym się do Boga. Myśląc, że to co widzi, dzieje się za sprawą czarów, Dioklecjan nakazał męczyć świętego Teopempta głodem i nie dając mu wody, przez 22 dni, jednak i tutaj przez wolę Bożą męczennik wyszedł z tego cało.

Wtedy cesarz przywołał znanego maga Teonasa, który chciał powstrzymać, jakoby czary, którymi, jak oni myśleli, władał święty biskup Teopempt. Teonas przygotował dla świętego Teopempta truciznę, włożoną w jedzenie i nakazał świętemu jeść. Trucizna jednak nie zaszkodziła świętemu Teopemptowi. Teonas po raz drugi dolał jeszcze trucizny do jedzenia, jednak zobaczył, że święty Teopempt pozostaje żywym. Widząc ten cud, sam uwierzył w Chrystusa. Wrzucono więc go do więzienia, wraz ze świętym biskupem, który ochrzcił Teonasa, i nadał imię mu Synezjusz, co oznacza "wypełniony mądrością".

Rankiem Dioklecjan przywołał świętego Teopempta i ponownie przymuszał, aby ten wyrzekł się od Chrystusa, widząc jednak jego stanowczość i odwagę, skazał go na straszne męki, po których świętemu ścięto głowę. Święty męczennik Teonas, który również odmówił złożyć ofiarę bożkom, był żywym zakopany do głębokiego rowu. Miało to miejsce w Nikomedii, w 303 roku.

19 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 06 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Święte Boże Objawienie Pana Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa. Chrzest Pański.

Święte Boże Objawienie Pana Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa. Chrzest Pański.

Chrzest, albo Objawienie, Cerkiew świętuje 19 stycznia wg nowego kalendarza. W przeddzień święta, 18 stycznia ustanowiony jest mocny post.

Wielkie święto Objawienia Pańskiego czci się na pamiątkę Boskiego Chrztu od Jana, Pana Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa. Wydarzyło się to na rzece Jordan, przy Bethabara.

Święto Chrztu Pańskiego - jedno z samych starych świąt chrześcijańskiej Cerkwi. Jego ustanowienie odnosi się jeszcze do czasów apostołów. W starych czasach święto zwane było - "Epifanią" - objawienie, albo "Teofanią" - Boże objawienie, również zwane było "świętem Światłości", "Święte Światłości", albo wprost "Światłości". Albowiem Bóg przychodzi na świat w ten dzień, aby pokazać światu Niedostępną Światłość.

Wszystkie cztery Ewangelie świadkują o tym.

"W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos:

«Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie»" (Mk.1, 9-11).

Słowo "chrzczę Cię", "chrzczę" w tłumaczeniu z greckiego oznacza "zanurzam w wodzie". Nie można zrozumieć zamysłu i ważności chrztu, nie wyjaśniając najpierw symbolicznego i realnego znaczenia wody w Starym Testamencie. Woda - początek życia. Gdzie nie ma wody - tam pustynia.

Na pamiątkę tego, że Zbawiciel Swoim Chrztem uświęcił wodę, odbywa się też święcenie wody (uświęcenie wody); w przeddzień święta wodę uświęca się w świątyniach.

Chrzest Janowy był symbolicznym i oznaczał, że jak ciało omywa się i oczyszcza wodą, tak i dusza człowiecza, pokutującego i wierzącego w Zbawiciela, będzie oczyszczona od wszystkich grzechów Chrystusem. Sam Jan wznosił głos:

"Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym" (Mk.1, 7-8).

Przychodzi do niego Jezus z Nazaretu, Jan, mówiąc o sobie, że jest niegodzien chrzcić Chrystusa, zaczął powstrzymywać Jego, głosząc:

"To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?

Jezus mu odpowiedział:

«Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe" (Mt.3, 14-15).

Po Chrzcie Chrystusa, chrzest dla ludzi to już nieprosty symbol oczyszczenia. Tutaj Jezus objawił siebie światu, jak Chrystus, Syn Boży.

"Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym",

- potwierdza Jan Chrzciciel. Objawienie otworzyło nam wielką Boską tajemnicę Świętej Trójcy: Bóg - Syn chrzcił się w wodach Jordanu, Bóg - Duch Święty zszedł na Niego z niebios, "w postaci gołębicy", Bóg - Ojciec świadkował, wznosząc:

"Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie" (Mt.3, 17).

Dlatego też to święto nazywa się Objawieniem. Teraz każdy przyjmujący chrzest bierze udział w tej tajemnicy, wg słów Chrystusa, skierowanych do swoich uczniów:

"Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego" (Mt.28,19).

20 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 07 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Sobór świętego i sławnego Proroka i Poprzednika Chrzciciela Pańskiego Jana.

Święty wychwalany prorok i Poprzednik Pański Jan Chrzciciel.

W Prawosławnej Cerkwi został ustanowiony zwyczaj, aby na kolejny dzień wielkich Pańskich i Św. Bogorodzicy świąt wspominać tych świętych, którzy w bliski sposób przysłużyli się danemu wydarzeniu w historii. Na kolejny dzień po Świętym Objawieniu Cerkiew soborowo czci tego, kto służył uczynkowi chrztu Chrystusa, kładąc swoje ręce na głowę Zbawiciela. Święty Poprzednik i Chrzciciel Pański Jan, wywyższony pośród proroków, zamyka historię Cerkwi Starego Testamentu i otwiera epokę Nowego Przymierza.

Święty prorok Jan zaświadczał o przyjściu na ziemię Jednorodzonego Syna Bożego, który przyjął człowiecze ciało. Jan Poprzednik godzien był chrzcić Jego w wodach Jordanu i był świadkiem tajemniczego Objawienia Przenajświętszej Trójcy, w dniu Chrztu Zbawiciela.

Kuzyn Pana po matce, syn kapłana Zachariasza i sprawiedliwej Elżbiety, Poprzednik Pański urodził się sześć miesięcy wcześniej od Jezusa Chrystusa. Archanioł Gabriel zwiastował o jego narodzeniu w świątyni kapłanowi Zachariaszowi. Wypełniony modlitwami i cześcią do Boga ojciec Jana, do starości był pozbawiony dzieci. Młodzieniec Jan był wypełniony darem Świętego Ducha.

Wybawiony, z miłości Boga, od śmierci, która dotknęła dzieci w Betlejem, on wzrastał w dzikiej i bezowocnej pustyni, przygotowując siebie do proroczego służenia, poprzez mocne posty, myśli o Bogu i modlitwy. Gdy osiągnął około 30 lat święty Jan wyszedł na głoszenie o Bogu, jak również aby przygotować ludzi do przyjęcia Zbawiciela świata.

Swoje życie święty Jan Poprzednik zakończył śmiercią męczeńską. On wytykał królowi Herodowi jego nieprawe życie z Herodiadą, za to został zamknięty w celi i pozbawiony głowy (Mt.14, 1-10). Święte ciało Jana Chrzciciela było pogrzebane jego uczniami w samaryjskim miasteczku Sebaste, gdzie ścięto mu głowę.

21 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 08 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Godnego ojca naszego Jerzego Chozewity (VII).

Świętego Emiliana wyznawcy (IX).

Godnej Dominiki (około 474).

Święci Jerzy Chozowit oraz godna Dominika żyli za czasów wielkiego cesarza Teodozjusza oraz Leona i Zenona. Pochodzili z miasta Kartageny. Wraz z innymi czterema dziewicami poszli do Konstantynopola, gdzie otrzymali Chrzest od świętego arcybiskupa Nektariusza. Zostali mnichami, słynęli z darów uleczania chorych, ratowania tonących na morzu i z czynienia cudów. Święty Jerzy Chozowit mieszkał w monasterze Chozewickim. Będąc mnichem nieustannie doskonalił cnoty duchowe. Był dla braci wzorem do naśladowania. Święci Jerzy i Dominika zmarli w głębokiej starości.

22 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 09 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Świętego męczennika Polieukta (259).

Godnego ojca naszego Eustracjusza cudotwórcy (IX).

Święci Eustracjusz, Artemas, Polieukt. Ikona XV wieku, Nowogorodzka.

Święty Polieukt był pierwszym męczennikiem w ormiańskim mieście Melitene. Był żołnierzem za rządów cesarza Decjusza (249 - 251) i zginął za wiarę w Chrystusa za cesarza Waleriana (253 - 259). Święty był przyjacielem żołnierza imieniem Nearchos, mężnego chrześcijanina. Sam, mimo, że prowadził dobre życie, był poganinem.

Kiedy nastały prześladowania chrześcijan, Nearchos powiedział Polieuktowi:

"Przyjacielu, w niedługim już czasie rozłączymy się, mnie wezmą na męki, a ty, niestety, wyrzeczesz się naszej przyjaźni".

Polieukt odpowiadał jemu, że widział we śnie Chrystusa, Który zdjął z niego odzienie i nałożył mu inne, światłe.

"Od tej minuty"

- powiedział on,

- "Jestem gotów służyć Panu Jezusowi Chrystusowi".

Rozpalony duchem, święty Polieukt wyszedł na plac miasta, podarł znajdujący się na tablicy cesarski rozkaz dotyczący obowiązku oddawania pokłonów bożkom i zrzucił z rąk kapłanów bożków, których oni nieśli.

Jego teść, zarządca Teloks, który pilnował wykonania rozkazu cesarza, przeraził się czynem świętego Polieukta i powiedział, że teraz będzie musiał razem umrzeć z Polieuktem.

"Idź, pożegnaj się z żoną i dziećmi",

- powiedział on. Przyszła do niego żona i zaczęła ze łzami w oczach prosić męża, by wyrzekł się od Chrystusa, przy tym płakał też i teść Teloks. Jednak święty Polieukt był nieugięty w swoim postanowieniu i chciał zginąć za Chrystusa. Z radością skłonił swoją głowę pod miecz kata i ochrzcił się we własnej krwi (+ 259). W niedługim czasie, kiedy Cerkiew Chrystusowa przy równym apostołom cesarzu Konstantym zajaśniała w całym imperium Rzymskim, w Melitene została zbudowana świątynia w imię świętego męczennika Polieukta. Wiele cudów miało miejsce za sprawą modlitw świętego Polieukta. W jego świątyni serdecznie modlili się o syna rodzice godnego Eutymiusza Wielkiego (wspomnienie 20 stycznia). Narodziny wielkiego oświeciciela Prawosławia - Eutymiusza, w 376 roku miało miejsce za stawiennictwem i z błogosławieństwa świętego męczennika Polieukta. Świętego Polieukta wspomina również Akacjusz, biskup Melitene, uczestnik III Powszechnego Soboru i wielki obrońca Powszechnej prawdy. Jak na Wschodzie, tak i na Zachodzie męczennik Polieukt traktowany jest jako opiekun złożonych przysięg i zawartych umów.

23 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 10 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Wspomnienie w świętych ojca naszego Grzegorza z Nyssy (IV).

Świętego Domecjana, biskupa Meliteny (601).

Godnego ojca naszego Marcjana prezbitera i ikonoma (skarbnika) Wielkiej cerkwi Konstantynopola (V).

Godnego ojca naszego Pawła Komelskiego, z nad rzeki Wołgi (1429).

Godny ojciec nasz Paweł Komelski, z nad rzeki Wołgi(1429).

Mnich Paweł Komelski urodził się w bogatej, moskiewskiej rodzinie bojarów. Mając 22 lata został już mnichem. Przez długi czas był uczniem i towarzyszem godnego Sergiusza z Radoneża. Wraz z siedemdziesięcioletnim starcem oddał się w odosobnione miejsce za Wołgę, do lasów Komelskich, gdzie zamieszkał w dziupli starej lipy, nieustannie trudząc się na modlitwie i surowych postach, jedząc jedynie posiłek dwa razy w tygodniu. Pojawienie się uczni, którzy chcieli brać z niego przykład, wzbudziło w świętym chęć zbudowania monasteru w imię Świętej Trójcy. Odmówił pozostania igumenem i kapłanem, stanowiska te powierzył jednemu z najlepszych wychowanków. Zmarł w 1429 roku, mając 112 lat; wysławił się czynieniem cudów.

24 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 11 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Godnego i niosącym Boga ojca naszego Teodozjusza, cenobiarchy (przełożony wszystkich monasterów z regułą wspólnego życia) (529).

Wspomnienie godnego ojca naszego Michała z Kłopska, saloity, Nowogrodzkiego cudotwórcy (około 1453 - 1456).

Godny Michał Kłopski żył w XV wieku. Pochodził z moskiewskiego, książęcego rodu. Dla Chrystusa porzucił bogactwo i sławę tego wieku, przyjął na siebie brzemię "szaleńca Bożego". Przez 44 lata przebywał w Kłopskim monasterze, znajdującym się niedaleko Wielkiego Nowogrodu. Posiadał od Boga dar przepowiadania przyszłości i prorokowania.

25 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 12 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Świętej męczennicy Tacjany (226 - 235).

Święta męczennica Tacjana urodziła się w znanej rzymskiej rodzinie - jej ojciec trzykrotnie był wybrany konsulem. Był on też potajemnym chrześcijaninem i wychowywał córkę, poświęcając ją Bogu i Cerkwi. Kiedy Tacjana osiągnęła już dojrzały wiek, postanowiła nie wychodzić za mąż i całe swoje siły poświęciła dla Cerkwi. Została diakonisą w jednej z rzymskich świątyń i tam służyła Bogu, w poście i na modlitwie, służyła chorym i pomagała potrzebującym. Sprawiedliwe życie Tacjany godne było jedynie zakończyć wieńcem męczeństwa.

Kiedy Rzymem zarządzał szesnastoletni Aleksander Sewer (222 - 235), cała władza skupiła się w rękach złego wroga i prześladowcy chrześcijan Ulpiana. Krew chrześcijan przelewała się rzekami. Została też pojmana i diakonisa Tacjana. Kiedy przyprowadzono ją do świątyni Apolla, aby tam złożyła ofiarę bożkowi, święta zaczęła się modlić, - i nagle zatrzęsła się ziemia, bożek rozpadł się na części, i część świątyni zawaliła się, zasypując gruzami bezbożnych kapłanów i wielu pogan. Bies, mieszkający w bożku, z wielkim krzykiem uciekał od tego miejsca, przy tym wszyscy widzieli wznoszący się w powietrzu cień. Wtedy zaczęli bić świętą dziewicę, wydłubano jej oczy, jednak Tacjana znosiła wszystko mężnie, modląc się za swoich oprawców, aby Pan otworzył im duchowe oczy. I usłyszał Pan modlitwę Swojej służanki. Oprawcy zobaczyli, że czterej Aniołowie okrążyli świętą, odrzucając od niej uderzenia, słyszeli ten Głos z niebios, zwrócony do świętej męczennicy. Wszyscy oni, ośmiu mężczyzn, uwierzyli w Chrystusa i upadli przed nogami świętej Tacjany, prosząc o wybaczenie im grzechów przeciwko niej. Za wyznanie siebie chrześcijanami, wszyscy zostali poddani torturom, przyjąwszy Chrzest od własnej krwi. Na drugi dzień świętą Tacjanę ponownie poddano torturom: zrzucono z niej ubranie, bito, brzytwą nacinano jej ciało, i wtedy z ran zamiast krwi, polało się mleko, a w powietrzu unosił się święty zapach. Oprawcy zmęczyli się i powiedzieli, że ktoś niewidzialny bije ich żelaznymi pałkami, dziewięciu z nich zmarło od zadanych im ran. Świętą wrzucono do więzienia, gdzie ona modliła się przez całą noc, i z Aniołami śpiewała chwałę Panu. Nastał nowy ranek, i świętą Tacjanę ponownie przyprowadzono na sąd. Zdziwieni oprawcy zobaczyli, że po tak strasznych torturach święta stoi przed nimi zdrowa, i jeszcze bardziej światła i piękniejsza, niż była wcześniej. Zaczęli więc namawiać ją, aby złożyła ofiarę bogini Dianie. Święta powiedziała kłamiąc, że się zgadza. Zaprowadzili więc świętą Tacjanę do świątyni. Tacjana przeżegnała się i zaczęła się modlić, - i nagle rozległo się ogłuszające uderzenie pioruna, i błyskawica spaliła bożka, ofiarę i bezbożnych kapłanów. Męczennicę ponownie poddano mękom, a na noc ponownie wrzucono do więzienia, i tutaj ponownie pojawili się dla niej Aniołowie Boży i uleczyli jej rany. Na następny dzień świętą Tacjanę przyprowadzono na arenę i wypuszczono głodnego lwa; zwierzę jednak nie robiło jej żadnej krzywdy, a jedynie zaczęło lizać jej nogi. Lwa chcieli zagnać ponownie do klatki, jednak on rozerwał jednego z oprawców. Tacjanę wrzucono do ognia, jednak i ogień nie zaszkodził męczennicy. Poganie myśleli, że święta jest czarodziejką, ogolili ją na łyso, aby pozbawić ją czarodziejskiej mocy, i zamknęli ją w świątyni Zeusa. Jednak mocy Boga nie sposób jest zabrać. Na trzeci dzień do świątyni przyszli kapłani wraz z ludem, przygotowując się do złożenia ofiary. Kiedy otworzyli drzwi świątyni, zobaczyli zniszczonego bożka i świętą męczennicę Tacjanę, radośnie przywołującą Imię Pana Jezusa Chrystusa. Wszystkie tortury zdawały się być marne, świętą skazano na śmierć, i mężna męczennica została ścięta mieczem. Razem z nią, jako chrześcijanin, był torturowany i ojciec świętej Tacjany, który otworzył jej prawdy wiary Chrystusowej.

26 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 13 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Świętych męczenników Hermila i Stratonika (około 315).

Święci męczennicy Hermil i Stratonik ponieśli śmierć za rządów cesarza Licjusza (307 - 324). Święty Hermil był diakonem w Singidunum (obecnie Belgrad). Za wyznanie wiary w Chrystusa był strasznie torturowany: bito go miedzianymi pałkami, rozrywano i kaleczono mu ciało ostrymi narzędziami. Stratonik był strażnikiem, i świadkiem podczas zadawania ran świętemu Hermilowi. Okrutne tortury tak poruszyły strażnika Stratonika, że zapragnął ponieść śmierć razem ze świętym Hermilem. Oboje zostali skazani więc na utopienie. Święty Hermil i święty Stratonik z radością przyjęli wyrok. Zostali utopieni w Dunaju. Na trzeci dzień chrześcijanie znaleźli ich ciała na brzegu i pochowali w jednym grobie na obrzeżach miasta. Cerkiew wspomina ich razem słowami

"Hermil chwalebny i mądry w Bogu Stratonik, cudowna dwójca".

Głowy świętych znajdywały się w świątyni Hagia Sofia w Konstantynopolu, gdzie w 1200 roku widział je ruski pielgrzym Antoni.

27 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 14 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Oddanie święta Objawienia Pańskiego.

Godnych ojców naszych zabitych na Synaju i Raifie (IV - V).

Wspomnienie w świętych ojca naszego Sawy, pierwszego arcybiskupa i nauczyciela Serbii (1237).

Święci ojcowie, zabici na Synaju i w Raithu, trudzili się w monasterach i pieczarach góry Synaj, gdzie dał Bóg przez Mojżesza dziesięć przykazań, oraz trudzili się również na niedalekiej pustyni Raitha (na brzegu Morza Czerwonego), i zginęli od Saracenów i Wlemmianów, koczowniczych arabskich plemion. Pierwsze zabicie miało miejsce około 312 roku. Wydarzenie to opisał Ammon, egipski mnich, świadek zabicia 40 świętych ojców Synaju. W ten sam czas Arabowie zabili 39 ojców w Raithu. Drugie zabicie miało miejsce sto lat po pierwszym, i zostało opisane także przez świadka, który cudem uciekł z życiem, przez godnego Nila Postnika (wspomnienie 12 listopada).

Ojcowie Synaju i Raithu charakteryzowali się rygorystycznym, ascetycznym życiem - przez cały tydzień przebywali w celach, w milczeniu, w sobotę zbierali się na nocne czuwanie, a w niedzielne dni przyjmowali Eucharystię. Jedli tylko oliwki i wodę. Wielu z pustynników wysławiło się darem czynienia cudów - starcy Mojżesz, Józef i inni. Z imion, podczas nabożeństwa, godnymi ojcami wspomina się Izajasza, Sawę, Mojżesza, ucznia jego Mojżesza, Jeremiasza, Pawła, Adama, Sergiusza, Domna, Prokula, Hipacego, Izaaka, Makarego, Marka, Beniamina, Euzebiusza i Eliasza.

28 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 15 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Godnych ojców naszych Pawła z Teb (341) i Jana Kuszcznika (V).

Godny Paweł urodził się w Egipcie, w mieście Teby. Pozostawszy sierotą, wiele przecierpiał od swojego, kochającego pieniądze, kuzyna. Podczas prześladowania chrześcijan przy cesarzu Decjuszu (249 - 251) święty Paweł, dowiedział się o tym, że prześladowcy chcą go oddać w ręce oprawców, porzucił miasto i oddalił się na pustynię.

Zamieszkał w pieczarze, u podnóża góry, godny Paweł, nikomu nieznany, mieszkał na niej przez 91 lat, nieustannie modląc się do Boga, dniem i nocą. Jadł on oliwki i chleb, który przynosiła mu wrona, odzieniem z palmowych liści krył się od chłodu i żaru. Z zamysłu Bożego, tuż przed śmiercią godnego Pawła, Bóg objawił o nim godnemu Antoniemu Wielkiemu (wspomnienie 17 stycznia), który także trudził się w Tebskiej pustyni. Pewnego razu świętemu Antoniemu przyszła następująca myśl, czy jest taki pustynnik, jak i on, i wtedy usłyszał głos:

"Antoni, jest sługa Boży, który jest większy od ciebie i jeszcze przed tobą zamieszkał tutaj na pustyni. Idź w jej głębinę i znajdziesz go".

Antoni poszedł i znalazł pieczarę świętego Pawła. Przekazawszy Antoniemu lekcję pokory, godny Paweł wyszedł mu na spotkanie. Starcy przywołali przyjaciel przyjaciela po imieniu, objęli się i przez długi czas rozmawiali. Podczas rozmowy przyleciała wrona i przyniosła im chleb. Godny Paweł odkrył godnemu Antoniemu czas swojej śmierci i nakazał mu, by ten go pogrzebał. Zmarł święty Paweł, podczas modlitwy, stojąc na kolanach. Godny Antoni widział, jak jego święta dusza w otoczeniu Aniołów, proroków i apostołów, wznosiła się do Boga. Dwa lwy przybiegli z pustyni i łapami wyryli mogiłę. Godny Antoni pogrzebał świętego starca i, wziąwszy jego odzienie z palmowych liści, poszedł do swojej celi mniszej. Odzienie to godny Antoni strzegł, jak największą świątynię, i ubierał je tylko dwa razy w roku, - na Paschę i na Pięćdziesiątnicę. Godny Paweł z Teb zmarł w 341 roku, kiedy miał 113 lat. Nie zbudował żadnego monasteru, jednak szybko po jego śmierci pojawiło się wielu mężów, chcących prowadzić na jego podobieństwo swój tryb życia. Pustynia zapełniła się więc monasterami. Godny Paweł traktowany jest jako ojciec prawosławnych monasterów.

W XII wieku ciało świętego Pawła, z woli cesarza Manuela (1143 - 1180), zostało przeniesione do Cargrodu i złożone w Perywleptskim monasterze Przenajświętszej Bogorodzicy. W ostateczności zostało ono przeniesione do Wenecji, potem na Węgry, do Ofei; część głowy świętego Pawła znajduje się w Rzymie.

29 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 16 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Pokłonienie się czczonym kajdanom / okowom świętego i wszechwalebnego apostoła Piotra

Kościół San Pietro in Vincoli, Rzym.

Około 42 roku apostoł Piotr z rozkazu Heroda Agryppy został uwięziony za głoszenie o Chrystusie Zbawicielu. W więzieniu był przykuty do dwóch żelaznych cepów / okow. Nocą, w przeddzień sądu nad nim, Anioł Pański zdjął z apostoła te kajdany i cudownie wyprowadził go z więzienia (Dz.12, 1 - II). Chrześcijanie, słysząc o cudzie, wzięli okowy i strzegli je jak świątynię. Chorzy, przychodząc do nich z wiarą, otrzymywali uleczenie. Okowy świętego apostoła Piotra strzeżone były w Jerozolimie do Patriarchy Juwenaliusza, który przekazał je w darze dla Eudokii, małżonki cesarza Teodozego Młodszego, a ona w 437 i 439 latach przeniosła je z Jerozolimy do Konstantynopola. Jedną okowę Eudokia wysłała do Rzymu, do swojej córki Eudoksji, która wybudowała świątynię w imię apostoła Piotra i złożyła tam cep. W Rzymie znajdowały się też inne okowy, w których znajdował się apostoł, przed swoją śmiercią, przy cesarzu Neronie.

16 stycznia okowy apostoła Piotra wynoszone są na pokłonienie się dla narodu.

30 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 17 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Godnego ojca naszego Antoniego Wielkiego (356).

Wspomnienie godnego ojca naszego Antoniego Rzymianina, Nowogrodzkiego cudotwórcy (1147).

Godny ojciec nasz Antoni Wielki (356).

Godny Antoni, wysławiony mnich, założyciel pustynnego życia i ojciec mnichów, otrzymał od Świętej Cerkwi przydomek Wielki, urodził się w Egipcie, we wsi Koman, niedaleko od Tebskiej pustyni, W 251 roku. Jego rodzice byli bogobojnymi chrześcijanami i byli bardzo znani. Antoni od młodości był bardzo ascetyczny. Kochał chodzić na cerkiewne nabożeństwa i słuchać Świętego Pisma tak uważnie, że pamiętał, to co usłyszy na całe życie. Z młodości już wypełniał przykazania Pańskie. Kiedy miał około 20 lat, został sierotą, i musiał opiekować się niepełnoletnią siostrą. Chodząc na cerkiewne nabożeństwa, młodzieniec zbliżył się do tych chrześcijan, którzy, jak mówi się w Dziejach apostolskich, sprzedawali swoje bogactwo, a pozyskane środki składali u nóg Apostołów. Słysząc w cerkwi Ewangelskie słowa Chrystusa, zwrócone do bogatego młodzieńca:

"Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim; a będziesz miał skarb w niebie; potem przyjdź i chodź za Mną!" (Mt.19, 21),

Antoni przyjął te słowa, jak skierowane do niego. Sprzedał całe swoje bogactwo, które odziedziczył po śmierci rodziców, rozdał pieniądze biednym, pozostawił swoją siostrę pod opieką mniszek w monasterze, porzucił rodzinny dom i, zamieszkał niedaleko od swojej wsi w biednym szałasie, i tak zaczął swoje ciężkie życie. Trudami swoich rąk pracował na jedzenie na podawanie miłości biednym. Zawsze święty młodzieniec odwiedzał innych ojców / starców, mieszkających w okolicach i od każdego, otrzymywał pouczenia i korzyść. Do jednego ze starców święty zwrócił się z prośbą o przewodnictwo w duchowym życiu.

W ciągu swojego życia godny Antoni poddał się ciężkim pokusom od diabła. Wróg rodu człowieczego kusił młodego trudziciela pomysłami, zwątpieniami w wybranej drodze, tęsknotą za siostrą, pokuszał do cielesnego grzechu żądzy, jednak godny Antoni strzegł twardo swoją wiarę, nieustannie modlił się i zaostrzał swój rygor życia. Antoni modlił się, aby Pan pokazał mu drogę zbawienia, i miał to widzenie. Święty zobaczył człowieka, który naprzemiennie to modlił się, to pracował - to był Anioł, którego Pan posłał, aby podać mądrość Swojemu wybrańcowi. Wtedy godny ustanowił sobie rygorystyczny porządek swojego życia. Jadł jedynie raz na dobę, a czasami nawet raz na dwa lub trzy dni; wszystkie noce spędzał na modlitwie, oddając się jedynie krótkiemu snu. Jednak diabeł nie przestawał kusić świętego i, chciał zastraszyć godnego, objawiając mu różne straszne rzeczy, jednak święty z nieskłonną wiarą, żegnał się Żywo Czyniącym Krzyżem. Na koniec wróg objawił mu się w obrazie czarnego, strasznego młodzieńca i wyznał mu, że został pokonany, pokładając nadzieję, że w ten sposób święty skieruję się w stronę chwały i gorliwości. Jednak godny odpędził wroga modlitwą. Dla większego odosobnienia się zamieszkał w grobach. W wyznaczone dni jego przyjaciel przynosił jemu skromne jedzenie. Tutaj też biesy, napadli na świętego z zamiarem zabicia go, zadali mu wiele ran. Jednak Pan nie dopuścił do śmierci Antoniego. Przyjaciel świętego, przyniósł jak zwykle jedzenie i zobaczył świętego leżącego, prawie martwego. Zaniósł go do wsi. Tam stwierdzono, że święty nie żyje o zaczęto przygotowywać się do pogrzebu. Jednak Antoni w nocy oprzytomniał i wyprosił swojego przyjaciela, by ten odniósł go z powrotem do grobu. Stanowczość świętego Antoniego była mocniejsza, niż złe działania wroga. Biesy przyjąwszy postać dzikich zwierząt, ponownie chcieli zmusić świętego do porzucenia miejsca, które sobie wybrał. Jednak Antoni ponownie wygnał biesów mocą Ożywiającego Krzyża. Pan umocnił siły Swojego wybrańca: w środku walk z ciemnymi mocami godny zobaczył spuszczającę się do niego z nieba, światłe promienie i krzyknął:

"Gdzie Ty byłeś, miłosierny Jezusie?.. Dlaczego od samego początku nie pojawiłeś się, by uleczyć moje rany?"

Pan odpowiedział mu:

"Antoni! Ja byłem tutaj, ale oczekiwałem, by zobaczyć Twoje męstwo; teraz, po tym, jak ty mężnie zniosłeś tą walkę, Ja będę zawsze pomagać tobie i wysławię ciebie w całym świecie".

Po tym objawieniu godny Antoni wstał uleczony od ran i stał się gotowy do nowej drogi życia. Miał wtedy 35 lat. Otrzymawszy duchowe umocnienie w walce z diabłem, godny pomyślał, by uciec w głąb Tebskiej pustyni, i tam w pełnym odosobnieniu służyć Panu w trudach i w modlitwie. On poprosił innego starca (do którego też zwracał się na początku swojego mniszego życia), aby razem z nim oddalić się na pustynię, jednak starzec, pobłogosławiwszy godnego na nową, nieznaną jeszcze drogę życia - odejście, ze względu na starość, nie zgodził się na pójście z nim. Godny Antoni oddalił się więc na pustynię sam. Diabeł chciał go powstrzymać, rzucając przed godnym drogie cenności i złoto, jednak święty, nie zwracał na nie żadnej uwagi, przeszedł obojętnie. Kiedy zbliżył się do jednej z gór, święty zobaczył tam niewielki, opuszczony domek i zamieszkał w nim, zakładając wejście kamieniami. Ten sam wierny jego przyjaciel przynosił do świętego, dwa razy w roku, chleb, woda natomiast znajdował się przy miejscu jego zamieszkania. W pełnym milczeniu przyjmował święty jedzenie. W pełnym odosobnieniu i nieustannej walce z biesami godny Antoni przeżył przez 20 lat i odnalazł, na koniec, spokój ducha i pokój w pomysłach. Kiedy nastał czas, Pan objawił ludziom Swojego wielkiego wybrańca. Godnemu należało pouczać i głosić kazania wielu ludziom, mnichom i przewodniczyć duchowo. Kiedy ludzie zebrali się w okół miejsca świętego Antoniego, rozebrali wejście z kamieni, i weszli do świętego Antoniego, prosząc wziąć ich pod swoje przewodnictwo. Szybko góra, na której trudził się święty Antoni, była zastawiona monasterami, a godny Antoni z miłością pouczał mieszkańców monasterów, ucząc ich duchowego życia. Nauczał przede wszystkim stanowczości w wybranej przez siebie drogi trudzenia się dla Boga, nauczał, aby zawsze służyć i dogadzać Bogu, nauczał, by być szczodrym do swoich uczynków. Umacniał mnichów i ludzi, by nie bali się biesów i nauczał, jak przepędzać wrogów mocą Ożywiającego Krzyża Pańskiego. W 311 roku Cerkiew doświadczyła okropnego prześladowania chrześcijan, przez cesarza Maksymiana. Pragnąc zginąć wraz ze świętymi męczennikami za wiarę Chrystusową, godny Antoni porzucił pustynię i przyszedł do Aleksandrii. On otwarcie służył męczennikom w więzieniu, uczestniczył w sądach i przy mękach, jednak oprawcy nic mu nie robili! Panu godne było strzec jego na korzyść chrześcijanom. Po zakończeniu prześladowań godny Antoni powrócił na pustynię i kontynuował trudzenie się. Pan darował Swojemu wybrańcowi dar czynienia cudów: godny wyganiał biesów i uleczał chorych, mocą swojej modlitwy. Wielu przychodzących do niego ludzi przeszkadzało jego odosobnieniu i święty uciekł jeszcze głębiej na pustynię. Zamieszkał na szczycie góry. Jednak bracia z pustynnych monasterów odszukali godnego i wyprosili go, aby chociaż rzadko odwiedzał ich monastery.

Jeszcze raz porzucił święty Antoni pustynię i przyszedł do chrześcijan, w Aleksandrii, aby bronić prawosławnej wiary ode herezji arian. Wiedząc, że imię godnego Antoniego czczone jest całą Cerkwią, arianie rozprowadzili o świętym plotki - jakoby on akceptuje heretyckie nauki. Kiedy Antoni przybył do Aleksandrii, w obecności biskupa, przeklął ariaństwo. Podczas swojego niedługiego pobytu w Aleksandrii, święty nawrócił do Chrystusa wielu pogan. Do godnego przychodzili pogańscy filozofowie, pragnąc swoimi mądrościami złamać jego twardą wiarę, jednak on, prostymi słowami, doprowadził do ich milczenia. Równy apostołom cesarz Konstanty Wielki (+ 337, wspomnienie 21 maja) i jego synowie głęboko szanowali godnego Antoniego i prosili, by ten odwiedził ich stolicę, jednak godny nie chciał opuścić swoich braci pustynników. W odpowiedzi, w liście pouczał cesarzy, by nie wznosili się swoją władzą i pamiętali, że nad nimi jest Sprawiedliwy Sędzia - Pan Bóg. 85 lat swojego życia godny Antoni spędził w pustynnym odosobnieniu. Niedługo przed swoją śmiercią, godny oznajmił o niej swoim braciom. Ciągle pouczał ich o strzeżeniu czystości wiary prawosławnej, uciekać od obcowania z heretykami, nie słabnąć w trudach mnicha.

"Starajcie się przebywać zawsze w solidarności między sobą, a przede wszystkim z Panem, a potem i ze świętymi, aby przyjęli oni i was po śmierci w wieczne swoje domy, jak przyjaciół i znajomych",

- tak wyglądało słowo przed śmiercią godnego Antoniego. Godny nakazał dwóm swoim uczniom, którzy przebywali z nim przez ostatnie 15 lat jego życia, pogrzebać go na pustyni i nie czynić świątecznego pogrzebu, jak również nie przenosić jego ciała do Aleksandrii. Z dwóch płaszczy, jeden godny Antoni pozostawił kapłanowi Atanazemu Aleksandryjskiemu (wspomnienie 18 stycznia), drugi - kapłanowi Serapionowi Tmuntskiemu. Godny Antoni zmarł w pokoju, w 356 roku, mając 105 lat, i został pogrzebany swoimi uczniami w wysławionej pustyni w nieznanym miejscu.

Życie wysławionego Antoniego Wielkiego, zostało opisane szczegółowo przez ojca Cerkwi kapłana Atanazego z Aleksandrii. To autorstwo kapłana Atanazego - pierwsza pamiątka prawosławnej hagiografii - traktowane jest, jako jedno z najlepszych jego listów; kapłan Jan Złotousty mówi, że jego życie należy czcić przez wszystkich chrześcijan.

"Kazanie to jest mało znaczące, w porównaniu z dobrymi uczynkami świętego Antoniego,"

- pisze święty Atanazy,

- "Jednakże z tego zapamiętajcie, jaki był Boży człowiek Antoni. Od młodych lat i do takiego wieku chronił miłość do trudzenia się, nawet starość nie wybrała złych nawyków, ani słabość ciała nie zmieniła jego obrazu życia, w niczym nie doznał rany. Oczy jego były zdrowe i dobre i widział on świetnie. Nie stracił też żadnego zęba, a jedynie stały się one słabsze od lat starca. Był zdrowy w rękach i nogach (...). A to, co mówili wszędzie o nim, było dziwne, nawet ci, którzy go nie widzieli, kochali go - to świadkuje jedynie o jego dobrym życiu i Bożej kochającej duszy".

Z autorstwa świętego Antoniego do naszych czasów zachowały się:

1) Jego kazania, w liczbie 20, mówiące o chrześcijańskich dobrych uczynkach, głównie mniszych,

2) Siedem listów do monasterów - o pragnieniu doskonałości moralnej i duchowej walce oraz

3) Reguły życia i nakazy do mnichów.

W 544 roku relikwie godnego Antoniego Wielkiego były przeniesione z pustyni do Aleksandrii, a potem, po zdobyciu Egiptu przez Saracenów, w VII wieku, do Konstantynopola. Z Konstantynopola, w Х - XI wiekach święte relikwie zostały przeniesione do Francji do Monte-Saint-Didier. W 1491 r. ostatecznie spoczęły w Saint Julien koło Arles.

31 STYCZNIA (kalendarz gregoriański) 18 STYCZNIA (kalendarz juliański, stary styl).

Wspomnienie w świętych ojca naszego arcybiskupa Aleksandryjskiego Atanazego Wielkiego (373) i Cyryla (444).

Kapłanom Atanazemu (02 maja) i Cyrylowi (09 czerwca), arcybiskupom Aleksandrii, ustanowiono powszechne świętowanie, jako znak głębokiego podziękowania Świętej Cerkwi za wieloletnie, nieustanne trudzenie się w umacnianiu dogmatów Prawosławnej wiary i gorliwej obrony Cerkwi od heretyckich nauk.

Read more →

>>>